Sport

Nie taki diabeł straszny

Rozmowa z Markiem Finkowskim, prezesem Pogoni Grodzisk Mazowiecki

Prezes Marek Finkowski z optymizmem patrzy w przeszłość. Fot. Artur Kraszewski / PressFocus

Jakie wrażenia po inauguracji? Sportowo chyba lepiej być nie mogło, wygraliście 2:1 ze Stalą Rzeszów.

- Przyznam szczerze, że bałem się jakiegoś kompromitującego wyniku, który teoretycznie mógł się zdarzyć, bo nasi zawodnicy nie mieli zbyt dużo czasu na zgranie. Nie znaliśmy zupełnie też I ligi, wydawało mi się, że ta różnica może być bardzo duża. Wtedy byłaby to taka przykra inauguracja... Okazało się jednak, że nie taki diabeł straszny. Wydaje się, że te drużyny z dolnych rejonów tabeli mogą być w naszym zasięgu. Nasz zespół powinien sobie dawać radę, mam przynajmniej taką nadzieję.

Ciężko wyciągać wnioski po 1. kolejce, ale wydaje się, że utrzymanie jest całkiem realne.

- Szansa jest, ta inauguracyjna kolejka to pokazała. Nie jest na pewno tak, że musimy przegrywać mecze. Z niektórymi w tej lidze na pewno przegramy, ale chcemy walczyć w każdym spotkaniu. Liczę na to, że ten zespół będzie grał jeszcze lepiej, bo z czasem będziemy lepiej zgrani. Z każdym kolejnym meczem będziemy lepiej przygotowani do sezonu. Trzeba pamiętać, że część naszych zawodników grała w II lidze, są też piłkarze z III ligi, którzy później skończyli sezon, więc i przygotowania rozpoczęli później. Trenerzy mieli sporo pracy, aby w tak krótkim czasie doprowadzić zawodników do dobrej formy. Widziałem, że pracowali od rana do wieczora, analizując przeciwników i możliwości naszych graczy. Zastanawialiśmy się też, jakim stylem powinniśmy grać. Wyszedł nam jakiś model gry, który na razie nie wygląda źle. Sposób grania trzeba dopasować do zawodników, których się posiada.

Na meczu widziałem mnóstwo osób związanych z Legią, m.in. Jacka Zielińskiego czy dyrektora akademii Marka Śledzia. Jakie były ich wrażenia po meczu? Jak oceniają początki współpracy?

- Są zadowoleni, bo ich młodzi zawodnicy wpasowują się nieźle w naszą drużynę. Legia powinna sporo skorzystać na tym, że będą grali z zawodnikami bardziej doświadczonymi. Ogólnie mamy młodą drużynę, ale część piłkarzy jakieś doświadczenie już ma. Mogą na tym tylko skorzystać. Nawiązując jeszcze do porozumienia z Legią, to chciałem powiedzieć, że współpraca nie polega tylko na wypożyczeniu piłkarzy. Korzystamy z boisk treningowych Legii, mamy dostęp do badań lekarskich, możemy skorzystać w razie potrzeby również z opinii prawnych Legii. To jest dość szeroki zakres współpracy. Nie jest natomiast prawdą to, co niektórzy nam zarzucali, że staniemy się "Legią bis" i oni będą nam dyktować, ile minut mają zagrać zawodnicy, których nam wypożyczają. Czegoś takiego nie ma w warunkach porozumienia. Będą grali tyle, ile uzna sztab trenerski i na ile wygrają rywalizację. 

Sporo kibiców w sobotę było zawiedzionych tym, że brakło dla nich biletów. W Pruszkowie, gdzie będziecie rozgrywać kolejne domowe mecze, raczej takich problemów mieć nie będziecie. Myśli pan, że ci, którzy widzieli na żywo mecz ze Stalą, w komplecie pojadą na kolejne spotkanie do Pruszkowa? 

- Mam wielką nadzieję, że tak będzie. Do tego dojdą kibice Znicza, którzy się lubią z naszymi kibicami. Z tego, co wiem, mają przychodzić również na nasze mecze. Nasi kibice pewnie będą też chodzić na Znicza i ta przyjaźń będzie się zacieśniać jeszcze bardziej. My od dłuższego czasu mieliśmy problem z tym, że chętnych do zobaczenia naszych meczów jest więcej niż biletów, one rozchodziły się bardzo szybko. Na ostatni mecz w godzinę ich nie było! W Pruszkowie miejsca będzie więcej i każdy, kto będzie chciał nas zobaczyć, otrzyma taką możliwość. Burmistrz obiecał nam, że uruchomione zostaną specjalne autobusy, które zawiozą kibiców na mecz z Miedzią i przywiozą z powrotem. Jeśli będzie zainteresowanie, może uda się to wprowadzić na stałe. To niby tylko 14 kilometrów, ale nie każdy dysponuje swoim samochodem.

Rozmawiał Mariusz Rajek