Sport

Nie przyniosłyśmy wstydu

Polki zagrały bardzo dobry mecz, ale Niemki okazały się zbyt silne.

Ewa Pajor spisała się jak na kapitana zespołu przystało. Fot. PAP/Marcin Bielecki

MISTRZOSTWA EUROPY KOBIET

Na start zmagań w mistrzostwach Europy Polki zmierzyły się z niezwykle silną reprezentacją Niemiec. Biało-czerwone przegrały 0:2, ale zostawiły serce na boisku, pokazując, że dzięki zawziętości mogą rywalizować na najwyższym poziomie. Spotkanie zostało zdominowane przez podopieczne Christiana Wuecka, ale Polki miały szanse na gole. Szczególnie w pierwszej połowie zaprezentowały się ze świetnej strony i kilkukrotnie zmusiły doświadczoną bramkarkę Ann-Katrin Bergen do interwencji. Brakowało im jednak skuteczności.

Strzał życia

Przede wszystkim piłkarki Niny Patalon pokazały, że nie można ich z góry skreślać. W drużynie widać było wiarę w zwycięstwo i we własne umiejętności. Porażka nie była wynikiem tego, że zagrały słabo, a tego, że Niemki tworzą jeden z najlepszych zespołów na świecie. Zresztą udowodniła to Jule Brand, która zdobyła pierwszego gola, perfekcyjnie trafiając pod poprzeczkę. Nie dała najmniejszych szans Kindze Szemik. To właśnie na to trafienie zwróciła uwagę Ewa Pajor, gdy opowiadała o przebiegu rywalizacji. - Najbardziej po tym meczu żałujemy niewykorzystanych sytuacji i tego, że Jule wyszedł strzał życia. Po tej bramce energia trochę spadła, ale do końca walczyłyśmy o gola – powiedziała najskuteczniejsza napastniczka ligi hiszpańskiej poprzedniego sezonu.

Zjednoczone

Duma – to słowo bardzo często pojawiało się w pomeczowych wypowiedziach piłkarek oraz selekcjonerki Niny Patalon. - Powiedziałam zawodniczkom, że jestem z nich dumna za to, jaką wykonały pracę. Ten mecz wyglądał dobrze. Była determinacja i ogromne poświęcenie. Każda piłkarka dała z siebie bardzo dużo. To trzeba docenić – powiedziała trenerka. – Jestem dumna z zespołu i z tego, co pokazałyśmy. W szatni powiedziałyśmy sobie, że to było nasze 100 procent. Wynik nie jest na naszą korzyść, ale nie przyniosłyśmy wstydu – dodała pomocniczka Adriana Achcińska. - Walczyłyśmy od samego początku do samego końca i jesteśmy dumne z tego, jak się zaprezentowałyśmy. Wyszłyśmy na to spotkanie z ogromną odwagą, wiarą i jednością. To jest charakterystyka naszej drużyny. Na boisku było widać, jak walczymy i wzajemnie się wspieramy. To samo chcemy pokazać w kolejnych meczach – stwierdziła z kolei Ewa Pajor. I te komentarze nie są przesadzone. Patrząc na reprezentację w meczu z Niemkami, można było poczuć dumę z tego, jak grały Biało-czerwone. Godnie reprezentowały barwy narodowe i – jak powiedziała Achcińska – nie przyniosły wstydu.

Nerwy na wodzy

Piątkowe spotkanie było dla Polek wyjątkowe także z powodów historycznych. Był to dla polskiej reprezentacji kobiet pierwszy mecz na wielkim turnieju. Dla wielu z piłkarek był to jeden z ważniejszych meczów w życiu, o czym zresztą głośno mówiły po ostatnim gwizdku. - To było wyjątkowe spotkanie dla mnie, całej naszej reprezentacji i dla wszystkich, którzy interesują się kobiecą piłką. Był to nasz debiut i spełnienie marzeń. Jesteśmy wdzięczne za to, że możemy tu być, ale jesteśmy tutaj, bo ciężko pracowałyśmy przez ostatnie lata i zasłużyłyśmy na to, żeby walczyć tu o zwycięstwo – komentowała pierwsze zetknięcie z Euro Pajor. - Każda z nas czuła inne emocje niż dotychczas. Nie zjadł nas stres. Nie było widać, że jesteśmy debiutantem. Grałyśmy z ośmiokrotnym mistrzem Europy, a pierwsza połowa tego nie oddawała. Utrzymałyśmy nerwy na wodzy – wtórowała jej Achcińska.

Nie spuszczają głów

Kibice reprezentacji Polski mogą więc być zbudowani pierwszym meczem, pomimo tego, że zakończył się porażką. Przed kadrą Niny Patalon jeszcze dwa spotkania i Euro się jeszcze dla niej nie zakończyło. W najbliższy wtorek Biało-czerwone zmierzą się z równie wymagającą reprezentacją Szwecji. Następnie zagrają z Dunkami. Jeśli pokażą taki poziom zaangażowania, jak w rywalizacji z Niemkami, jest szansa na to, żeby wyszły z grupy. Taką nadzieję odczuwać mogą też piłkarki, które po niezłym meczu na otwarcie mistrzostw nie mają zamiaru się zatrzymywać. - Skupiamy się na tym, co jest przed nami, czyli meczach ze Szwedkami i Dunkami. Na pewno nie spuścimy głów. Będziemy szukać naszych szans. Nie zadeklaruję, że zdobędziemy sześć punktów, ale mogę obiecać, że będziemy walczyć do końca. Jedność jest u nas najważniejszym punktem, nigdy indywidualności. Mogę z przekonaniem powiedzieć, że będziemy walczyć do ostatnich minut, tak jak walczyłyśmy dzisiaj – podkreśliła Achcińska.

Pierwszym meczem Polki rozbudziły apetyt kibiców, więc czekamy ze zniecierpliwieniem na to, co pokażą w dwóch ostatnich meczach grupowych. Jeszcze wciąż wszystko zależy od nich samych. Pozostaje wiara w to, że konsekwentnie będą grać tak, jak z Niemkami, a wówczas powinno przynieść to pozytywny skutek.

(kaj), PAP

Wypada z turnieju

Podczas meczu z Polską kontuzji doznała gwiazda reprezentacji Niemiec Giulia Gwinn. Występująca na prawej stronie defensywy 26-latka musiała opuścić boisko już w 40 minucie po starciu z Ewą Pajor. Badania wykazały, że zawodniczka doznała urazu więzadła przyśrodkowego w lewym kolanie. Niemiecki związek piłkarski (DFB) poinformował przez media społecznościowe, że zawodniczka nie zagra już podczas mistrzostw Europy. Najprawdopodobniej czekać ją będzie kilka tygodni przerwy. To spore osłabienie reprezentacji Niemiec. Gwinn zadebiutowała w narodowej kadrze w 2017 roku, w wieku zaledwie 18 lat. Jest kapitanem drużyny i jej brak z pewnością będzie odczuwalny dla selekcjonera Chrisitana Wuecka. „Gorzka cena triumfu” – napisał portal Sport1.de, opisując kontuzję defensorki. Niemka od 2019 roku związana jest z Bayernem Monachium.