Nutka goryczy...
W Gdańsku, w kolejnym turnieju, zobaczymy mocno zmieniony zespół. Zdecydowanie silniejszy - z wicemistrzami olimpijskimi.
Darlan Souza w meczu z Biało-czerwonymi szalał w ataku, zdobywając 25 punktów. Fot. VolleyballWorld
LIGA NARODÓW
Pierwszy turniej Ligi Narodów w chińskim Xi'an jawił się dla Biało-czerwonych jako niewinne igraszki. Dopiero w drugim, rozgrywanym w Chicago, przeszli prawdziwy chrzest bojowy i przekonali się na własnej skórze, jaka skala trudności czeka ich w dalszej części tej imprezy. Odnieśli dwa zwycięstwa, z Kanada 3:2 i USA 3:0 oraz przegrali po tie-breaku z Włochami oraz na zakończenie z Brazylią 1:3. Po dwóch turniejach ustępują jedynie Canarinhos. Kolejna impreza w Gdańsku i na koniec finałowa rozgrywka na przełomie lipca i sierpnia w chińskim Ningbo, która wydaje się już niemal pewna.
Świetne doświadczenie
Przy odrobinie szczęścia w meczu z Brazylijczykami mogło dojść do tie-breaka, choć Polacy dysponowali znacznie gorszą skutecznością w ataku niż rywale. A jednak w czwartym secie doszło do gry na przewagi. Biało-czerwoni meli piłkę setową, ale ostatecznie Brazylijczycy okazali się lepsi.
- Każdy z tych meczów dla moich chłopaków był świetnym doświadczeniem - stwierdził dla Volleyball World trener, Nikola Grbić. - Ten turniej był wartościową lekcją dla zawodników oraz sztabu szkoleniowego. Każdy z nich zetknął się z rywalami z najwyższej półki i mógł się przekonać o ich wartości. Ponadto za każdym razem byli w innej sytuacji meczowej i zbierali doświadczenie.
Teraz kadrowicze mają dwa tygodnie przerwy. Trener może więc dokonać podsumowania dotychczasowych osiągnięć i wybrać drużynę na turniej w Gdańsku. Część kadrowiczów trenowała w Spale i po przylocie z USA pozostali do nich dołączą. W kadrze znajduje się pięciu z trzynastu wicemistrzów olimpijskich, którzy będą brani pod uwagę przy ustalaniu drużyny do gry przeciwko Iranowi, Kubie, Bułgarii i Francji.
Show Darlana Souzy
Atakujący Kewin Sasak był mocno komplementowany po występach w Chinach, byliśmy więc ciekawi, jak sobie poradzi w Chicago na tle bardziej wymagających rywali. Nie wytrzymał presji, już nie był tak skuteczny i... zgasł. Z Kanadą był cieniem samego siebie z pierwszego turnieju i rozgrywek PlusLigi. Przez dwa pierwsze, przegrane, sety zupełnie nie istniał. W ostatniej potyczce z Brazylią również nie był sobą. Trudno było więc marzyć o wygranej, skoro atakujący spisywał się poniżej swoich możliwości. A tymczasem Darlan Souza, potężnie zbudowany i silny jak tur, dał koncert gry na tej pozycji i był niemal nieuchwytny dla naszych zawodników. A przecież blok w wykonaniu naszych siatkarzy dobrze funkcjonował (14 – 8). Fernando, rozgrywający Brazylijczyków, niemal do cna wykorzystał możliwości Darlana.
W pierwszych dwóch setach podopieczni trenera Grbicia nie mieli wiele do powiedzenia i gra toczyła się pod pełną kontrolą Canarinhos. Zaczęliśmy się obawiać, że mecz się skończy w trzech setach.
Ciekawy eksperyment
W trzeciej odsłonie po raz pierwszy w tym spotkaniu Polacy objęli prowadzenie 6:4, zaś potem serbski szkoleniowiec zdecydował się na eksperyment. Przy stanie 12:8 miejsce nieskutecznego Sasaka zajął nominalny przyjmujący Aleksander Śliwka, który przy okazji wspierał przyjmujących. Rozgorzała niesłychanie twarda walka. Po asie serwisowym Kamila Semeniuka był remis 20:20. Końcówka to popis 20-letniego Jakuba Nowaka, który do tej pory występował na I-ligowych parkietach. Zaliczył trzy punktowe bloki i trener Grbić w tym momencie uśmiechnął się od ucha do ucha. Młokos w nowym sezonie będzie reprezentował częstochowski Norwid i jeżeli będzie tak grał, jak w kadrze, ma wszelkie dane, by przebojem zdobyć miejsce w reprezentacji. Nowak i libero Maksymilian Granieczny chyba są największymi wygranymi po dwóch turniejach. Natomiast blado wypadli przyjmujący Michał Gierżot czy atakujący Bartosz Gomułka. Drugi rozgrywający Łukasz Kozub zaliczył zaledwie epizody. Trener stawiał na Komendę, zaś w niedalekiej przyszłości na duet z Janem Firlejem.
Szkoda, że nasi siatkarze nie doprowadzili do tie-breaka, ale byłoby to zamazanie obrazu meczu. Brazylijczycy dominowali na boisku i w pełni zasłużyli na komplet punktów.
◼ Brazylia – Polska 3:1 (25:21, 25:21, 21:25, 28:26)
BRAZYLIA: Fernando (1), Honorato (13), Judson (13), Darlan Souza (25), Bergmann (14), Flavio (10), Maique (libero) oraz Adriano, Chizoba, G. Matheus, Maicon. Trener Bernardo REZENDE.
POLSKA: Komenda, Szalpuk (15), Adamczyk (4), Sasak (8), Semeniuk (18), Jakubiszak (3), Czunkiewicz (libero) oraz Śliwka (7), Gomułka, Nowak (11). Trener Nikola GRBIĆ.
Sędziowali: Ricardo Ferreira (Portoryko) i Daniel Gonzalez (Meksyk). Widzów 7407.
Przebieg meczu
I: 10:6, 15:12, 20:17, 25:21.
II: 10:7, 15:12, 20:15, 25:21.
III: 10:8, 15:14, 16:20, 21:25.
IV: 6:10, 15:14, 20:18, 28:26.
Bohater - Darlan SOUZA.
Grupa V (Chicago, USA)
◾ Chiny – Kanada 0:3 (23:25, 20:25, 23:25)
◾ USA – Włochy 0:3 (21:25, 22:25, 18:25)
Grupa VI (Belgrad, Serbia)◾ Niemcy – Serbia 3:1 (25:20, 25:21, 23:25, 25:17)
1. Brazylia |
8 |
7/1 |
20 |
23:8 |
2. POLSKA |
8 |
6/2 |
18 |
21:10 |
3. Włochy |
8 |
6/2 |
17 |
21:12 |
4. Japonia |
8 |
5/3 |
15 |
18:11 |
5. Francja |
8 |
5/3 |
15 |
19:12 |
6. Ukraina |
8 |
5/3 |
15 |
19:14 |
7. Argentyna |
8 |
5/3 |
13 |
17:15 |
8. Niemcy |
8 |
4/4 |
15 |
19:16 |
9. Kuba |
8 |
4/4 |
13 |
18:17 |
10. Iran |
8 |
4/4 |
12 |
17:18 |
11. Bułgaria |
8 |
4/4 |
11 |
14:15 |
12. Słowenia |
8 |
4/4 |
11 |
13:16 |
13. USA |
8 |
4/4 |
10 |
13:17 |
14. Kanada |
8 |
3/5 |
11 |
15:17 |
15. Chiny |
8 |
2/6 |
7 |
8:19 |
16. Turcja |
8 |
2/6 |
6 |
8:18 |
17. Holandia |
8 |
1/7 |
4 |
9:22 |
18. Serbia |
8 |
1/7 |
3 |
7:22 |
(sow)