Obietnica poprawy
Sparing z Wisłą Kraków, generalny test przed ligą, Niebiescy oblali, ale trener Dawid Szulczek deklaruje odmianę w meczu o punkty.
Szymon Szymański (w środku) dał kilka dobrych sygnałów w awaryjnej roli lewego obrońcy. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus
RUCH CHORZÓW
Ze sparingami nieraz było tak, że ci, co wygrywali wszystko, zawalali ligę, a ci, którzy w przygotowaniach radzili sobie słabo, potem „zjadali” konkurencję. W Chorzowie meczów kontrolnych było 5, a w praktyce 3 – bo trudno w pełni miarodajnie oceniać jubileusze Pogoni Staszów i LKS-u Wisła Wielka. W tych pozostałych Ruch zanotował dwa remisy (0:0 z Wartą i 1:1 z Puszczą) oraz porażkę (0:2 z Wisłą Kraków).
Ograny Leśniak-Paduch
Atmosfera sparingu nigdy nie dorówna meczowi o punkty. Motywacja piłkarzy jest w takiej sytuacji inna, a składy po obu stronach zazwyczaj są w większym czy mniejszym stopniu eksperymentalne. W przypadku meczu Wisła – Ruch nie było inaczej, bo nie ma szans, aby Niebiescy na pierwsze spotkanie w lidze (w najbliższy poniedziałek z Puszczą w Niepołomicach) wystawili trzech młodzieżowców. Zagra jeden, ale który? W Krakowie od pierwszego gwizdka wybiegli stoper Nikodem Leśniak-Paduch, środkowy pomocnik Mateusz Rosół oraz skrzydłowy Jakub Sobeczko, pierwotnie uznawany za młodzieżowca numer 1.
– Po wszystkich naszych zawodnikach widać, że ten okres przygotowawczy był trochę mocniejszy niż zimowy – powiedział trener Ruchu, Dawid Szulczek, choć należy zaznaczyć, że słowa o trudności okresu przygotowawczego i ciężkich nogach słychać w każdym klubie, od Beskidów po Bałtyk. – Trudno oczekiwać po młodzieżowcach, aby znieśli obciążenia w taki sposób, by nie odbiło się to na ich dyspozycji. Myślę, że najbardziej ogranym z nich jest Nikodem. Widać, że już trochę pograł na szczeblu seniorskim, stara się wyprowadzać piłkę, podnosi głowę, gra w świetle bramki, jest sprawny fizycznie, dobrze kontroluje rywala. Mógł trochę więcej zrobić przy pierwszym golu Wisły, ale całościowo jest to pozytywny chłopak, dlatego zdecydowaliśmy się na jego zakontraktowanie. Co do Sobeczki i Rosoła, to dla nich był to pierwszy pełny okres przygotowawczy w futbolu seniorskim. Uważam, że zdali ten test. Z Wisłą zagrali trochę słabiej, ale jest jeszcze czas do meczu z Puszczą. Będziemy do niego przygotowani – dodał szkoleniowiec Niebieskich.
Nie traci wiary
Kibicom Ruchu nie spodobały się słowa trenera o tym, że Wisła to bardzo mocny zespół i jeden z głównych kandydatów do awansu. Chcieliby, aby ich drużyna też była tak widziana, ale z budżetem rzędu 10 mln zł, o którym usłyszał „Sport", trudno oczekiwać cudów i rzucania rękawicy na równych zasadach Śląskowi, ŁKS-owi, Miedzi czy Wieczystej. Takie są dzisiaj realia przy Cichej. Jednakże nawet mimo tego od chorzowian oczekiwało się większego pazura w sparingu z Wisłą, bo poza uderzeniem z dystansu Szymona Szymańskiego niewiele można było dobrego powiedzieć o ich ofensywie. Można było za to krytykować niepewną defensywę, która w pierwszych 3-4 kolejkach będzie jeszcze osłabiona brakiem lewego obrońcy Dominika Preislera. Zastąpi go opcja awaryjna – zapewne Szymon Szymański, ewentualnie Mo Mezghrani. – Jestem pozytywnie nastawiony na spotkanie z Puszczą. Uważam, że mamy kilkunastu zawodników, którzy są w stanie wyjść w Niepołomicach i zagwarantować nam trzy punkty. Od wtorku wracamy do pracy i mamy pełen mikrocykl, aby się przygotować – nie stracił wiary Szulczek, choć nie brak kibiców, którzy... stracili wiarę w niego.
Zanim jednak Niebiescy będą coś udowadniać na boisku, przed nimi jeszcze prezentacja. Ta odbędzie się w Siemianowicach Śląskich, w Parku Pszczelnik w najbliższy czwartek o 17.00.
Piotr Tubacki
Coraz bliżej rozbiórki
Krajowa Izba Odwoławcza odrzuciła protest, jaki złożyła firma Akpe Group w związku z przetargiem na wyburzenie stadionu przy Cichej 6 w Chorzowie. Oznacza to, że w sierpniu firma Developer Recykling z Zabrza, która wygrała przetarg, będzie mogła rozpocząć prace wyburzeniowe. Będzie na to miała pół roku.