Sport

Niebieska Mama

Nie wiem, czy mój tekst będzie adekwatnym do tej chwili, ale w tym konkretnym momencie jest to najmniej istotne. Zmarła Pani Renata Kubiak.

Pani Renata Kubiak była wyjątkową postacią w szeregach 14-krotnych mistrzów Polski.

Gdy dotarła do mnie informacja, której nie chciałem usłyszeć, odganiając jak tylko można było ten najczarniejszy scenariusz, poczułem, że żal i smutek to zbyt mało, by opisać w pełni to, co czuję ja i każda osoba, która choć raz w swym życiu zetknęła się z Panią Renią, naszą Niebieską Mamą.

Wiem, co może czuć w tym szczególnym momencie Dawid „Asceto” Bentkowski , który chyba najczęściej wchodził do kantorka z piłkarskim sprzętem, gdzie Pani Renia urzędowała i miała swe królestwo, zastępujące jej dom. Pracę w Ruchu Chorzów – częstokroć nienależycie wynagradzaną lub przez prawie rok wcale nie zapłaconą – traktowała tak, jak to pojmowała, czyli jak swój drugi dom. Kolejne pokolenia piłkarzy Ruchu traktowała jak swe przybrane dzieci, na które nie raz, nie dwa psioczyła. Mariusza Stępińskiego nazywając ciarachem czy Miłosza Przybeckiego paprykarzem, co było pochodną gry „Miłego” w barwach Pogoni Szczecin.

Nie sposób było nie lubić Pani Reni, jej śląskiej mowy, co najlepiej pokazywał w kulisach Ruch TV wspomniany Asceto, który stworzył materiał, by uczcić pamięć zmarłej Pani Reni. Wiem, że nasz Niebieski Spielberg w 1920 procentach włożył w ten materiał całe swoje serce. Bo nic tak wiernie nie obrazowało codziennej pracy Pani Reni, jak benedyktyńska praca Dawida Bentkowskiego.

Teraz przychodzi mi na myśl moment z kulis, kiedy Ruch Chorzów na 6 długich lat opuszczał ekstraklasę. Któż mógł wtedy przypuszczać, że tak długo potrwa rozłąka z piłkarską elitą? Martyna „Tynka” Bentkowska, w zastępstwie Asceto, weszła do królestwa Pani Reni i zastała ją spłakaną w obecności Łukasza Surmy. Tak sobie teraz myślę, że Mateusz Bartolewski musi docenić tę chwilę, kiedy Pani Renia nauczyła go słowa... lajbik.

Myślę jednak, że tutaj pan Andrzej Kubiak będzie godnie zastępować w pracy swą zmarłą małżonkę, ucząc przybyłych piłkarzy zarówno mowy śląskiej, jak i będzie motywował Niebieskich do wygrywania kolejnych meczów – a w przypadku porażek będzie wysyłał ich do pralni, tak jak niejednokrotnie zapowiadała to piłkarzom Pani Renia.

Nie spełniło się niedoścignione marzenie Asceto, by Pani Renia choć raz zanotowała mecz wyjazdowy. Na pewno jej marzeniem był nowy stadion Ruchu Chorzów i należy ubolewać, że nie dane jej było doczekać nowego obiektu. Miała Pani Renia coś z wojownika, kroczącego z dumą, pokonując kolejne przeszkody. Bo to, co przeszła za swego życia, nadawałoby się co najmniej na książkę. Ponad dwa lata temu, w roku 2023, Pani Renia w przeddzień meczu Ruchu Chorzów z Zagłębiem w Sosnowcu dostała udaru. Wtedy jej silny organizm wygrał tę walkę. Długo dochodziła do jako takiej, bardzo mocno ograniczonej sprawności, ale kiedy tylko mogła podpierać się kulą, nie mogła nie odwiedzić piłkarzy Ruchu przed wyjazdem (już w ekstraklasie) do Lubina na mecz z tamtejszym Zagłębiem.

Wtedy to Marcin „Wela” Waszczuk, były wiceprezes zarządu Ruchu Chorzów z okresu najtrudniejszych chwil, zaoferował Pani Reni i jej mężowi pomoc, z której Pani Renia nie chciała skorzystać. Pan Marcin teraz, po ponad dwóch latach, jak napisał w jednym ze swoich postów w mediach społecznościowych, pluje sobie w brodę, że nie postawił wtedy sprawy pomocy twardo. Bo być może można było uniknąć tego dramatu, tej walki o życie Pani Reni, która niestety okazała się walką spóźnioną.

Jestem jednak odmiennego zdania, gdyż w tych dramatycznych dniach, godzinach i chwilach pan Marcin dał całego siebie, całe serce, poświęcając swoje prywatne życie. Nie kto inny tylko pan Marcin przekonał męża Pani Reni, Andrzeja Kubiaka, do konieczności założenia zbiórki na zrzutce.pl. To dzięki niemu ruszyła fala wielkich niebieskich serc, ludzi nieobojętnych wobec walki o życie Pani Reni. To wam, Wielka Niebieska Rodzino, trzeba podziękować za każdą wpłaconą złotówkę, tysiąc lub kilkanaście tysięcy złotych. Byliście wielcy.

Pytanie, co teraz z tą zbiórką? Jestem zdania, by całość przeznaczyć na rzecz Andrzeja Kubiaka, który przez te ponad 35 lat towarzyszył w pracy w Ruchu Chorzów i dla Ruchu Chorzów Pani Reni. Panu Andrzejowi się to po prostu należy, choćby za te wszystkie lata pracy w klubie. Pozwolę sobie powtórzyć słowa Marcina Waszczuka, by o Pana Andrzeja zadbano przy Cichej 6 w tych jakże ciężkich dla niego chwilach. Pani Renia częstokroć za swego życia mecze Ruchu przy Cichej oglądała z tunelu, z którego wychodzili zawodnicy. Niestety, ten ostatni mecz, najważniejszy, Pani Renia przegrała...

Ze swej strony składam wyrazy współczucia dla rodziny i przyjaciół.

Ryszard Czaban

Informacje o pogrzebie

Pogrzeb Renaty Kubiak odbędzie się dzisiaj, tj. w czwartek 31 lipca, o godz. 9.00 w kościele parafialnym św. Józefa przy ul. Łagiewnickiej 17 w Chorzowie.