Sport

Pełni pozytywnej energii

W porównaniu do poprzedniego sezonu piłkarze drużyny z Oporowskiej czują się lepsi o kilka procent w każdym elemencie.

Obrońca Śląska Tommaso Guercio (z lewej) wierzy w powrót swojej drużyny do ekstraklasy. Fot. Gleb Soboliev/PressFocus

ŚLĄSK WROCŁAW

Drużyna z Oporowskiej zakończyła okres przygotowawczy porażką z czeską drużyną Hradec Kralove (1:2). Prawie całe spotkanie rozegrał 20-letni obrońca Tommaso Guercio. - Uważam, że to był dobry mecz - powiedział wychowanek Interu Mediolan. - Wynik oczywiście nie okazał się taki, jakbyśmy chcieli, ale oprócz tego w wielu momentach udało nam się pokazać to, jak naprawdę potrafimy grać. Mieliśmy nadzieję, że wygramy, jednak porażka nie zmienia naszego dalszego nastawienia. Chcemy wygrać pierwszy mecz ligowy, żeby zbliżyć się do naszego celu, którym jest oczywiście powrót do PKO BP Ekstraklasy - podkreślił.

- Ta porażka na finiszu przygotowań do sezonu może okazać się dla nas korzystna. Trzeba umieć wyciągać wnioski z takich meczów, aby później przekuć to w jeszcze lepszą dyspozycję. Mam nadzieję, że pomoże nam to lepiej przygotować się do rywalizacji w lidze - dodał

Podsumowując cały okres przygotowawczy, a przede wszystkim dziesięciodniowe zgrupowanie w Trzebnicy, uważam, że był to bardzo wartościowy czas dla wszystkich. Dużo trenowaliśmy, zebraliśmy trochę minut. To na pewno będzie przydatne po to, żebyśmy rozpoczęli pierwsze spotkanie z pełną mocą. Myślę, że jesteśmy na to gotowi - powiedział Guercio.

Wyższa jakość

Z powodu porażki szat nie rozdzierał kapitan drużyny, Serafin Szota. - Jak podsumuję okres przygotowawczy w wykonaniu Śląska? Bardzo pozytywnie oceniam ten okres. Zmiany, które zaszły w szatni, wniosły dużo doświadczenia i jakości. Oczywiście cały czas czekamy jeszcze na kolejne wzmocnienia, a drużyna potrzebuje trochę czasu, by się zgrać i w pełni zrozumieć. Mimo to uważam, że przygotowania przebiegły bardzo dobrze – zanotowaliśmy kilka zwycięstw i stworzyliśmy sporo sytuacji podbramkowych. Ostatni sparing był dla nas swego rodzaju zimnym prysznicem, ale druga połowa wyglądała już zdecydowanie lepiej, co jest budujące. Jesteśmy pełni pozytywnej energii przed startem nowego sezonu i - jak powiedziałem podczas prezentacji - zrobimy wszystko, by jak najszybciej wrócić do PKO BP Ekstraklasy. Wiemy, gdzie jest miejsce Śląska Wrocław i każdy w klubie musi sobie z tego zdawać sprawę - powiedział Szota.

- Czy mogę wskazać konkretne elementy, które udało nam się poprawić w stosunku do poprzedniego sezonu? Myślę, że poprawiliśmy każdy aspekt gry, choćby o kilka procent. Trener Szimundża stawia wysokie wymagania, zwłaszcza jeśli chodzi o styl i organizację gry. Ten okres przygotowawczy był idealnym momentem, by nowi zawodnicy wdrożyli się w jego koncepcję. Dla nas, którzy już wcześniej byliśmy w zespole, to też była szansa, by lepiej wkomponować się w grę z nowymi kolegami - dodał piłkarz.

Brak żądła

Może brzmi to trochę kuriozalnie, ale trener wrocławian Ante Szimundża dysponuje w tej chwili tylko... jednym nominalnym napastnikiem. Niewiele brakowało, by było ich dwóch, ale Przemysława Banaszaka sprzątnął Śląskowi sprzed nosa Bruk-Bet Termalica Nieciecza. - To prawda, że w tej chwili jestem w zasadzie jedynym napastnikiem w kadrze Śląska - potwierdził Damian Warchoł. -Na pewno rywalizacja by się przydała, patrząc pod kątem treningowym. W trakcie zajęć trener nie ma zbyt dużego pola manewru na pozycji snajpera. Czuję się dobrze również za plecami napastnika, ale na razie mam odgrywać rolę najbardziej wysuniętego piłkarza na boisku. Na razie jestem spokojny, bo okienko transferowe wciąż jest otwarte. Działacze na pewno pracują nad tym, aby zaradzić tej sytuacji. Będę starał się z całych sił, aby pomóc drużynie. Liczę, że zaowocuje moje doświadczenie z I ligi.

Bogdan Nather