Odnalazł drogę do Boga
Ma srebrny medal olimpijski i kilkanaście występów w narodowych barwach. Teraz zajmuje się… pszczelarstwem! Do tego nurkuje i chodzi po górach.
Aleksander Kłak jeszcze od czasu do czasu pojawia się na piłkarskiej murawie. Fot. Michał Zichlarz
Od sukcesów do problemów
Wychowanek Dunajca Nowy Sącz szybko, bo już jako 15-latek trafia do ligowego futbolu. Swoje miasto zamienia na Dębicę i tamtejszy Igloopol – pierwszy LKS w ekstraklasie, który w najwyższej klasie rozgrywkowej zaliczył dwa sezony (1990/91 i 1991/92). To właśnie tam 19-latek debiutuje w ekstraklasie. Jest odważny, ma refleks. Pomaga Igloopolowi w zajęciu 12. miejsca w rozgrywkach i w spokojnym utrzymaniu się. Potem jest Olimpia Poznań i Górnik Zabrze, z którym mógł w 1994 roku wywalczyć mistrzostwo Polski, ale na przeszkodzie stanął sędzia Sławomir Redziński; mecz z Legią w czerwcu 1994 roku, przy Łazienkowskiej, zakończył się remisem 1:1 i skandalem, bo goście kończyli go w ósemkę po trzech czerwonych kartkach…
W tamtym czasie Kłak był już srebrnym medalistą olimpijskim, grając w tak udanym dla Biało-czerwonych turnieju na igrzyskach w Barcelonie w 1992 roku. Zagrał we wszystkich sześciu spotkaniach, będąc mocnym punktem drużyny prowadzonej przez trenera Janusza Wójcika.
W połowie lat 90. był już na Zachodzie. Spędził kilka lat w Royal Antwerp. Niestety w Belgii zaczęły się także jego problemy ze zdrowiem. Kontuzje, kłopoty ze wzrokiem, w końcu depresja. Pomogli zakonnicy – kapucyni, do których w trudnym momencie zwrócił się o pomoc. Dziś już, po powrocie do Polski rok temu, nie bardzo ma ochotę na wynurzenia.
– Niechętnie rozmawiam, bo nie ma o czym. Z piłką skończyłem w Royalu, gdzie na koniec, w sezonie 2012/13, byłem trenerem bramkarzy. To było 12 lat temu. Miałem problemy zdrowotne, ale to już jest poza mną. Teraz można powiedzieć, że na szczęśliwą emeryturę przyjechałem do Polski. Muszę też powiedzieć, że praca w Belgii, jako kierowcy autobusu przez kilkanaście lat, kosztowała mnie trochę zdrowia – opowiada nam bramkarz, który jako kierowca w Belgii, w Antwerpii, jeździł przez szmat czasu, bo aż 18 lat.
Od roku jest w Polsce, mieszka w Nowym Sączu, skąd pochodzi. Czy nie kusi go powrót na boisko w charakterze choćby szkoleniowca bramkarzy? – Nie, bo nie mam na to czasu. Mam swoje zajęcia. Co robię? Przede wszystkim pomagam swoim rodzicom. Ojciec, który ma na imię Tadeusz, jest pszczelarzem i wdrażam się w tę pracę. To coś fajnego i zarazem ekscytującego oraz ciekawego. Można kupić miód z naszej pasieki – podkreśla.
Praca z pszczołami
W przezwyciężeniu depresji pomogła mu wiara. – Wróciłem do wiary, do Pana Boga, do korzeni, to nie jest żadna tajemnica. O swojej duchowości ciężko mówić, ale tak jest w moim wypadku. Czy pomogło to, skąd pochodzę? Może tak. Wiadomo, Małopolska jest mocno katolickim regionem. To pomogło, ale bardziej w tym wszystkim patrzyłbym na swoje trudności i problemy w życiu, na swoje doświadczenia. Odczułem taką potrzebę i bardzo się cieszę, że tak się to wszystko potoczyło – mówi dzisiaj.
Nie nudzi się na emeryturze. Oprócz pracy w pasiece ma wiele innych zajęć. – Nurkowanie na Malcie, gdzie byłem niedawno, chodzenie po górach, w tym po Alpach, a także po lodowcach. Jeżdżę na rowerze. Jak widać, prowadzę aktywny tryb życia – zaznacza.
Formy nie stracił, a było to widać w meczu Olimpijczyków z Barcelony z Kadrą Śląska Odbojów w Chybiu, gdzie w poprzednią niedzielę zagrano charytatywnie na rzecz schorowanego Ryszarda Stańka.
– Tych bramkarskich ruchów nie brakuje, tego się nie zapomina, ale oczywiście trzeba pamiętać, że zbliżamy się już do sześćdziesiątki i trzeba uważać. Jak byliśmy młodzi, to nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy, ale z biegiem lat widzimy, jak się to zmienia. Rysiu Staniek jest najbardziej poszkodowany przez los, dlatego się skrzyknęliśmy i przyjechaliśmy, żeby zagrać dla niego, i żeby mu pomóc – podkreśla kolega z boiska.
Pomoc dla Ryśka Stańka
Kłak bardzo jest przejęty poważną chorobą Stańka, który nie jest w stanie poruszać się o własnych siłach, nie widzi na lewe oko, jest po dwóch udarach, a w lutym przeszedł sepsę.
– Z Rysiem graliśmy nie tylko w reprezentacji olimpijskiej, ale także spotkaliśmy się w Górniku. Tam była wtedy super ekipa. Byliśmy zagrani, walczyliśmy o mistrzostwo. Mogę powiedzieć, że występy w Zabrzu, gra w Górniku, walka o mistrzostwo Polski to był jeden z najlepszych okresów, i takim też jest wspomnieniem z mojej kariery piłkarskiej. Rysiu potem pojechał do Osasuny. Zawsze był spokojny, można było na niego liczyć, jak zresztą na wszystkich chłopaków z reprezentacji olimpijskiej. Było nas z sześciu czy siedmiu w Górniku, to była świetna paczka przyjaciół. W sumie to był jeden z ciekawszych i miłych okresów. Wszyscy byliśmy młodzi, liczyliśmy na jakieś ciekawe transfery, na jakieś trofea – opowiada były bramkarz zabrzańskiej drużyny.
Chciał zlicytować medal
Jak się okazuje, Kłak udziela się w akcjach charytatywnych. Przed laty chciał… zlicytować swój olimpijski medal. – Chodziło o paraolimpijczyka Jacka Gaworskiego. Był chory, miał stwardnienie rozsiane i jak w przypadku Ryśka trzeba było pomóc. Miałem więc pomysł, żeby wystawić na aukcję moje srebro. Jacek nie chciał jednak, żeby olimpijski medal został zlicytowany za jakieś małe pieniądze. Powiedział, że sam zdobędzie medal i faktycznie na igrzyskach w Rio zdobył medal; to też był srebrny krążek – mówi Kłak.
Jacek Gaworski był srebrnym medalistą Letnich Igrzysk Paraolimpijskich w Rio de Janeiro 2016 w turnieju drużynowy we florecie na wózkach. Zmarł 11 maja tego roku, tuż przed swoimi 58. urodzinami.
– Czy jestem otwarty na takie akcje? Chyba każdy jest. I tak wydaje mi się, że każdy z nas robi za mało dla innych. Potrzeba ludzi, którzy pomagają, wspierają. To w życiu jest ważne – podkreśla na koniec 11-krotny reprezentant Polski, srebrny medalista igrzysk olimpijskich w Barcelonie.
Michał Zichlarz
ALEKSANDER KŁAK
Data urodzenia : 24 listopada 1970 r.Miejsce urodzenia : Nowy Sącz
Pozycja na boisku : bramkarz
Kluby : Dunajec Nowy Sącz, Igloopol Dębica, Olimpia Poznań, Górnik Zabrze, SV 19 Straelen, FC Homburg, Bonner SC, Royal Antwerp, vbv De Graafschap
Sukcesy : srebrny medalista olimpijski z Barcelony z 1992 r.
Reprezentacja Polski: 11 meczów
Koledzy z boiska, Aleksander Kłak w rozmowie z Ryszardem Stańkiem. Fot. Dariusz Leśnikowski
Ryszard Staniek (nr 13) i Aleksander Kłak (w środku) w trakcie finału igrzysk olimpijskichw Barcelonie w 1992 roku. Fot. PAP