Sport

Osamotnieni w boju

Fluminense zrobi wszystko, żeby pokrzyżować plany wielkich klubów ze Starego Kontynentu.

44-letni bramkarz Fabio tworzy trzon Fluminense. Fot. IMAGO/PressFocus

Spośród 20 zespołów spoza Europy w Klubowych Mistrzostwach Świata w grze pozostało jedynie Fluminense. Ekipa z Rio de Janeiro radzi sobie fantastycznie na turnieju w Stanach Zjednoczonych. W 1/8 finału pokonała 2:0 Inter Mediolan, który przecież niedawno grał w finale europejskiej Ligi Mistrzów z Paris Saint-Germain. Wcześniej  zremisowała też z Borussią Dortmund w fazie grupowej. Z kolei ćwierćfinale wyeliminowała Al-Hilal (2:1) i dzisiaj zmierzy się z Chelsea.

To ogromny sukces dla zespołu dowodzonego przez trenera Renato Gaucho. 62-latek jako piłkarz dwukrotnie był mistrzem Brazylii z Flamengo oraz Gremio. Sięgał też po puchar kraju. Ponadto zdobył Copa America, a w reprezentacji Canarinhos rozegrał w sumie 42 spotkania. Jako trener wygrał Copa Libertadores z Gremio. Ma więc doświadczenie w walce o najwyższe cele i wykorzystuje je, żeby pomóc swoim zawodnikom w klubowym mundialu. W trakcie kariery tylko raz opuścił Brazylię, gdy jako piłkarz na rok dołączył do Romy (1988-89).

– Wielu w nas nie wierzyło, tymczasem jesteśmy w półfinale. Fluminense znalazło się w czwórce najlepszych klubów na świecie! Zawsze powtarzam moim zawodnikom, że nie można zostawiać na jutro tego, co można zrobić dzisiaj. Nigdy nie wiadomo, kiedy pojawi się kolejna taka okazja. Dlatego na bieżąco tworzymy historię. Z całym szacunkiem dla Chelsea, ale nie mamy zamiaru się zatrzymać. Zrobimy wszystko, żeby dostać się do finału. Włożymy w to całą naszą energię – powiedział opiekun Fluminense.

Co ciekawe, Renato Gaucho kontrakt z klubem podpisał niedawno, na początku kwietnia. Nie był wśród tych, którzy w 2023 roku wywalczyli Copa Libertadores, dzięki czemu teraz zespół może cieszyć się grą na Klubowych Mistrzostwach Świata. Tamten sukces odniósł Fernando Diniz. Od tamtej pory Fluminense w 2024 roku zajęło zaledwie 13. miejsce w lidze, a w trwających zmaganiach w Brazylii jest dopiero na szóstej pozycji. Mimo tej otoczki Renato Gaucho robi co może, żeby dać kibicom z Rio de Janeiro powód do dumy. - Przyjechaliśmy z myślą o wygranej. Chcemy podnieść trofeum – przekazał 62-letni trener.

– Trudno jest konkurować z europejskimi klubami na poziomie finansowym. To jednak nie oznacza, że automatycznie wygrywają. Jasne jest to, że jeśli ma się świetnych piłkarzy z całego świata, łatwiej przychodzi zwyciężanie. Natomiast pokazaliśmy, że nawet walcząc nie w naszej kategorii wagowej, liczy się tylko to, co wydarzy się na boisku – podkreślił szkoleniowiec.

Siłą Fluminense jest świetne zbalansowanie zespołu. W wyjściowej jedenastce mogą znaleźć się piłkarze z innych pokoleń. Renato Gaucho korzysta z doświadczenia 44-letniego bramkarza Fabio, 37-letniego snajpera Germana Cano i przede wszystkim fenomenalnego defensora, 40-letniego Thiago Silvy, który przez lata występował w najlepszych europejskich klubach, m.in. PSG i Chelsea. Trener wymieszał wyjadaczy z 23-letnim Martinellim, 24-letnim Herculesem (to oni w ćwierćfinale z Al-Hilal strzelali bramki) czy 21-letnim Facundo Bernalem.

Kadra drużyny zbudowana jest wyłącznie z zawodników z Ameryki Południowej. Przeważają oczywiście Brazylijczycy, ale we Fluminense grają też Argentyńczycy, Urugwajczycy, Kolumbijczyk, Wenezuelczyk i Paragwajczyk. Poza Thiago Silvą nie ma wielkich nazwisk. Jest tylko i wyłącznie kolektyw, drużyna, która wierzy w sukces. I ta wiara doprowadziła piłkarzy Renato Gaucho aż do półfinału, gdzie samodzielnie będą próbowali walczyć z europejskimi potęgami!

Kacper Janoszka

Półfinał Klubowych Mistrzostw Świata

Wtorek, 8 lipca, godz. 21.00
◼  Fluminense – Chelsea
Środa, 9 lipca, godz. 21.00
◼   PSG – Real Madryt