Sport

Patrzeć realiami, a nie marzeniami

Rozmowa z Łukaszem Tomczykiem, trenerem Polonii Bytom

Poloniści mają powody do satysfakcji - tu Ołeksandr Azackyj i Grzegorz Szymusik. Fot. Ireneusz Wnuk/PressFocus

Dwie wygrane bez straconej bramki. Pierwsza liga nie taka straszna czy Polonia taka mocna?

- Wiadomo, że to dopiero początek. Graliśmy z drużynami, które raczej pretendują do niższych miejsc w tabeli. Takie mecze trzeba wygrywać, żeby później mieć handicap w dalszej części sezonu. Dopiero później będziemy w stanie określić o co będziemy grać. Dobry start zawsze pomaga. Wierzymy, że siłą tego rozpędu będzie dobrze.

Najbliższe starcie z ŁKS-em będzie prawdziwą weryfikacją pana drużyny?

- Można tak powiedzieć. To potężny zespół, zbudowany za duże pieniądze, z pięknym stadionem, marką i doświadczeniem. Na pewno będzie to dla nas trudny mecz, jestem ciekaw jak mentalnie w nim sobie poradzimy. Każdy zawodnik marzy, aby zagrać na takim stadionie, jeszcze przed chwilą graliśmy przecież na zupełnie innych obiektach. Wierzę, że dźwigniemy ten mecz.

Pewnie pan zna wyświechtane powiedzenie o rosnącym apetycie...

- Kibice pewnie chcieliby kolejnego awansu, ale trzeba w tym zachować chłodną głowę. Na szczęście działacze Polonii ją zachowują. Wiemy doskonale, co posiadamy, a czego nam brakuje. Moglibyśmy skończyć bardzo źle, gdybyśmy to za szybko rozkręcili. Przede wszystkim nie mamy stadionu, na którym moglibyśmy grać w ekstraklasie. Już teraz będziemy mieć duży problem ze stadionem zimą. Wynajem to są olbrzymie koszty, a w ekstraklasie nikt nam nie pozwoli grać na sztucznej nawierzchni. Trzeba patrzeć nie tylko marzeniami, ale również realiami.

Pełna zgoda, ale też nikt nie zabroni wam wygrywać.

- Oczywiście i to jest czasami nawet łatwiejsze, bo nikt nie wywiera na nas wielkiej presji. Jako trener wolę ściągnąć oczekiwania z zawodników, aby swobodnie mogli prezentować nasz styl, bo oczekiwania często paraliżują. Jeśli tylko będziemy grali spokojnie, zachowując rozwagę, to możemy solidnie punktować.

Czysto teoretycznie wyobraża sobie pan, że kończycie z awansem do ekstraklasy?

- Dziś nie, gdybym powiedział inaczej, to byłoby kłamstwo. Skupiam się na codziennej pracy, bo cały czas jest coś do zrobienia. Patrzę tu i teraz, najważniejszy dla mnie jest najbliższy mecz.

Jakie są największe różnice pomiędzy pierwszą a drugą ligą?

- Patrząc od strony organizacyjnej, na pewno jakość wszystkiego jest zdecydowanie większa. Platformy multimedialne, ujednolicone piłki, samochody dla klubów, cała organizacja ligi jest na zdecydowanie wyższym poziomie. Stadiony, zainteresowanie meczami są nieporównanie większe, ale też ilość artykułów, zainteresowanie ogólnopolskich mediów. A piłkarsko nawet drużyny z dołu tabeli mają piłkarzy jakościowych z doświadczeniem. Nie ma drużyny, która miałaby jakiś fatalny skład, problem z zebraniem kadry. Rywalizacja jest bardzo wyrównana, w drugiej lidze czuło się jednak różnice pomiędzy klubami. Tam było wielu głodnych, młodych zawodników, tutaj jednak bardziej stawia się na nazwiska. Taktycznie również są bardzo duże różnice.

Nie możecie się doczekać takich meczów jak najbliższy na ŁKS-ie, potem na Stadionie Śląskim, przy Reymonta w Krakowie czy na Śląsku Wrocław?

- Na pewno, ale równie mocno nie mogę się doczekać pierwszego meczu z Bytomiu. Wierzę, że szybko powstanie dodatkowa trybuna, aby przynajmniej te trzy tysiące kibiców mogło nas oglądać.

Macie chyba młodszego brata w II lidze, który chce iść waszym śladem. Myślę o Podhalu Nowy Targ. Łączy was na pewno sztuczna murawa, na której będziecie grać. To daje dużą przewagę?

- Moim zdaniem było to większym atutem w drugiej lidze. Jeden z moich pierwszych wniosków jest taki, że w I lidze boiska mają tak dobre płyty, że wyglądają jak sztuczne. Chwilę się pewnie trzeba adaptować, ale większość zawodników nie będzie miała problemów. Jakiś minimalny atut to pewnie jest, bo jeśli ktoś chce się bronić, tempo gry jest zabójcze na takiej nawierzchni.

Uchodzicie za wzór prowadzenia klubu na zdrowych warunkach.

-To zawsze cieszy, bo jestem dużą częścią tego, co udało się tu zbudować. Wspólnie z dyrektorem i prezesem udało nam się stworzyć coś fajnego. Szukamy też rozwiązań nieoczywistych, bo czasami życie nas do tego zmusza. Potem miło jest zobaczyć, jak ten klub rośnie krok po kroku. Możliwość tworzenia na pewno cieszy.

Rozmawiał Mariusz Rajek

Łukasz Tomczyk, trener Polonii Bytom. Fot.  Norbert Barczyk / PressFocus