Sport

Niestrawny zakalec

Wysoką porażką z Norwegami zakończyli Polacy fazę grupową Młodzieżowych MŚ i od dziś przyjdzie im rywalizować jedynie o Puchar Prezydenta IHF.

Postawa Biało-czerwonych na mundialu rozgrywanym w Polsce jest niewytłumaczalna. Fot. PAP/Marian Zubrzycki

MISTRZOSTWA ŚWIATA U-21

Nie rozumiem, dlaczego nie dojechaliśmy na mecz. Po raz kolejny nie poradziliśmy sobie pod kątem mentalnym. Pierwszą połowę zagraliśmy na „chodzonego”. Nie mieliśmy prawa wygrać, popełniając 18 czy 19 błędów. To karygodne! - mówił po bolesnej, piątkowej porażce ze Słowenią trener Bartosz Jurecki. Jednocześnie przepraszał kibiców za obciachowy występ, obiecując, że w meczu ostatniej szansy z Norwegią zobaczymy inny zespół; na pewno bardziej charakterny, waleczny, lepiej dysponowany. Kto jednak choć trochę zna się na realiach rodzimego handballu, te pobożne deklaracje przyjmował z przymrużeniem oka. Skandynawowie to przecież nie Urugwaj, który ograliśmy 23 bramkami, co miało być uwerturą dalszych sukcesów....

Wiara przez... 2 minuty

W sobotę byliśmy pod ścianą, ponieważ po planowym zwycięstwie Słowenii z Urugwajem (37:19) tylko wygrana zapewniała naszej drużynie awans do rundy głównej. Ufaliśmy, że selekcjoner tak nastawi swych podopiecznych, że zagrają mecz życia. Wierzyliśmy w cuda do... 2 minuty, gdy na tablicy pojawił się jedyny w tym meczu remis, jedyny w ciągu 120 minut rywalizacji z europejskimi teamami. Potem cały czas przegrywaliśmy, choć serca polskich kibiców w płockiej Orlen Arenie jeszcze dwukrotnie mocniej zabiły - w 14 minucie, gdy dogoniliśmy Norwegów na odległość bramki, a także 4 minuty później, gdy tablica pokazywała niekorzystną różnicę dwóch trafień. Gdy zdawało się, że łapiemy kontakt, rywale zakończyli „rozgrzewkę”. Zawiesili poprzeczkę na niebotycznym dla Biało-czerwonych poziomie i odjechali w siną dal. Straciliśmy 5 bramek z rzędu, a końcowe 12 minut premierowej odsłony przegraliśmy 2:8. Nic dziwnego, że już do przerwy wynik był druzgocący.

Koniec zabawy

Żal było patrzeć, jak Polacy odbijali się od silnych, atletycznych, miażdżących ich fizycznie rówieśników z innego handballowego świata. Seryjnie popełniane niewymuszone błędy natychmiast bezlitośnie były wykorzystywane. Wyrzucaliśmy piłki w aut, marnowaliśmy stuprocentowe okazje, fatalnie wyglądała współpraca z obrotowymi. Nasz selekcjoner resztki nadziei próbował ratować przerwami na żądanie, ale w oczach jego podopiecznych widać było tylko rezygnację. Na wstępie drugiej połowy straciliśmy 3 gole z rzędu, za moment 4, przez kwadrans Henrika Ibsena, wybranego MVP spotkania z 45-procentową skutecznością, pokonaliśmy tylko dwukrotnie. W ostatnim kwadransie chłopcy Żarko Pejovicia pofolgowali, więc nasze młode Orły wreszcie zaczęły dotrzymywać kroku Lwom, ale na wynik nie miało to żadnego wpływu.

Głowy nie dojechały

Polska wylądowała na 3. miejscu tabeli grupy A, co oznacza, że przyjdzie jej rywalizować w Pucharze Prezydenta, czyli o miejsca 17-32. Dziś i jutro o 18.30 jej rywalami będą Brazylia oraz Argentyna, a towarzystwo to uzupełnia Urugwaj, z którym już grać nie będą, ale punty za zwycięstwo zachowali. - Znów nie dojechały głowy. W szatni ustalmy jedno, a na boisku robimy drugie. Norwegowie rzucali swobodnie i nas bombardowali, a u nas zawsze był kontakt z przeciwnikiem, co wpływało na precyzję i siłę rzutów. Nie potrafiliśmy zareagować. Znów nas zgubiły proste błędy. Powstaje pytanie, czy chodzi o stres i dlatego zawodnicy zapominają o założeniach? Trudno o wytłumaczenie... - pytał i odpowiadał trener Jurecki, komentując nasz dotychczasowy udział w najważniejszej imprezie tego pokolenia.

Zbigniew Cieńciała

◼  Polska - Norwegia 22:35 (10:18)

POLSKA: Witkowski, Wysocki - Siekierka 2, Kamiński 3, Wasiak 5/2, Wierzbicki, Pepiliński 2, Pinda, Czertowicz, Luksa, Rodak 1, Grzesik 1, Kałużny, Sladkowski 3, Mielczarski 4, Martyn 1. Kary: 10 min. Trener Bartosz JURECKI.

NORWEGIA: Ibsen, Knudsen - Iversen 5, Nielsen, Hasgvard 3, Gram, Holter 3, Lid 4, Haugstved 3, Skovli, Skaarnas, Haugli 6, Wallevik 3, Hagen 8/2, Mostad. Kary: 10 min. Trener Żarko PEJOVIĆ.

Sędziowali: Vladimir Jovandić i Marko Sekulić (Serbia). Widzów 800.

Przebieg meczu: 0:1 (1), 1:1 (2), 1:3 (4), 2:5 (7), 6:7 (14), 6:9 (15), 8:10 (18), 8:15 (25), 9:15 (25), 9:18 (29), 10:18 (30), 10:21 (35), 11:21 (36), 11:25 (39), 12:27 (45), 15:27 (48), 15:29 (49), 21:33 (56), 22:35 (60).


W TURNIEJU POCIESZENIA

Niedziela dla wszystkich uczestników mundialu była wolna i poświęcona została m.in. na regenerację i przeprowadzkę. Od dziś ruszają grupowe zmagania fazy głównej o miejsca 1-16 oraz turniej pocieszenia, dla prestiżu zwany Pucharem Prezydenta IHF (17-32).

SELEKCJONER PYTA ŚRODOWISKO

Sobotnia porażka z Norwegią sprawiła, że Biało-czerwoni rywalizację w grupie A zakończyli na 3. miejscu, co oznacza, że znaleźli się w grupie 1 „pucharu pocieszenia” wraz z Brazylią i Argentyną - najsłabszymi w grupie B - oraz z Urugwajem, którego rozgromili w pierwszej fazie 39:16 i ten wynik został mi zaliczony na poczet dalszych zmagań. - Dwa ostatnie mecze pokazały, że nie stać nas na rywalizację z plejadą najlepszych reprezentacji. Musimy więc zadać sobie pytanie, co jest nie tak, że znów nie ma nas w światowej czołówce? Dla tej grupy wiekowej jest to ostatnia impreza mistrzowska. Ci zawodnicy powinni pukać już do pierwszej reprezentacji. Musimy zwracać jeszcze większą uwagę na szkolenie młodzieży i znaleźć złoty środek. Przed nami dużo pracy. Mówię o całym środowisku polskiej piłki ręcznej - powiedział trener Bartosz Jurecki.

BRONIMY 17. MIEJSCA

Polakom przyjdzie teraz… bronić Pucharu Prezydenta IHF wywalczonego dwa lata temu przez starszych kolegów w Niemczech i w Grecji. W 2023 roku również nie przebrnęli przez fazę grupową, ale później nie mieli sobie równych. Wygrali kolejno z Libią, Algierią, Kuwejtem i Japonią, zajmując 17. miejsce. Co więcej, młodzieżowi reprezentanci Polski stoją także przed szansą na wyrównanie wyniku dorosłej reprezentacji Polski ze styczniowych mistrzostw Świata. Podczas tegorocznego mundialu kadra prowadzona wówczas przez Marcina Lijewskiego zajęła najgorszą w historii występów na mundialach pozycję, co zakończyło pracę „Lijka” z kadrą. Polacy mogą zdobyć zatem trzeci z rzędu Puchar Prezydenta, licząc rozgrywki seniorskie i młodzieżowe, a także zostać pierwszą nacją w historii, która w jednym roku wygra te zawody w obu kategoriach wiekowych. Mało chlubne zaszczyty, ale jak się nie ma co się lubi...

W MISTRZOSTWACH AMERYKI POŁUDNIOWEJ I CENTRALNEJ

Młode Orły turniej będą kontynuowały w Płocku. Dziś zmierzą się z Brazylią, która w fazie grupowej przegrała z Argentyną (29:30), Węgrami (24:29) i Austrią (24:32). Brazylijczycy to aktualni wicemistrzowie Ameryki Południowej i Centralnej z 2024 roku. W finale pokonali ich Argentyńczycy, którzy będą wtorkowym rywalem naszej kadry. Najlepsza drużyna Ameryki Południowej i Centralnej w fazie grupowej uległa Węgrom (31:36) i Austriakom (23:29), ale - podobnie jak Polska - zabrała ze sobą 2 „oczka” za zwycięstwo z Brazylią i wydaje się najgroźniejszym rywalem naszej młodzieży w walce o 1. miejsce w grupie. Starcia Polaków w „mistrzostwach Ameryki Południowej i Centralnej” zapowiadają się niezwykle interesująco, nawet z racji tego, że oba zespoły słyną z efektownego, ofensywnego stylu gry. Zaznaczmy, że absolutnie nie chodzi o prezentowany poziom, bo ten jest przeciętny. Południowoamerykańskie drużyny charakteryzuje duża swoboda w grze, kreatywność i niekonwencjonalne akcje. Ich dynamiczne tempo i techniczne umiejętności sprawiają, że każde spotkanie z ich udziałem to niemal gwarancja emocji i widowiskowych zagrań.

Zbigniew Cieńciała

CZY WIESZ, ŻE...

Wszystkie spotkania z udziałem reprezentacji Polski - mecze z Brazylią i Argentyną rozpoczną się o 18.30 - dostępne są na kanałach Polsatu Sport oraz w streamingu Polsat Box Go, a wszystkie mecze mistrzostw można obejrzeć na polsatsport.pl i kanale Polsatu Sport w serwisie YouTube. Mecz Polska - Brazylia będzie można śledzić w kanale Polsat Sport 1, a Polska - Argentyna będzie transmitowany w kanale Polsat Sport 2.