Sport

Odrobina cierpliwości

Kadra GieKSy delikatnie się zmieniła, a nowi zawodnicy potrzebują chwili, żeby dostosować się do stylu gry.

Kacper Łukasiak starał się zastąpić Oskara Repkę w inauguracyjnym meczu. Fot. Mateusz Sobczak / Press Focus

GKS KATOWICE

Mecz Rakowa z GKS-em był specyficzny choćby z tego powodu, że Oskar Repka wystąpił przeciwko katowickiemu klubowi, w którym się wypromował i dzięki któremu dostał powołanie do reprezentacji Polski. Nieco ponad dwa tygodnie przed pierwszą kolejką jeszcze trenował z zespołem Rafała Góraka, a teraz wystąpił  przeciwko niedawnym kolegom. Z pewnością była to dla niego niecodzienna chwila, ale też... dość miła. Po pierwsze, odniósł z Rakowem zwycięstwo, po drugie dostał podziękowania od kibiców z Katowic, którzy po ostatnim gwizdku skandowali jego nazwisko.

Nie zagrał źle 

Sprawa przenosin Repki wpływa nie tylko na samego piłkarza oraz – potencjalnie, w przyszłości – na wyniki Rakowa, ale także na GKS Katowice. Ten pomocnik występował w GieKSie przez cztery lata. Był pierwszoplanową postacią zespołu. Doskonale rozumiał model gry katowiczan, świetnie wywiązywał się ze swoich zadań, a w pierwszym sezonie w ekstraklasie był drugim najlepszym strzelcem zespołu (osiem goli). Taka strata nie może zostać niezauważona. – Mam nadzieję, że będzie to etatowy reprezentant Polski. Jestem absolutnie przekonany o tym, że da sobie radę. To nie jest człowiek, którego można zastąpić z dnia na dzień i powiedzieć „nie ma problemu”. To piłkarz o ogromnym potencjale – chwalił Repkę Rafał Górak po starciu GKS-u z częstochowianami.

Miejsce Repki w pierwszym składzie zajął Kacper Łukasiak. Inny potencjalny zastępca Repki, Sebastian Milewski, doznał drobnej kontuzji przeciążeniowej. Łukasiak wszedł więc w duże buty, ale nie zaprezentował się źle. Grał po prostu poprawnie, na fajerwerki trzeba będzie pewnie chwilę poczekać. – Nie będziemy żyć wspomnieniami. Oskar w GKS-ie zbudował swoje nazwisko. Cztery lata temu był zawodnikiem zupełnie anonimowym. Miał czas, żeby rozwijać się w I lidze, a przez ostatni rok w ekstraklasie. Zawodnicy, którzy do nas przyszli, też mają potencjał, umiejętności. Mam nadzieję, że ich postęp będzie widoczny – mówił trener Górak. 

W pierwszym spotkaniu sezonu szkoleniowiec GieKSy w wyjściowej jedenastce postawił na debiutantów – wspomnianego Łukasiaka oraz Macieja Rosołka, który zastąpił Sebastiana Bergiera (przeniósł się do Widzewa). Ponadto w starciu z Medalikami z ławki weszli Marcel Wędrychowski, Aleksander Buksa i Jakub Łukowski, kolejni nowi piłkarze w talii trenera Góraka. Szkoleniowiec w kolejnych meczach może postawić jeszcze na Aleksandra Paluszka oraz Filipa Rejczyka, który do zespołu dołączył dzień przed sobotnią rywalizacją ze Śląska Wrocław. Liczba nowych zawodników sprawia, że GieKSa potrzebować będzie trochę czasu, żeby się zgrać. 

Więcej czasu 

Drużyna w poprzednim sezonie, który zakończyła w górnej połowie tabeli, bazowała głównie na wypracowanych rozwiązaniach zespołowych, a nie tylko i wyłącznie na indywidualnych umiejętnościach piłkarzy. Dlatego ci, którzy w GieKSie są od kilku dni lub tygodni, muszą przystosować się do nowych warunków. – Proces trwa. To są młodzi ludzie, którzy weszli do zespołu grającego w ekstraklasie, a ta liga potrafi zweryfikować nieporządek taktyczny. Chcemy zespołowością i przygotowaniem taktycznym uzyskiwać jakość naszego zespołu. Mamy wiele rzeczy wypracowanych i niekiedy nowi zawodnicy jeszcze popełniają błędy. Z czasem będą jednak zdobywać doświadczenie. Świetnie pracują na treningach i będą robić postępy. Mamy cierpliwość, ale jesteśmy na najwyższym szczeblu rozgrywkowym i pewne rzeczy musimy bardzo szybko wdrażać w życie. Na tę chwilę nie jest źle – podkreślił Górak. Kibice katowickiego klubu muszą więc, podobnie jak trener, uzbroić się w cierpliwość, żeby zobaczyć pełnię możliwości odnowionej GieKSy.

Kacper Janoszka