Sport

Nowa pozycja

Ustawienie Grzegorza Tomasiewicza na prawej stronie obrony zaskoczyło kibiców Piasta. Piłkarz zdał jednak egzamin.

Grzegorz Tomasiewicz wystąpił na nowej dla siebie pozycji. Fot. Łukasz Sobala / Press Focus

PIAST GLIWICE 

Kadra Piasta nie jest jeszcze optymalna i skompletowana w stu procentach. Problem z prawą to żadna nowość, bo w przeszłości odejście Martina Konczkowskiego, odsunięcie Arkadiusza Pyrki czy transfer Akima Zedadki wymuszały rotacje i poszukiwania rozwiązania.

Uczy się pozycji

Aleksandar Vuković swego czasu wymyślił Pyrkę na prawej obronie, a nie na skrzydle, co wyszło dobrze zarówno drużynie, jak i piłkarzowi. Do podobnego wniosku szybko doszedł nowy szkoleniowiec Piasta Max Molder. 40-letni Szwed postanowił poszukać w obecnej kadrze nowego rozwiązania na prawą defensywę. Wybór padł na doświadczonego, wybieganego i energicznego Grzegorza Tomasiewicza. Defensywny bądź środkowy pomocnik zagrał w sparingu na tej pozycji, ale prawdziwy chrzest bojowy przeszedł w sobotnich derbach z Górnikiem. I mimo trudnej rywalizacji ze skrzydłowymi zabrzan nie zawiódł. – Zawsze staram się dawać maksimum, niezależnie od powierzonych mi zadań. Taki jest plan, że mogę grać na prawej obronie. Trener sprawdził mnie na tej pozycji już w sparingu z Widzewem i chyba go przekonałem, że to może być rozwiązanie na dłużej. W derbach z Górnikiem chyba też nie było najgorzej, skoro przegrałem może jeden pojedynek ze skrzydłowym Ismaheelem. Uczę się tych zachowań i automatyzmów na tej pozycji, więc w tym przypadku czas i kolejne mecze też będą działały na moją korzyść – mówi „Sportowi” Grzegorz Tomasiewicz pytany o to, jak odnajduje się na nowej pozycji.

Fizycznie bez zarzutów

29-latek nie dość, że wytrzymał taktycznie, to i fizycznie, choć nowy szkoleniowiec mocno akcentuje grę na intensywności. Pojawiły się po derbach zarzuty, że pierwsza połowa kosztowała gospodarzy za dużo sił, co odbiło się na postawie drużyny po przerwie. Co na to sam zainteresowany? – Jesteśmy dobrze przygotowani, fizycznie wyglądaliśmy w derbach też dobrze, więc to nie jest tak, że opadliśmy z sił. Po prostu Górnik zagrał lepiej. Mogę powiedzieć o sobie, że miałem siły biegać przez cały mecz, jedynie zgłosiłem lekki uraz, bo zostałem uderzony w kostkę. Mam nadzieję, że to nic poważnego. Wierzymy w pomysł trenera – mówi Tomasiewicz.

Nie tylko on nie mógł pogodzić się z faktem, że Piast mimo dobrej gry nawet nie zremisował, a start sezonu zaczął od bolesnej porażki. – Szkoda przede wszystkim tej pierwszej połowy. Wyglądaliśmy lepiej niż w drugiej, przeważaliśmy i mieliśmy więcej okazji na strzelenie gola, choćby strzały Germana czy Jorge. Niewiele zabrakło do objęcia prowadzenia – mówi piłkarz Piasta. – Choć w drugiej połowie Górnik odrobił lekcję i zagrał lepiej, to nie można powiedzieć, że mieli sporo stuprocentowych okazji, defensywie graliśmy cały czas przyzwoicie. Szkoda, że straciliśmy pechowego gola i w naszym pierwszym meczu w tym sezonie nie dopisaliśmy sobie choćby jednego punktu – dodaje nowy prawy obrońca.

Potrzeba więcej czasu 

W gliwickiej szatni nikt jednak nie zamierza spuszczać głowy, bo wszyscy  widzieli, że Piast może grać ładnie, a gdy do tego dojdzie skuteczność, punktów zacznie przybywać. Kontynuacja i szlifowanie schematów – tak ma wyglądać przyszłość w zespole. – Musimy na spokojnie przeanalizować, co było dobrego i złego, no i wyciągnąć wnioski, by dobrą grę przekuwać na gole i punkty. Nic złego się nie dzieje, jest początek sezonu. Wraz z przybyciem nowego trenera wpajana jest nam gra piłką, spora intensywność i wymienność pozycji. To jest proces i potrzebujemy czasu, aby to wyglądało w stu procentach tak, jak chce tego trener. W kolejnych meczach powinno być lepiej. Jestem dobrej myśli – podkreśla w rozmowie z nami Tomasiewicz.

(KRIS)