O co zagrają?
Restrukturyzacja klubu, zmiana trenera, zdecydowanie większa liczba zawodników po stronie strat niż nowych nabytków. Najbliższy sezon może być trudny dla klubu z Okrzei.
Trener Max Molder buduje nową drużynę. Fot. Irek Dorożański/Piast Gliwice
Kiedy na dziewięć kolejek przed końcem poprzedniego sezonu Aleksandar Vuković ogłosił, że po sezonie zakończy ponad 2,5-letnią współpracę z gliwickim klubem, był to wyraźny sygnał, że perspektywy na najbliższą przyszłość Piasta nie malują się w różowych barwach. Klub, który w 2019 sięgnął po tytuł mistrza Polski, a w ostatnich latach kończył rozgrywki w górnej części tabeli, w najbliższych rozgrywkach będzie raczej ligowym średniakiem, a nie brakuje takich, którzy widzą w nim jednego z głównych kandydatów do spadku.
Zmiany, zmiany, zmiany...
Powód? Drużynę poprowadzi nowy trener, Max Moelder. Szwed oczywiście może okazać się strzałem w dziesiątkę i bardzo dobrze zaadaptować na polskim gruncie, ale doświadczenia ostatnich lat pokazują, że zdecydowanie częściej takie eksperymenty się nie udają niż udają. Poprzednio 40-latek prowadził II-ligową Landskronę i jest wielce prawdopodobne, że jedynie przez sprzedaż dwóch czołowych piłkarzy w połowie sezonu nie wywalczył awansu do Allsvenskan. W Piaście przekonują, że zanim podjęli decyzję o jego zatrudnieniu przeanalizowali wszystkie za i przeciw. Czy skutecznie? Na to odpowiedzą dopiero mecze ligowe.Zmiana szkoleniowca to jedynie wierzchołek góry lodowej. Drużynę latem opuściło aż siedemnastu zawodników! Spora część to oczywiście piłkarzy drugiego, a nawet trzeciego planu, ale nie brakowało wśród nich takich, którzy stanowili ważne ogniwo zespołu. To choćby Tomas Huk, Tihomir Kostadinov, Maciej Rosołek, Miłosz Szczepański czy Akim Zedadka. Kto w zamian? Na razie tylko cztery nazwiska. Filip Borowski nie miał w poprzednim sezonie nawet pewnego miejsca w składzie I-ligowego Ruchu Chorzów, gdzie skazany był na przegraną rywalizację o skład z Martinem Konczkowskim.
W kategorii transferowego sukcesu można na pewno rozpatrywać sprowadzenie z Korony Kielce Adriana Dalmau. - Po odejściu Macieja Rosołka daliśmy też wolną rękę Fabianowi Piaseckiemu i było jasne, że potrzebujemy napastnika. Okazało się, że jesteśmy w stanie pozyskać Adriana na korzystnych dla nas warunkach i postanowiliśmy skorzystać z okazji. Dalmau jest w ekstraklasie już dwa lata, zagrał wiele dobrych spotkań i powinien dobrze pasować do naszej drużyny - mówił nam jakiś czas temu dyrektor sportowy Piasta, Łukasz Piworowicz. Quentin Boisgard, który ma wzmocnić środek pomocy, to kolejny piłkarz w ostatnich latach pozyskany przez Piworowicza z rynku francuskiego. Posiadający podwójne - amerykańskie oraz ghańskie - obywatelstwo Emmanuel Twumasi to prawy obrońca, który ostatnio występował w FC Dallas w MLS.
W klubie mocniej niż w ostatnich latach mają zamiar postawić również na młodych, polskich piłkarzy. To ma być planem i szerszą strategią Piasta, nawet jeśli na jakimś etapie miałoby się odbić na wynikach zespołu.
Kadra oczywiście nie została jeszcze zamknięta, ale z pewnością czeka ją odchudzenie i to znaczne. - Piast przynosił kilkanaście milionów straty w ostatnich 2-3 sezonach i dalsze funkcjonowanie w ten sposób nie było możliwe. Musimy znaleźć inny pomysł na siebie i od roku nad tym pracujemy - przekazał nam Piworowicz.
Priorytetem na najbliższe tygodnie, a nawet dni, jest pozyskanie środkowego obrońcy oraz skrzydłowego. Piast jest w tej niekomfortowej sytuacji, że musi czekać na piłkarzy do momentu, gdy ci nie dostaną ofert z mocniejszych klubów. Co bardzo ważne, gliwiczanom udało się zatrzymać kluczowych zawodników: Frantiska Placha, Jakuba Czerwińskiego, Grzegorza Tomasiewicza, Michała Chrapka czy Jorge Felixa. Na wielu pozycjach są jednak olbrzymie wakaty, które do minimum ograniczają pole manewru szkoleniowcowi.
Brakuje goli
Jak gliwiczanie radzili sobie w meczach kontrolnych? Wygrali jedynie z Górnikiem Łęczna (1:0). Kolejne spotkania to porażka z Odrą Opole (1:2), bezbramkowy remis z Banikiem Ostrawa oraz przegrana z Widzewem (0:1). Martwić mogą nie tylko same wyniki, ale również mała liczba strzelonych goli. Gliwiczanie w czterech spotkaniach zaledwie dwukrotnie pokonali golkipera rywali. Piast zresztą od dawna nie ma, delikatnie mówiąc, opinii zespołu, który grałby ultraofensywnie.W najbliższy weekend, gdy zainaugurowany zostanie nowy sezon ekstraklasy, Piast będzie jeszcze w rytmie sparingowym. W piątek (18.07, godz. 18:00) zagra z przygotowującym się do szturmu na awans do I ligi Podbeskidziem. Wszystko przez przełożenie inauguracyjnego meczu z Legią w związku z natłokiem meczów warszawian na początku sezonu.
Mariusz Rajek