Odwaga, entuzjazm i pasja
Rozmowa z Klaudiuszem Hirschem, selekcjonerem reprezentacji Polski socca
Tak z sukcesu w Mołdawii cieszyli się reprezentanci Polski. Fot. Polska Federacja Socca
Reprezentacja Polski socca 8 czerwca została mistrzem Europy. Jak turniej w Mołdawii wyglądał z pana perspektywy?
- Czuję wielką radość i ogromną dumę. To zaszczyt prowadzić tak wspaniałą drużynę. Nasi reprezentanci spisali się znakomicie. Wiedzieliśmy, że każdy mecz będzie bardzo trudny, bo mistrzostwa Europy są trudniejsze – pod kątem dobrego rozpoczęcia zmagań – od mistrzostw świata. Poziom jest bardziej wyrównany. Ponadto trafiliśmy też do grupy śmierci - tak nazwali ją też organizatorzy - bo wylosowaliśmy Ukraińców, Włochów i Serbów, czyli nacje, które wiele potrafią. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że musimy mocno wejść w turniej. Łatwo nie było, choć wygraliśmy z Serbią i z Włochami. Zremisowaliśmy natomiast z Ukrainą i z tego wyniku bardziej cieszyli się przeciwnicy, bo dawał im on pierwsze miejsce w grupie. My natomiast awans mieliśmy zapewniony po dwóch spotkaniach, więc powoli przygotowywaliśmy się do fazy pucharowej, w której rozegraliśmy bardzo zacięte spotkania. Świetna postawa naszej reprezentacji sprawiła, że mogliśmy się cieszyć z zasłużonego sukcesu.
Gdy reprezentacja dotarła do finału z Francją, czuł pan, że ten mecz musi zakończyć się wygraną? W końcu Francuzów pokonaliście rok temu na mistrzostwach świata w Omanie…
- Mieliśmy doświadczenie zebrane z turniejów mistrzostw świata, gdzie przecież dwukrotnie graliśmy w finale i oba finały przegraliśmy – raz z Niemcami i raz z Rosją. Te finały pozostały w naszej świadomości. Przed meczem z Francją na mistrzostwach Europy rozmawiałem z naszym kapitanem Bartłomiejem Dębickim, który brał udział w poprzednich finałach. Rozmawialiśmy o tym, że przełamaliśmy się w karnych, po których odpadliśmy przecież z mistrzostw świata podczas meczu z Rumunią. Jednak w Mołdawii w 1/8 finału pokonaliśmy w karnych Litwę. Mówiliśmy, że skoro tę klątwę udało się przełamać, to czas na przełamanie klątwy finałów! To nam się udało. Mecz z Francją był pięknym spektaklem socca. Ponadto był to też wzorcowy pokaz naszej gry i postawy naszej reprezentacji.
Wspomniał pan o tym, że poziom na mistrzostwach Europy był wyższy od poziomu na mundialu. Z czego to wynika?
- Wynika to z tego, że wiele europejskich reprezentacji jest wysoko w rankingu światowym. Na mistrzostwach świata zazwyczaj trafia się na zespoły z niższych lokat. Do tej pory na mundialach trafialiśmy w grupie na kilku rywali, z którymi nie mieliśmy żadnych problemów. Natomiast na mistrzostwach Europy poziom jest wysoki. Każda z reprezentacji prezentuje dość wysoki poziom. I choć to były pierwsze mistrzostwa Europy, bo wcześniej były rozgrywane turnieje EuroCup, ale wyniki nie zaliczały się do punktacji rankingowej, to byliśmy na to przygotowani.
Jest pan selekcjonerem reprezentacji socca od wielu lat. Jak bardzo rozwinęła się ta dyscyplina?
- Z reprezentacją jestem od 2013 roku. Minęło więc sporo czasu. Mam za sobą pięć mundiali i wiele europejskich turniejów. Poziom cały czas rośnie. Widzimy proces mocnej specjalizacji. W socca grają zawodnicy, którzy są wykwalifikowani, skupieni tylko na tej dyscyplinie. Z roku na rok jest więc coraz trudniej. Zespoły są coraz lepiej przygotowane pod względem taktycznym, mają lepszych zawodników. Dyscyplina się fajnie rozwija i organizacyjnie z roku na rok widać postępy. Wierzę w to, że ta tendencja zostanie utrzymana i w to, że utrzymamy się w światowej czołówce. Dzięki temu, że zdobywaliśmy medale mistrzostw świata, dwa srebrne i jeden brązowy, a teraz złoto mistrzostw Europy, jesteśmy w pierwszej trójce rankingu światowego. Jesteśmy więc bardzo wysoko, patrząc też na wszystkie sporty zespołowe. Jest to powód do dumy i zasłużyliśmy na to, żeby znaleźć się w tym miejscu.
Co sprawia, że reprezentacja Polski socca od lat utrzymuje się w światowej czołówce?
- Mamy silny trzon, zawodników, którzy są doświadczeni, którzy brali udział w wielu turniejach mistrzostw świata. Ponadto jednak mamy też młodzież, która jest mocnym punktem zespołu. Każdy daje część siebie. Wiemy, w jaki sposób wyzwolić pełnię naszego potencjału. Każdy z zawodników reprezentacji daje z siebie wszystko. I to oczywiście slogan, ale tak naprawdę jest. Najbardziej cieszy mnie to, że nasza reprezentacja jest odzwierciedleniem najlepszych cech narodowych. To są zawodnicy, którzy wychodzą na boisko bez kompleksów, z odwagą, entuzjazmem i pasją. Są fighterami. To nastawienie mentalne, ale też umiejętności, sprawiają, że ludzie, którzy obserwują nasze mecze, mogą czuć dumę. Dla nas jest to największa nagroda – ludzie utożsamiają się z tą reprezentacją.
Na przełomie listopada i grudnia reprezentacja Polski leci do Meksyku, gdzie weźmie udział w mistrzostwach świata. Skoro jesteście mistrzami Europy, wcześniej zdobywaliście medale srebrne i brązowe na mistrzostwach świata, cel chyba może być tylko jeden…
- Cel zawsze jest jeden, czyli walka o złoto. Za dużo poświęcamy, za dużo serca w to wkładamy, żeby jechać na mistrzostwa świata tylko po to, żeby wziąć w nich udział.
Na mistrzostwach świata w Omanie w 2024 roku odpadliście w ćwierćfinale, po serii rzutów karnych. Przez większość meczów graliście jednak w osłabieniu po czerwonej kartce. Ten mecz pozostał w głowach zawodników?
- W Omanie byliśmy w świetnej formie. Czuliśmy, że nic nas nie może powstrzymać. Takie są jednak turnieje, że jedna przypadkowa sytuacja sprawia, że się z niego odpada. Teraz bardzo mocno pilnowaliśmy się, wiedząc, że przepisy są nieubłagane. Nie możemy zbierać kartek, bo to nas po prostu osłabia.
Jak znajduje się piłkarzy, którzy mogą zostać reprezentantami Polski socca?
- Co roku znajdujemy nowe talenty. Ci zawodnicy, którzy dołączają do reprezentacji, są przygotowani do tego, żeby wejść do głębokiej wody. Mamy bardzo dobrze rozwinięty scouting. Mamy wielką bazę informacyjną o zawodnikach. Jest mi dzięki temu o wiele łatwiej, gdy jeżdżę na turnieje lub gdy organizujemy „Polowanie na reprezentanta”, gdy przyjeżdżamy do danego regionu i robimy „przegląd wojsk”. Mając dobrze zbudowaną bazę, jest mi łatwiej dokonać właściwego wyboru przy selekcji. W naszej bazie znajduje się około 200 zawodników. Monitorujemy ich rozwój. Widzą to, że nie jest ławo dostać się do reprezentacji Polski, ale też mają świadomość, że są obserwowani, że jeśli będą się rozwijać, moment powołania do kadry w końcu nadejdzie. Nasza reprezentacja nie jest zamkniętą grupą. Cyklicznie znajdujemy kolejne talenty.
Kolejny sukces reprezentacji przynosi z pewnością wzrost zainteresowania. Odczuwa pan to, że socca staje się popularną dyscypliną?
- Zainteresowanie cały czas rośnie. Otrzymaliśmy wyniki badania, które pokazało, że nasze mecze na mistrzostwach oglądało milion ludzi. To spore grono kibiców. Ponadto rośnie zainteresowanie sponsorów. Cieszymy się z tego powodu, bo dzięki temu możemy jeździć na więcej turniejów. Możemy funkcjonować dzięki temu, że dostajemy wsparcie od ludzi od strony organizacyjnej.
Czy reprezentacja Polski socca może też liczyć na wsparcie PZPN-u?
- Polski Związek Piłki Nożnej wsparł nasz projekt przy okazji mistrzostw w Essen w 2023 roku i Omanie w 2024 roku. W tym roku dostaliśmy informację, że w budżecie związku nie znajdą się pieniądze na reprezentację Polski socca, tym samym nie otrzymaliśmy wsparcia ze strony PZPN. Mamy jednak wspaniałą grupę sponsorów, którzy są przyjaciółmi reprezentacji. To ludzie, którzy się z nami utożsamiają i doceniają to, jakie wartości nam przyświecają na boisku oraz poza nim.
Czego po mistrzostwie Europy powinniśmy życzyć reprezentacji Polski socca?
- Wszyscy życzymy sobie tego, żeby odnosić sukcesy. Wszyscy chcielibyśmy zostać mistrzami świata w Meksyku. Mamy zawodników, którzy są głodni złotego medalu. Bartłomiej Dębicki był już królem strzelców mundialu, a na ostatnim turnieju był MVP mistrzostw. Norbert Jaszczak był królem strzelców mistrzostw świata w Omanie oraz został wybrany najlepszym zawodnikiem 2024 roku na świecie. Tytuły indywidualne są miłe, bo pokazują siłę indywidualną zawodników, ale też siłę drużyny. To zespół kreuje gwiazdy. Jednak Norbert i Bartek każdą swoją indywidualną nagrodę z pewnością zamieniliby na tytuł mistrzów świata. To jest coś, o czym marzymy. Chcemy sprawiać kibicom radość. Chcemy, żeby, oglądając nasze mecze, mieli poczucie dumy, żeby widzieli, że jest to reprezentacja, która wywodzi się z orlików, gry podwórkowej. A przecież na orlikach w Polsce grają miliony ludzi, starsi i młodsi. Pomimo tego, że reprezentanci Polski są wyspecjalizowanymi sportowcami, oni też zaczynali na orlikach. Chcemy, żeby nasza społeczność trzymała się razem, żebyśmy wspierali się nawzajem. Tylko w taki sposób będziemy mogli się rozwijać.
Rozmawiał Kacper Janoszka
Czym jest socca?
To odmiana piłki nożnej, w której gra się sześciu na sześciu. Mecze rozgrywane są na małym boisku (50x30 metrów) ze sztuczną murawą. Rozgrywane są dwie połowy po 20 minut z doliczonym czasem. Nie ma spalonych, auty wykonywane są nogą, a trenerzy dokonują zmian hokejowych. Rzuty karne wykonuje się biegnąc z połowy boiska sam na sam z bramkarzem.