Odejścia po polsku w XXI wieku
Trenerskie dymisje łączy jedno – selekcjoner reprezentacji zawsze odchodził w najlepszym razie w niesławie, w najgorszym – w pogardzie.
Leo Beenakkerowi mało kto ośmielił się „fiknąć”, jednak przy zwalnianiu nawet on poznał naszą specyfikę. Fot. Łukasz Laskowski / Press Focus
Fot. Rafał Oleksiewicz / Press Focus
Jerzy Engel
Rozstał się z reprezentacją po nieudanych mistrzostwach świata w Korei i Japonii, gdzie reprezentacja odpadła w fazie grupowej. Wywalczył w świetnym stylu awans po 16 latach posuchy, w których reprezentacja Polski nie potrafiła awansować nigdzie. Popełnił jednak błąd, bo na fali entuzjazmu oznajmił, że jeśli Biało-czerwoni jadą na mundial po Puchar Świata. Oliwy do ognia dolała… Edyta Górniak, która dziwacznym wykonaniem Mazurka Dąbrowskiego podziałała na społeczeństwo jak płachta na byka. W dobrym występie przeszkodził także konflikt związany z wykorzystaniem wizerunku piłkarzy do celów marketingowych. Prawda była taka, że reprezentacja wracała z Azji z podkulonym ogonem. Engel został zwolniony dziesięć dni po powrocie. Koncepcja „futbolu na tak” się nie powiodła. „Piłkarze do zupy” – głosiła słynna okładka „Faktu”.
Fot. Rafał Oleksiewicz / Press Focus
Zbigniew Boniek
Po Engelu funkcji selekcjonera podjął się ówczesny wiceprezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, któremu wydawało się oczywiście, że da radę. – Jestem człowiekiem życiowo spełnionym. Nie muszę za wszelką cenę obejmować kadry narodowej – mówił wtedy z charakterystyczną pewnością siebie, ale rzeczywistość brutalnie go zweryfikowała. Porażka 0:1 z Łotwą w eliminacjach Euro 2004, była kompromitacją. „Piłka Nożna” pytała wtedy: „Czy to już dno?”. Selekcjoner nie pozostawał dłużny: „Nie pozwolę, by krytykowali mnie nieudacznicy i alkoholicy”. Boniek podjął jednak decyzję o podaniu się do dymisji po zaledwie czterech poprowadzonych przez siebie meczach. – Zastanawiałem się nad tym. Uważam, że decyzja jest jak najbardziej słuszna, a dodatkowo komentować jej nie zamierzam. Mojemu przyszłemu następcy życzę jak najwięcej sukcesów – stwierdził na odchodne i to… byłoby na tyle.
Fot. Rafał Rusek / PressFocus
Paweł Janas
Bońka zastąpił jego kolega z reprezentacji, który pozszywał drużynę na tyle, że ta wywalczyła awans na mistrzostwa świata do Niemiec. Tam niestety przeszła dokładnie tę samą ścieżkę, co drużyna Engela: mecz otwarcia (bolesne 0:2 z Ekwadorem), mecz o wszystko (0:1 z Niemcami po golu Podolskiego) i mecz o honor, na którym zresztą byłem (2:1 z Kostaryką). Janas sprawił, że pół Polski było na niego oburzone po decyzjach personalnych przed mistrzostwami, na które nie powołał m.in. Tomasza Frankowskiego i Jerzego Dudka. Po turnieju pojawiły się apele o rezygnację i nazwiska następców. Dalsze zdarzenia były oczywiste…
Fot. Norbert Barczyk / Press Focus
Leo Beenhakker
Nowa jakość. Ówczesny prezes Michał Listkiewicz zatrudnił sławnego zagranicznego trenera, który wcześniej wiele osiągnął, a jego doświadczenie robiło wrażenie. Był pierwszym od 1960 roku zagranicznym selekcjonerem reprezentacji Polski. Za jego czasów reprezentacja rozegrała bodaj najlepszy mecz w XXI wieku, wygrywając z Portugalią na Stadionie Śląskim w eliminacjach mistrzostw Europy. Jako pierwszy zakwalifikował się z Polską na Euro, ale tam poległ w fazie grupowej. Po klęsce ze Słowenią w Mariborze w eliminacjach mundialu w RPA prezes Grzegorz Lato zwolnił go podczas wywiadu telewizyjnego po meczu. Na pytanie, jak Beenhakker przyjął tę decyzję, prezes rozbrajającą szczerością przyznał, że jeszcze z nim o tym nie rozmawiał.
Fot. Marcin Bulanda / Press Focus
Stefan Majewski
Kolejny były piłkarz z sukcesami w reprezentacji. Miał być wyjściem awaryjnym, został trenerem tymczasowym reprezentacji Polski i… nie uniósł ciężaru. Po dymisji Beenhakkera trafił na okres Wielkiej Smuty. Urządzono bowiem bojkot meczów reprezentacji Polski. Przed meczem ze Słowacją na Śląskim, na którym byłem, rozdawano ulotki ludziom poruszającym się w stronę stadionu. Przegraliśmy wtedy 0:1. Majewskiemu nie udało się pozostać na stanowisku, przegrał oba mecze eliminacyjne. Do RPA nie pojechaliśmy. Chyba nikt nawet nie pomyślał, że Majewski mógłby na tym stanowisku zostać.
Fot. Rafał Oleksiewicz / Press Focus
Franciszek Smuda
Miał honor poprowadzić Polskę w historycznym momencie, kiedy byliśmy współgospodarzem Euro, ale nie sprostał zadaniu. Na konferencji prasowej zwołanej po przegranym meczu z Czechami we Wrocławiu sam poinformował, że odchodzi, bo jego kontrakt wygasa po Euro 2012.
Fot. Tomasz Folta / Press Focus
Waldemar Fornalik
Odwołany ze stanowiska selekcjonera w październiku 2013 roku, dzień po przegranym meczu eliminacyjnym do mistrzostw świata 2014 z Anglią na Wembley (0:2). PZPN uzasadnił decyzję właśnie nieudanymi eliminacjami. Zazwyczaj trenerzy osiągają sukcesy klubowe, zanim zostaną selekcjonerami, a z Fornalikiem było odwrotnie – w 2019 roku został mistrzem Polski z Piastem.
Fot. Rafał Oleksiewicz / Press Focus
Adam Nawałka
Świetny start na EURO 2016, najlepszą imprezą finałową w wykonaniu Biało-czerwonych w XXI wieku, przykryło ogromne rozczarowanie podczas mistrzostw świata w Rosji dwa lata później. Mimo klęski Nawałka mógł kontynuować pracę z polskimi piłkarzami, bo ówczesny prezes PZPN-u Zbigniew Boniek miał bowiem dla niego nową umowę. Nawałka postanowił jednak zrezygnować.
Marcin Bulanda / Press Focus
Jerzy Brzęczek
Niecodzienna historia. Jerzy Brzęczek został zwolniony na zaledwie pięć miesięcy przed Euro, na które... wywalczył awans! Brzęczek nie pomagał sobie kuriozalnymi wypowiedziami. – Patrząc na przeciwnika, na okres, ja jestem zadowolony z gry i zachowania taktycznego zespołu – stwierdził choćby po starciu z Holandią, w którym jego drużyna została kompletnie przez rywala zdominowana i pognębiona. Styl gry pozostawał wiele do życzenia i prezes Boniek zwolnił szkoleniowca.
Fot. Insidefoto/SIPA USA / Press Focus
Paulo Sousa
Jakby ktoś Polskę spoliczkował – Portugalczyk opuścił stanowisko w grudniu 2021 roku po niespełna roku pracy. Podjął taką decyzję, ponieważ otrzymał ofertę pracy w Brazylii, w sławnym klubie Flamengo. Odejście Sousy wywołało u wielu oburzenie – sam Sousa wyjaśnił z rozbrajającą szczerością, że chciał trenować „jeden z najlepszych klubów na świecie”.
Fot. Cao Can/Xinhua / Press Focus
Czesław Michniewicz
Odszedł pod koniec 2022 roku, kiedy jego kontrakt został rozwiązany za porozumieniem stron. Podczas mundialu Polska wyszła wprawdzie z grupy, ale... psim swędem i w fatalnym stylu – z trzeciego miejsca. Decyzja o zwolnieniu Czesława Michniewicza była efektem nie tylko masowej krytyki taktyki oraz stylu gry, ale także zamieszania wokół cudacznej afery związanej z premiami dla zawodników.
Fot. SPP/SIPA USA / Press Focus
Fernando Santos
Drugi portugalski epizod w krótkim okresie, drugi nieudany. Zwolnienie zostało ogłoszone po porażce z Albanią (0:2), a decyzja była konsekwencją słabej formy drużyny pod jego wodzą. W jednej z najłatwiejszych możliwych grup, z Czechami, Albanią, Mołdawią i Wyspami Owczymi, prowadzeni przez Portugalczyka Polacy zdobyli zaledwie sześć punktów w pięciu meczach. Santos, który zdobył przecież mistrzostwo Europy z reprezentacją swojego kraju, gdy Polskę prowadził Nawałka, nad Wisłą wcale nie okazał się futbolowym Gandalfem.
Fot. Paweł Andrachiewicz / Press Focus
Michał Probierz
Tego odejścia nie ma sensu ze zrozumiałych względów przypominać. Nowemu selekcjonerowi życzymy, żeby odchodził w przyjemniejszych okolicznościach, bo przecież to właśnie przyjemne okoliczności odejścia zawsze oznaczają, że kadencja miała sens. A ma sens jedynie wtedy, gdy reprezentacja coś w tym czasie osiągnęła.
Paweł Czado
