Nie ma mocnych
Udany początek Polek w Belgradzie. Starcia z Holandią i USA zaczynały od przegrania pierwszego seta, ale potem były górą.
Martyna Łukasik (z prawej) rozegrała z USA wybitną partię. Fot. volleyballworld.com
LIGA NARODÓW KOBIET
Trener naszej drużyny, Stefano Lavarini, w porównaniu z poprzednimi zawodami w Pekinie, dokonał trzech zmian. Za Olivię Różański, Sonię Stefanik i Dominikę Pierzchałę do Belgradu wziął Julitę Piasecką, Weronikę Centkę-Tietianiec oraz Magdalenę Jurczyk. Dwie pierwsze od razu rzucone zostały na głęboką wodę. Przeciwko Holandii wyszły w podstawowym składzie. Poza tym w ataku zamiast Magdaleny Stysiak zagrała Malwina Smarzek.
Odmienione po zmianach
Holenderki do ulubionych rywalek naszych siatkarek nie należą. Zwykle toczyły z nimi trudne boje, które nie zawsze kończyły się po ich myśli. Nie inaczej było w Belgradzie. Pomarańczowe grały mocno. Od początku zagrywką wywierały dużą presję. Upatrzyły sobie Piasecką. 23-latka miała spore problemy z dokładnym odbiorem piłki. Jej koleżanki też nie ustrzegły się błędów – autowe ataki Agnieszki Korneluk i Magdaleny Czyrniańskiej, dotknięcie siatki - więc spotkanie przybrało zły obrót. Holenderki wygrywały 12:19 i kontrolowały mecz. Z dobrej gry nie wybiły ich nawet problemy w drugiej, przegranej partii. Przez jej większość goniły wynik – miały trzy punkty straty – i doprowadziły do 20:20. W końcówce więcej opanowania zachowały jednak Biało-czerwone. Holenderki po trzecim secie znów wygrywały, a co gorsze gra Polek nie napawała optymizmem.
Pod koniec trzeciej odsłony Lavarini zdecydował się na zmiany. Boisko opuściły Piasecka, którą zastąpiła Martyna Łukasik, oraz Centka-Tietianiec, za którą weszła Aleksandra Gryka. Gdy nowe zawodniczki się rozgrzały i złapały rytm, gra Polek wreszcie nabrała tempa. Przede wszystkim Łukasik uspokoiła przyjęcie. To spowodowało, że rozgrywająca Katarzyna Wenerska wreszcie mogła skupić się na wyborze odpowiedniego zagrania, a nie na bieganiu za piłką. A że rozgrywającą jest pierwszorzędną, z łatwością oszukiwała blok rywalek. Do tego zawsze mogła liczyć na Korneluk. Środkowa grała jak z nut. Była prawdziwą liderką. Atakowała i blokowała. Mecz zakończyła z imponującym jak na środkową wynikiem, 17 punktów. Była najskuteczniejsza w naszej drużynie. Przebudziła się też Smarzek, której mocne ataki były dla rywalek zbyt trudne do podbicia. Świetne wejście zanotowała również Gryka. To po serii jej zagrywek w czwartym secie przewaga Polek wynosiła nawet 11 punktów (18:7)!
Biało-czerwone na czwartej odsłonie się nie zatrzymały. Tie-break też należał do nich. Wenerska większość piłek kierowała do Smarzek, która nie wstrzymywała ręki. Kolejne punkty dokładała Korneluk i przewaga podopiecznych Lavariniego na półmetku tie-breaka urosła do czterech „oczek” (8:4). Potem obie drużyny grały punkt za punkt i przy drugiej piłce meczowej Gryka ze Smarzek zablokowały atak rywalek. - Zwycięstwo jest zwycięstwem. Musimy pamiętać, że granica między wygraną a porażką czasami jest bardzo cienka. Cieszy mnie ten wynik. Musimy jednak zwrócić uwagę na jakość. Ona w poszczególnych setach była niestety bardzo różna. Pod koniec meczu udało nam się znaleźć kilka rozwiązań, które pozwoliły nam zwyciężyć – przyznał Stefano Lavarini.
Samokrytyki nie kryła za to Agnieszka Korneluk. – Mecz rozpoczęłyśmy bardzo źle. Końcówka była już lepsza i zwyciężyłyśmy, ale mamy dużo do poprawienia. Nie wyglądało to za ładnie – stwierdziła kapitan Biało-czerwonych.
Rewanż za Paryż
W kolejnym spotkaniu na naszą drużynę czekały Stany Zjednoczone. To jedna z najlepszych ekip na świecie. Mistrz olimpijski z 2020 i wicemistrz z 2024 roku oraz trzykrotny zwycięzca Ligi Narodów (2018, 2019, 2021). To właśnie Amerykanki przed rokiem w Paryżu pozbawiły Polki szans na olimpijski medal, wygrywając 3:0. Teraz nadarzyła się okazja do rewanżu.
Siatkarki zza Atlantyku na nasz zespół wyszły w mocno... rezerwowym składzie. Nie zagrała żadna ze srebrnych medalistek olimpijskich, na ławce rezerwowych siedziała jedynie Dana Lyyn Rettke. Mimo to Amerykanki w pierwszym secie miały przewagę, bo zabójczo skuteczna była Logan Eggleston. Przyjmująca zdobywała punkt za punktem. Nie tylko świetnie radziła sobie w ataku, ale równie skuteczna była w polu serwisowym. Grę Polek ciągnęła z kolei Martyna Łukasik. Jako jedyna potrafiła dorównać rywalkom. Zawodziła natomiast Magdalena Stysiak, która miała kłopot z trafieniem w pole gry. Inna sprawa, że zwykle atakowała z bardzo trudnych piłek.
Polki cały czas goniły wynik. I choć potrafiły odrobić pięć punktów straty (do 19:19), w końcówce znów miały słabszy moment i właśnie różnicą 5 „oczek" przegrały pierwszego seta.
Potem role się odwróciły. Polki z seta na set się rozkręcały i grały coraz lepiej. Z kolei Amerykanki gasły. Popełniły coraz więcej prostych błędów. Niektóre z nich były wręcz kuriozalne, jak przebicie oburącz bez bloku w aut Brionne Butler.
Kluczowa dla losów meczu była końcówka drugiej odsłony. Koncert Biało-czerwonych rozpoczął się przy remisie 17:17. Łukasik ze Stysiak w ataku robiły co chciały, w defensywie dwoiła się i troiła Aleksandra Szczygłowska i w efekcie Polki pozwoliły rywalkom na wywalczenie tylko trzech punktów. Ostatni punkt wywalczyła Łukasik, serwując asa.
Wygrana w przekonującym stylu końcówka dodała naszym siatkarkom animuszu i pewności siebie. Od tej pory ich przewaga była bezdyskusyjna. Rywalki jedynie momentami były w stanie dotrzymać im kroku, głownie za sprawą niezawodnej Eggleston. Na Polki było to za mało.
Do zakończenia turnieju w Belgradzie Biało-czerwone zagrają jeszcze z Niemkami (piątek godz. 20.00) i Serbkami (niedziela, 20.00).
WYNIKI
Grupa VI (Belgrad/Serbia)
◼ Holandia – Polska 2:3 (25:17, 23:25, 25:17, 12:25, 10:15)
HOLANDIA: van Aalen (3), Daalderop (5), Gerritsen (5), Dambrink (18), Kok (10), Stuut (12), Reesink (libero) oraz Jasper, Ten Brinke, van de Vosse (6), Konijnenberg, Schut. Trener Felix KOSLOWSKI.
POLSKA: Wenerska (2), Czyrniańska (9), Korneluk (19), Smarzek (17), Piasecka (6), Centka-Tietianiec (4), Szczygłowska (libero) oraz Gryka (3), Łukasik (4), Łysiak, Grabka, Damaske. Trener Stefano LAVARINI.
Sędziowali: Vlastimir Kovar (Czechy) i Mohamed Moez Baouab (Tunezja). Widzów 1250.
Przebieg meczu
I: 10:6, 15:11, 20:12, 25:17.
II: 6:10, 11:15, 20:19, 23:25.
III: 10:6, 15:11, 20:16, 25:17.
IV: 5:10, 7:15, 9:20, 12:25.
V: 2:5, 5:10, 10:15.
Bohaterka – Agnieszka KORNELUK.
◼ USA – Polska 1:3 (25:20, 20:25, 17:25, 18:25)
USA: Powell (1), Jones-Perry (2), McCage (5), Lednicky (8), Eggleston (24), Butler (13), Hentz (libero) oraz Igiede (2), Babcock (1), Ka’aha’aina-Torres, Franklin (8). Trener Erik SULLIVAN.
POLSKA: Grabka, Piasecka (10), Centka-Tietianiec (7), Stysiak (14), Łukasik (26), Jurczyk (7), Szczygłowska (libero) oraz Smarzek (2), Wenerska (1), Łysiak. Trener Stefano LAVARINI.
Sędziowali: Stanislava Simic (Serbia) i Bogdan Laurentiu Stoica (Rumunia). Widzów 550.
Przebieg meczu
I: 10:8, 15:11, 20:18, 25:20.
II: 8:10, 13:15, 18:20, 20:25.
III: 9:10, 12:15, 16:20, 17:25.
IV: 9:10, 15:14, 16:20, 18:25.
Bohaterka – Martyna ŁUKASIK.
Francja – Niemcy 2:3 (23:25, 25:17, 27:25, 28:30, 11:15), Belgia – Brazylia 1:3 (22:25, 26:24, 16:25, 15:25), Serbia – USA 2:3 (22:25, 20:25, 25:22, 25:22, 11:15).
Grupa IV (Stambuł/Turcja)
Korea – Kanada 3:2 (27:25, 25:16, 15:25, 20:25, 15:13), Dominikana – Turcja 0:3 (25:27, 19:25, 26:28), Belgia – Dominikana 0:3 (14:25, 18:25, 25:27), Kanada - Turcja 0:3 (16:25, 18:25, 24:26)
Grupa V (Hongkong)
Bułgaria – Włochy 1:3 (17:25, 25:23, 15:25, 15:25), Tajlandia – Japonia 2:3 (25:18, 25:23, 20:25, 15;25, 11:15), Czechy – Chiny 1:3 (27:29, 25:23, 15:25, 22:25), Tajlandia – Włochy 0:3 (19:25, 20:25, 18:25), Bułgaria – Chiny 2:3 (21:25, 25:22, 15:25, 26:24, 14:16).
1.Włochy |
6 |
6/0 |
17 |
18:3 |
2. Turcja |
6 |
6/0 |
16 |
18:5 |
3. POLSKA |
6 |
5/1 |
15 |
17:7 |
4. Japonia |
5 |
5/0 |
14 |
15:2 |
5. Chiny |
6 |
4/2 |
12 |
15:9 |
6. Brazylia |
5 |
4/1 |
11 |
12:6 |
7. Niemcy |
5 |
3/2 |
10 |
13:9 |
8. Dominikana |
6 |
3/3 |
7 |
10:13 |
9. Holandia |
5 |
2/3 |
8 |
10:10 |
10. Bułgaria |
6 |
2/4 |
7 |
11:15 |
11. USA |
6 |
2/4 |
6 |
9:14 |
12. Kanada |
6 |
2/4 |
5 |
9:16 |
13. Czechy |
5 |
2/3 |
4 |
8:13 |
14. Francja |
5 |
1/4 |
4 |
7:13 |
15. Tajlandia |
6 |
1/5 |
4 |
6:16 |
16. Korea |
5 |
1/4 |
3 |
5:14 |
17. Belgia |
6 |
1/5 |
3 |
5:16 |
18. Serbia |
5 |
0/5 |
4 |
8:15 |