Nikt nam zasług nie odbierze
Reprezentacja Anglii rzutem na taśmę odebrała marzenia włoskim piłkarkom
Chloe Kelly została wybrana piłkarką meczu. Fot. PAP/EPA
MISTRZOSTWA EUROPY KOBIET
Anglia nie zasłużyła na zwycięstwo. Dałyśmy z siebie wszystko i nie mamy sobie nic do zarzucenia. Pokazałyśmy prawdziwy włoski charakter – byłyśmy zespołem, który chciał dotrzeć do finału i odnieść znaczący sukces. Robiłyśmy to dla wszystkich Włoch i dla nas samych – takie słowa wypowiedziała pomocniczka Manuela Giugliano po przegranym półfinale mistrzostw Europy z Anglią (1:2). Jej słowa nie powinny być traktowane jako przytyk do gry przeciwniczek, ale raczej jako pochwała dokonań reprezentacji z Półwyspu Apenińskiego. Zespół Andrei Soncina wyszedł na prowadzenie w pierwszej połowie i bardzo długo wydawało się, że pokona faworyzowane piłkarki z Anglii. Tymczasem rywalki w ostatniej chwili, w 6 minucie doliczonego czasu, doprowadziły do wyrównania. Chwilę później sędzia Ivana Martinczić rozpoczęła dogrywkę. W niej znów los uśmiechnął się do Angielek – w 119 minuty Chloe Kelly, zawodniczka Arsenalu, wykonywała rzut karny. Najpierw jej strzał obroniła Laura Giuliani, ale przy dobitce 27-latka pewnie trafiła do siatki, gwarantując Anglii udział w finale Euro.
Bolesna porażka
Włoszki zeszły z boiska załamane, były przecież rewelacją turnieju. Grały ładnie i potrafiły postawić się doświadczonym zespołom – w ćwierćfinale pokonały Norwegię. Były o krok od dostania się do finału. – Brakowało nam dosłownie 90 sekund, żeby spełniły się nasze marzenia. Frustracja pojawia się wraz ze świadomością tego, że grałyśmy na takim samym poziomie, jak Angielki, triumfatorki poprzedniej edycji mistrzostw Europy, a i tak odpadłyśmy. To naprawdę boli – stwierdziła Elena Linari, włoska defensorka. – Nie chciałyśmy, żeby ten turniej zakończył się na półfinale – dodał Sofia Cantore. Włoszki były zdruzgotane porażką. Tylko kapitanka Crisitina Girelli, choć zapłakana, próbowała podkreślać wielkie osiągnięcie włoskiej kadry. – Musimy być z siebie dumne. Nic nie może nam odebrać zasług za awans do półfinału, nawet rzut karny w 119 minucie – stwierdziła. Trudno się dziwić takim słowom – w końcu reprezentacja Włoch po raz pierwszy od 1997 roku pojawiła się w półfinale mistrzostw Europy. 28 lat temu Włoszki zagrały w meczu o złoto, w którym przegrały z Niemkami.
Kluczowe rezerwowe
Wielka radość panowała z kolei w angielskim obozie. Ekipa z Wielkiej Brytanii dzielnie walczyła i osiągnęła swój cel. Najlepszą zawodniczką meczu wybrano Chloe Kelly, która zapewniła drużynie Sariny Wiegman awans do finału. Piłkarka Arsenalu weszła na boisko dopiero pod koniec drugiej połowy, podobnie zresztą jak Michelle Agyemang, która doprowadziła do wyrównania. – Dziewczyny, które weszły na boisko, wykonały świetną pracę, grając na pozycjach, do których nie są przecież przyzwyczajone. Gdy my, rezerwowe, dostajemy szansę, chcemy ją wykorzystać i we wtorek ją wykorzystałyśmy. Tak właśnie dzieje się, gdy tworzy się świetny, zgrany zespół. Zagramy w trzecim finale wielkiego turnieju z rzędu (w 2022 roku Angielki wygrały w finale Euro z Niemcami, a w 2023 roku przegrały z Hiszpanią w finale mundialu – przyp. red.). Mecz z Włochami był jak film, który trzymał w napięciu w taki sposób, że nie dało się usiedzieć w jednym miejscu na fotelu – powiedziała strzelczyni decydującego gola. Sarina Wiegman chwaliła natomiast indywidualnie 19-letnią Agyemang. – Dołączyła do naszej drużyny niedawno, chwilę przed Euro. Ale to już naprawdę dojrzała piłkarka, która wnosi do gry zespołu coś innego i właśnie to pokazała we wtorkowy wieczór – powiedziała selekcjonerka. Czy rezerwowe pomogą też reprezentacji Anglii w finale?
Kacper Janoszka
Półfinał Euro kobiet
◼ Anglia – Włochy 2:1 (1:1, 1:1, 0:1)0:1 – Bonansea, 33 min, 1:1 – Agyemang, 90+6 min, 2:1 – Kelly, 119 min
◼ Niemcy - Hiszpania 0:1 (0:0, 0:1)
Bramkę dla Hiszpanii w 113 minucie zdobyła Bonmati.