Nowe rozdanie
Świeżość i optymizm – te uczucia dominują w Chorzowie przed ligową inauguracją, choć tym razem nikt nie chce składać żadnych deklaracji.
Czy Aleksander Komor zagra dzisiaj w wyjściowym składzie? Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus
RUCH CHORZÓW
Niebiescy to na ten moment jeden wielki znak zapytania. Umilkły głosy o dwuletnim planie powrotu do ekstraklasy, bo w Chorzowie uświadomili sobie, że w 1. lidze nikt się przed nikim nie kłania. Ruch będzie próbował atakować TOP 6, ma ku temu ambicje i potencjał, ale... to samo może powiedzieć co najmniej pół ligi, w tym kilka ekip o wyższym potencjale finansowo-kadrowym. Witamy na zapleczu ekstraklasy. Takie są tutaj realia.
Nie dotrzymali słowa
Fatalna wiosna mocno podkopała wiarę w drużynę i sztab szkoleniowy, ale w Chorzowie czuć optymizm. Panuje przekonanie, że praca wykonana latem była taka, jak należy. – To był bardzo dobry czas. Po pierwsze, dosyć sprawnie przeprowadziliśmy transfery. Po drugie, udało nam się doprowadzić do zdrowia i dyspozycji meczowej zawodników, którzy mieli drobne urazy, np. Shumę Nagamatsu i Przemka Szymińskiego. Będą do dyspozycji od 1. kolejki, co nie było oczywiste. Sprawnie przebiega okres rekonwalescencji Dominika Preislera. Zobaczymy, jak długo to jeszcze będzie trwało z Danielem Szczepanem – zdradził detale trener Dawid Szulczek. Okazuje się jednak, że nie wszystko poszło zgodnie z planem. – Chcieliśmy zagrać jeszcze jeden sparing, ale jedna z drużyn ekstraklasowych nie dotrzymała słowa i odmówiła nam. Nie udało nam się znaleźć przeciwnika na ten termin. W planach było zagranie trzech sparingów z bardzo solidnymi rywalami, dwoma pierwszoligowymi i jednym z ekstraklasy – powiedział szkoleniowiec 14-krotnych mistrzów Polski. Wyniki meczów kontrolnych nie rzucały na kolana, tym bardziej że 2 z 5 to spotkania jubileuszowe z ekipami z niższych lig, które nie miały wielkiej wartości przygotowawczej. – W tym okresie nie wyniki są najważniejsze. Najważniejsze, żebyśmy wygrali w poniedziałek. Wyciągnęliśmy dużo wniosków i cały czas będziemy rozwijać się jako drużyna – przyznał Szymon Szymański, który dzisiaj zapewne znów wyprowadzi drużynę jako kapitan.
Okienko jeszcze otwarte
Ligową inaugurację chorzowianie rozegrają u spadkowicza z Niepołomic. Niedawno grali z nim sparing, było 1:1, ale poza drobnostkami nie ma co wyciągać z niego daleko idących wniosków, tym bardziej że oba gole padły w momencie, gdy Ruch miał na boisku stricte „młodzieżową" jedenastkę. Ligowe starcie z Puszczą będzie także weryfikacją dla nowych piłkarzy. Kogo można spodziewać się na boisku? Zapewne co najmniej jednego z duetu stoperów Aleksander Komor – Przemysław Szymiński, na szpicy pod nieobecność Szczepana jedynym wyborem jest Tomasz Bała, a Piotr Ceglarz wygląda na nową jedynkę na skrzydle (czy na drugim będzie grał młodzieżowiec?). Niewykluczona jest też obecność Nagamatsu. – Każdy transfer był robiony po coś – wyjaśnił dyrektor sportowy Tomasz Foszmańczyk. – Jestem przekonany, że teraz jesteśmy lepszą drużyną. Oczywiście, liga to będzie weryfikować, ale jestem zadowolony z tego, co udało się zrobić. Letnie okienko transferowe jeszcze się nie zamknęło, ale na ten moment jesteśmy dużo lepiej przygotowani do startu sezonu niż w zeszłym roku. Na pewno jeszcze myślimy. Mamy trochę czasu. Wiemy, gdzie jeszcze będziemy potrzebowali dobrych korekt lub wzmocnień. Dużo zależy też o początku sezonu, tego jak wystartujemy i od zdrowia zawodników. Jesteśmy zabezpieczeni, ale mamy jeszcze przestrzeń do tego, by kogoś pozyskać – zdradził „Fosa”.
Zagryźć rywala
A co mówią w Ruchu przed meczem z Puszczą? – Wewnętrznie czuję, że jest świeżość i nowe rozdanie – stwierdził Szulczek. – Mam też swoje oczekiwania, natomiast tak, jak mówiliśmy w szatni – będziemy szli metodą krok po kroku. Nie chcemy obiecywać wielkich rzeczy i tego, co będzie w maju. Po prostu mamy wychodzić na mecz, dawać z siebie 100 procent i nie myśleć o tym, co będzie za tydzień i dwa. Liczy się to, co przed nami teraz – najpierw Puszcza. Mamy tam zagryźć przeciwnika. Jest powiew optymizmu. Jest dużo świeżej krwi, ale też chęć zrewanżowania się za poprzedni sezon. O ile w sparingach było trochę testowania, chcieliśmy dać szansę młodzieży, o tyle na mecz ligowy wychodzi najlepsza w danym momencie jedenastka, ta najbardziej gotowa – podkreślił jasno szkoleniowiec chorzowian.
Piotr Tubacki