Oswajanie z presją
Radość była ogromna, polały się nawet łzy. - Ale ten awans to dopiero część zadania – przypominała grająca z opaską kapitańską Zuzanna Witek po tym, jak Polki zapewniły sobie wyjście z grupy.
Zuzanna Witek (z prawej) wytrzymała ciśnienie, ustawiając piłkę na 11 metrze w meczu z Meksykiem. Ale z presją w 1/8 finału muszą poradzić sobie i inne nasze reprezentantki. Fot. PAP/Art Service
MŚ U-20
Nie wszystko było idealne, bo nigdy... nie jest – trener naszej kobiecej reprezentacji młodzieżowej, Marcin Kasprowicz, mimo widocznych emocji, targających nim po końcowym gwizdku meczu z Meksykiem (2:1), przed kamerami zachowywał chłodny dystans do tego, co się wydarzyło na Arenie Katowice. - Rywal był silny, dobrze wyszkolony technicznie. Więc szukaliśmy naszych mocnych stron, bo one rzutują na to, na ile efektywnie gramy w konkretnych meczach – wyjaśniał obraz potyczki. Zwłaszcza jej drugiej połowy, gdy Polki momentami broniły się bardzo głęboko.
- Wiedziałyśmy, że rywalki są groźne w piłkach rzucanych za plecy naszej linii obrony. To była ich mocna strona, więc trzeba im było ten atut wytrącić – tak Julia Woźniak, która między słupkami polskiej bramki spisywała się znakomicie, tłumaczyła owo „zrobienie kilku kroków w tył” - jak określała nasz sposób gry po przerwie Zofia Pągowska, jedna z naszych defensorek.
- Bo właśnie niska obrona i kontratak to jest nasza gra – dowodziła również Zuzanna Witek, która – jak na kapitana przystało – z zimną krwią wykorzystała w drugiej połowie rzut karny, przesądzający o naszym zwycięstwie. - Emocje był ogromne, ale i koncentracja też. Jestem na tyle doświadczoną zawodniczką, że podeszłam do karnego z przekonaniem, że go wykorzystam. I po prostu wykonałam swoją robotę.
Polki – niezależnie od wyniku czekającego je w piątek meczu z Beninem – zapewniły już sobie pierwsze miejsce w grupie. - Ale ten awans do dopiero część zadania – przypominała na gorąco Witek. W 1/8 finału – mecz Polek odbędzie się w czwartek, 17 września (18.45) na stadionie w Bielsku-Białej – czeka młode Biało-czerwone potyczka z trzecim zespołem z grupy C, D lub E (w zależności od tego, jak zakończą się rywalizacje grupowe). „Mocarna” jest zwłaszcza stawka w grupie D: tu każdy z czterech rywali (Włochy, Japonia, USA, Nowa Zelandia) będzie sporym wyzwaniem.
Dlatego tak ważny był fakt, że w wyrównanym meczu z silnym przeciwnikiem, jakim był Meksyk, nasze zawodniczki zdołały „wyrwać” zwycięstwo. - Takie mecze na styku są najbardziej rozwijające. Chcemy oswajać się z presją, bo ona jest czasem bardzo niewygodna. Ale ze strefy komfortu trzeba wychodzić – przypomniał trener Kasprowicz.
(DaL)
