Sport

No to czas na finał!

Po pokonaniu w przerywanym meczu Jeleny Aleksandrowej, Iga Świątek w półfinale w Bad Homburg zagra w piątek z Jasmine Paolini. Będzie też awans w rankingu.

Iga Świątek utrzymuje koncentrację i w piątek zagra o swój pierwszy finał na kortach trawiastych. Fot. PAP/EPA

Polska tenisistka osiągnęła swój szósty półfinał w tym sezonie i w piątek stanie przed szansą awansu do pierwszego finału od ponad roku i zarazem pierwszego w karierze na kortach trawiastych. Wszystko za sprawą zwycięstwa światowej „ósemki” w ćwierćfinale turnieju WTA 500 w niemieckim Bad Homburg z Rosjanką Jekateriną Aleksandrową (18. WTA) 6:4, 7:6 (7-5). To obiecujący prognostyk przed rozpoczynającym się w poniedziałek w Londynie wielkoszlemowym Wimbledonem. Na dodatek Iga Świątek zagwarantowała sobie w przyszłym tygodniu awans na co najmniej 6. miejsce w rankingu, a może być jeszcze wyżej...

Deszcz miał swoje plany

W meczu z Aleksandrową najważniejszym elementem gry dla obu tenisistek był serwis. Mecz rozpoczął się trzema kolejnymi przełamaniami, ale po tym już zawodniczki nie oddały podania do końca meczu. Szybciej grę uspokoiła jednak rozstawiona z „czwórką” Świątek, która wyszła na prowadzenie 3:1 i utrzymała je do końca pierwszej partii.

Druga była ciekawsza, nie tylko z powodów sportowych. Obie obroniły wszystkie trzy break pointy - Aleksandrowa w dwóch oddzielnych gemach, a Świątek w 4. gemie wydostała się z 0-40. Łącznie Rosjanka wygrała 71 procent swoich punktów z pierwszego serwisu, a Polka 75.

Przy stanie 4:3 dla rozstawionej z „ósemką” Rosjanki, 40-40 i serwisie Polki musiały przerwać grę, ponieważ zaczęło padać. Pauza trwała ponad godzinę.

Krzyżówka w przerwie

Iga - jak wyznała po meczu - utrzymywała w przerwie koncentrację, układając LEGO i rozwiązując krzyżówki. Po powrocie na kort tenisistki wciąż nie zawodził serwis, więc o wyniku musiał rozstrzygnąć tie-break. Do stanu 4-4 trwała wyrównana walka, ale w decydującej części 30-letnia Aleksandrowa popełniła błędy. Pewnie grająca Polka odskoczyła na 6-4, by ostatecznie zwyciężyć 7-5. Dzięki czwartkowemu zwycięstwu ma z Aleksandrową bilans 4-2.

- Dzisiaj chodziło o dostosowanie się do warunków, ponieważ przez większość meczu wiał bardzo silny wiatr. Obie starałyśmy się zrobić, co mogłyśmy - z jednej strony grać intensywnie, ale z drugiej strony grać bezpiecznie - podsumowała podopieczna Wima Fissette’a.

Jedna wielka rodzina

Świątek awansowała do swojego drugiego półfinału w karierze na trawie, oba miały miejsce w Bad Homburg, gdzie dotarła do czwórki w 2023 roku - wtedy taktycznie wycofała się z gry o finał, myśląc już o rywalizacji w Wimbledonie. W tym roku powinna do gry o finał przystąpić. Impreza w Hesji to jej pierwszy tegoroczny turniej na trawie i każdy kolejny mecz pozwala Polce poczuć się pewniej.

- Po prostu uwielbiam te małe turnieje. Czujemy się na nich jak jedna wielka rodzina, która po prostu cieszy się tenisem. Gdybym mogła, grałabym w takich turniejach co tydzień, bez całego zbędnego zamieszania i wszystkiego innego - dziękowała Polka na korcie fanom za wsparcie.

Korzystny bilans

Kolejną rywalką Świątek będzie światowa „czwórka”, Jasmine Paolini. Włoszka pokonała w ćwierćfinale Beatriz Haddad Maię 7:5, 7:5. W obu setach zdecydował 11. gem. Brazylijka kończyła je podwójnymi błędami serwisowymi.

Bilans dotychczasowych potyczek Świątek i Paolini jest bardzo korzystny dla 24-letniej Polki, która wygrała wszystkie 4 pojedynki, w tym dwa ostatnie w 2024 roku. Po raz pierwszy jednak zmierzą się na trawie, wcześniej grały po dwa razy na mączce - m.in. w finale French Open 2024 - oraz na kortach twardych. Po raz pierwszy też przed meczem wyżej w rankingu od Igi jest Jasmine.

- Z Igą nigdy nie jest się faworytką, bo ona w każdej chwili na każdej nawierzchni jest w stanie wygrać z każdą z nas - przyznała Paolini. I na to właśnie - mimo całej sympatii dla Jasmine i jej łódzkiej babci - liczymy!

Tomasz Mucha

6. PÓŁFINAŁ w sezonie osiągnęła Igi Świątek: przed Bad Homburg były to Australian Open, Doha, Indian Wells, Madryt i Roland Garros. Na finał Polka czeka od 384 dni.


Iva, gnębicielka Polek

Katarzyna Kawa nie zdołała awansować do turnieju głównego wielkoszlemowego Wimbledonu. W czwartek w Londynie polska tenisistka (136. WTA) przegrała w finałowej rundzie kwalifikacji z Amerykanką Ivą Jovic 3:6, 6:7 (2-7). Tenisistka z Krynicy-Zdroju w kwalifikacjach była rozstawiona z numerem 32. W ostatniej rundzie zmierzyła się z rozstawioną z „trójką”, 89. zawodniczką światowego rankingu, 17-letnią Jovic, która w pierwszej rundzie wyeliminowała reprezentującą Polskę Lindę Klimovicovą.

Kawa eliminacje rozpoczęła od zwycięstwa 5:7, 6:4, 6:1 nad Brytyjką Ranah Akua Stoiber. Później pokonała kolejną reprezentantkę gospodarzy Amarni Banks 6:2, 6:4. W 1. rundzie kwalifikacji odpadła również Maja Chwalińska.

Rywalizacja w głównej drabince Wimbledonu rozpocznie się w poniedziałek. Prawo gry bez eliminacji mają Iga Świątek, Magda Linette i Magdalena Fręch oraz Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak. W piątek rozlosowane zostaną pary 1. rundy.

Z Brytyjczykami w Gdyni

Tenisowa reprezentacja Polski mężczyzn w dniach 12-13 września w Gdyni zagra z Wielką Brytanią w meczu Grupy Światowej I rozgrywek o Puchar Davisa. Stawką spotkania będzie prawo gry w kwalifikacjach o miejsce w Davis Cup Final 8 w edycji 2026 z udziałem 16 najlepszych drużyn narodowych. Biało-czerwoni awans do Grupy Światowej I, dzięki której mają szansę na walkę o kwalifikacje do finałów, zdobyli na początku lutego, wygrywając z Gruzją w Tbilisi 4:0. Wielka Brytania przegrała wówczas na wyjeździe z Japonią 2:3.

Brytyjczycy zajmują obecnie 16. miejsce w narodowym rankingu Międzynarodowej Federacji Tenisa (ITF) w Pucharze Davisa, Polska jest w nim 34. Będzie to już dziewiąte spotkanie tych zespołów, a bilans dotychczasowych jest korzystny dla rywali 7-1.