Padli i powstali
Gdyby każdy mecz ekstraklasy wyglądał tak jak ten w Gdańsku, świat byłby lepszy, a ludzie szczęśliwsi.
Z piekła do nieba. To oczywiście zdjęcie piłkarzy Lecha z drugiej połowy. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus
Czternasta drużyna poprzedniego sezonu chciała dać u siebie najlepszemu zespołowi minionych rozgrywek nauczkę. Była rzeczywiście blisko, jednak po przerwie wszystko Lechii się zawaliło, a Lech pokazał klasę.
Koniec przyjaźni
Poznaniakom nie było jednak łatwo. Złe miłego początki pojawiły się już na początku w osobie Timoty’ego Oumy, który rozpoczął mecz jakby w stanie hibernacji. W pierwszych 10 minutach popełnił dwa błędy, po których Lech powinien stracić bramki, ale nie stracił, bo miał szczęście. Piłka nożna jest nieprzewidywalna, bo po kwadransie goście mogli, a nawet powinni prowadzić. Piłkę pod poprzeczkę gdańskiej bramki mocnym kopnięciem posłał Antonio Milić, ale sędzia nie uznał gola, bo faul, w ataku popełnił… Ouma. Nagle konsternacja - arbiter przeanalizował wcześniejszą sytuację przy rzucie rożnym i przyznał karnego Lechowi. Okazało się, że Iwan Żelizko popełnił przewinienie na Mateuszu Skrzypczaku. Do piłki podszedł Mikael Ishaak, który w poprzednim meczu dzięki karnym zaliczył hat trick, ale tym razem nie dał rady. Bez zarzutu spisał się Szymon Weirauch, broniąc nonszalancki strzał w środek bramki.
Pan Bobczek
Potem rozpędziła się Lechia, ale to był już rozpęd z konkretami. Najpierw do piłki dopadł Kacper Sezonienko, a strzelał Camilo Mena. Rykoszet przeszkodził, ale piłka wylądowała pod nogami Słowaka Tomasza Bobczka, który mając przed sobą już tylko Bartosza Mrozka zachował zimną krew. Skonsternowani goście zaczęli się gubić, zaraz potem za powstrzymanie kontry w nieprzepisowy sposób kartkę zobaczył – któż by inny – Ouma, a zaraz potem Bobczek… trafił w poprzeczkę. Słowak niespeszony poprawił po dwóch minutach: po świetnym wypuszczeniu w uliczkę przez Sezonienkę trafił po raz drugi. Zaraz potem rozzłoszczony trener gości zmienił Oumę na Norwega Gisliego Thordarssona i – jak się okazało – wiedział, co robi. Poznaniacy wreszcie się opamiętali i już do przerwy potrafili stworzyć kilka groźnych sytuacji. Przy odrobinie szczęścia mogli remisować, ale szczęście w tym czasie poszło widocznie na wystawę „Nasi chłopcy”…
Co za bilard!
Po przerwie szybko jednak wróciło na stadion. Druga połowa to już prawdziwe „Wejście wielkopolskiego smoka”. 8 minut Lechia potrzebowała, żeby wyjść na dwubramkowe prowadzenie, 8 minut potrzebował Lech, żeby wyrównać… Najpierw po centrze Pereiry Filip Szymczak zagrał do Thordarsona, który lewą nogą idealnie przymierzył przy słupku bramki Weiraucha! Jaki to był trudny strzał do wykonania, jak to świetnie wyszło! Mistrzowie Polski wyrównali po kolejnym świetnym podaniu Thordarsona i wstrzeleniu piłki z ostrego kąta Szymczaka. Piłka nie leciała w światło bramki, ale po rękach Weiraucha zmieniła tor lotu i wpadła do bramki! Pech bramkarza… Potem pomógł przypadek i refleks. Po centrze rezerwowego Moutinho strzał Ishaka trafił pod nogi Thordarsona. Ten podał Jagielle, ten z kolei oddał strzał, piłka obtarła się jeszcze od Skrzypczaka, któremu zaliczono gola. Co za bilard!
W tym roku nie było remisu w Gdańsku i tradycji stało się zadość. Po 10 minutach Ishaak zdobył bramkę wspaniałym wolejem. Gdańszczanie zerwali się jeszcze po pięknej „główce” najlepszego na boisku Bobczeka, ale na wyrównanie zabrakło czasu. Co za mecz!
Paweł Czado
OCENA MECZU ⭐⭐ ⭐ ⭐ ⭐
◼ Lechia Gdańsk – Lech Poznań 3:4 (2:0)
1:0 – Bobczek, 25 min (asysta Mena), 2:0 – Bobczek, 30 min (asysta Sezonienko), 2:1 – Thordarsson, 50 min (asysta Szymczak), 2:2 – Weirauch, 58 min (samobójcza po centrze Szymczaka), 2:3 – Skrzypczak, 64 min (asysta Jagiełło), 2:4 – Ishaak, 72 min (asysta Pereira), 3:4 – Bobczek, 87 (głową, asysta Żelizko)
LECHIA: Weirauch 5 – Jaunzems 3, Pllana 2 (67. Awad Allah 1), Diaczuk 4, Vojtko 3 – Mena 5, Kapić 6, Żelizko 6, Sezonienko 6 (56. Neugebauer 2) – Wjunnyk 6 (73. Kurminowski 1), Bobczek 9. Trener John CARVER. Rezerwowi: Gutowski, Kałahur, Olsson, Carenko, Wendt, Wójtowicz.
LECH: Mrozek 5 - Joel Pereira 6, Skrzypczak 6, Milić 5, Gurgul 2 (46. Joao Moutinho 4) – Szymczak 6 (67. Gholizadeh 2), Ouma 1 (31. Thordarsson 8), Kozubal 6, Bengtsson 5 (67. Luis Palma 1) – Jagiełło 6, Ishak 7 (86. Fiabema niesklas.). Trener Niels FREDERIKSEN. Rezerwowi: Bąkowski, Douglas, Gumny.
Sędziował Bartosz Frankowski (Toruń) – 5. Asystenci: Michał Obukowicz (Warszawa) i Bartosz Kaszyński (Toruń). Widzów 18631. Czas gry 97 min (47+50). Żółte kartki: Żelizko (12, faul), Mena (55, niesportowe zachowanie), Diaczuk (79, faul) – Ouma (27, faul), Szymczak (59, faul),Luis Palma (90+4, faul).
MÓWIĄ LICZBY |
||
LECHIA |
LECH |
|
41 |
posiadanie piłki |
59 |
7 |
strzały celne |
11 |
9 |
strzały niecelne |
10 |
9 |
rzuty rożne |
10 |
12 |
faule |
10 |
0 |
spalone |
0 |
3 |
żółte kartki |
3 |