Sport

Odkupili winy

Po porażce w Radomiu piłkarze Pogoni wysoko wygrali z Motorem, ale wynik nie oddaje przebiegu gry.

Piłkarze Pogoni zdają sobie sprawę, jak ważne było zwycięstwo z Motorem. Fot. PAP/Marcin Bielecki

Portowcy mieli dużo do udowodnienia po dotkliwym 1:5 w Radomiu, ale w spotkanie z lublinianami weszli… równie źle. Bardzo dużo w tym winy bramkarza Valentina Cojocaru, który zamiast wybić piłkę, zaczął się kiwać, dopadł do niego Mathieu Scalet i dołożył stopę, zapewniając gościom prowadzenie. Bramka okazała się otrzeźwiająca dla zespołu Roberta Kolendowicza, który ruszył do odrabiania strat. Wyrównanie przyniósł debiutancki gol Mariana Hui, który idealnie dołożył głowę po dośrodkowaniu Kamila Grosickiego. – Cieszę się, że to akurat moje trafienie dało ten potrzebny impuls, że w ten sposób mogłem pomóc drużynie - powiedział 25-letni Portugalczyk. W rzeczywistości konfrontacja zaczęła się na nowo, ale na następne konkrety trzeba było trochę poczekać. Pod koniec pierwszej połowy Efthymis Koulouris otrzymał piłkę, wprowadził się w pole karne, minął dwóch przeciwników i uderzeniem po ziemi pokonał Gaspera Tratnika. 

W drugą część gry lepiej weszli gospodarze, który podwyższyli prowadzenie. Znów dał o sobie znać Huja, który głową zgrał dośrodkowaną piłkę, a Fredrik Ulvestad i przymierzył w narożnik bramki. Motor starał się zdobyć gola kontaktowego, ale zawodnikom Mateusza Stolarskiego brakowało skuteczności. Po jednej z interwencji Cojocaru musiał zostać zastąpiony Krzysztofem Kamińskim. – Na ten moment nie wygląda to fajnie. Ma mocno zbity mięsień. Sprawdzamy, czy nie wydarzyło się coś poważniejszego – powiedział trener Robert Kolendowicz.

Portowcy pod koniec spotkania dołożyli gola na 4:1. Leo Borges uciekł lewym skrzydłem i płasko dograł w pole karne, a niezawodny król strzelców zeszłego sezonu Koulouris umieścił piłkę w bramce. - Wciąż dopisuje mi forma strzelecka, ale utrzymanie równej dyspozycji wbrew pozorom nie jest wcale proste - zastrzegł grecki napastnik.

Trenerzy obu drużyn byli zgodni. Wynik nie odzwierciedla przebiegu gry, ponieważ Pogoń była do bólu skuteczna, ale goście także mieli wiele szans na zdobycie gola. Przy trochę lepszej precyzji wynik mógł być zgoła inny. – Nie jesteśmy tak słabi, jak wskazywał wynik z Radomia, ale nie jesteśmy jeszcze tak mocni, jak wskazuje na to ten rezultat – skomentował szkoleniowiec zwycięzców. 

Miłosz Cebo

OCENA MECZU ⭐

◼  Pogoń Szczecin – Motor Lublin 4:1 (2:1)

0:1 – Scalet, 9 min, 1:1 – Huja, 15 min (głową, asysta Grosicki), 2:1 – Koulouris, 40 min (asysta Przyborek), 3:1 – Ulvestad, 49 min (asysta Huja), 4:1 – Koulouris, 89 min (asysta Borges)

POGOŃ: Cojocaru 3 (75. Kamiński niesklas.) – Wahlqvist 6, Loncar 5, Huja 7, Koutris 5 (63. Borges 6) – Ulvestad 6 – Mukairu 4, Przyborek 6 (89. Smoliński niesklas.), Pozo 6 (63. Ndiaye 5), Grosicki 6 (75. Juwara niesklas.) – Koulouris 8. Trener Robert KOLENDOWICZ. Rezerwowi: Biegański, Keramitsis, Kostorz, Ława, Lis, Paryzek, Wojciechowski.

MOTOR: Tratnik 3 – Wójcik 3 (80. P. Stolarski niesklas.), Najemski 2, Matthys 2, Palacz 3 – Łabojko 4 (58. Samper 3), Wolski 5, Scalet 6 (58. Rodrigues 4) – Król 4 (74. van Hoeven niesklas.), Dadaszow 2 (58. Czubak 4), Ndiaye 4. Trener Mateusz STOLARSKI. Rezerwowi: Brkić, Meyer, Ede, Luberecki, Lewandowski, Simon, Haxha.

Sędziował Patryk Gryckiewicz (Toruń) – 5. Asystenci: Marcin Boniek (Bydgoszcz) i Łukasz Siercha (Łódź). Czas gry 95 min (47+48). Widzów 19816. Żółte kartki: Mukairu (43. faul), Koutris (51. faul) – Najemski (20. niesportowe zachowanie).


MÓWIĄ LICZBY
POGOŃ  MOTOR
42  Posiadanie piłki  58
14 Strzały niecelne  12
5  Strzały celne 8
6  Rzuty rożne  8
0  Spalone  1
11 Faule  8
2 Żółte kartki 1