Sport

Nie ma drogi powrotnej

Palestyńczyk Assad Al-Hamlawi za ucieczkę ze zgrupowania poniesie surowe konsekwencje.

To ostatnie zdjęcie Assada Al-Hamlawiego w koszulce Śląska (ze sparingu ze słowackim FC Koszyce). Fot. Gleb Soboliev / Press Focus

ŚLĄSK WROCŁAW

W niedzielne przedpołudnie światło dzienne ujrzała informacja o samowolnym opuszczeniu zgrupowania drużyny z Oporowskiej przez niespełna 25-letniego napastnika Assada Al-Hamlawiego. Palestyńczyk wraz ze swoim managementem chciał tym samym wywrzeć presję na wrocławian, by ci zgodzili się na jego transfer do innego klubu. Teraz w Śląsku nie wyobrażają sobie powrotu piłkarza do zespołu.

Rozgoryczenia postępkiem Al-Hamlawiego nie ukrywa prezes WKS-u Michał Mazur.Byłem zaskoczony, bo wszystko jestem w stanie zrozumieć, ale w końcu mówimy o dorosłym człowieku, który podpisał kontrakt – stwierdził sternik wrocławskiego klubu. – Przychodząc do Śląska, Assad miał świadomość, że to drużyna, która wtedy była na ostatnim miejscu i że spadek jest możliwy. Myślę, że otrzymał też pewnego rodzaju szansę od Śląska i że całkiem nieźle ją wykorzystał.

Szukają alibi

Głos w tej sprawie zabrali również przedstawiciele piłkarza, którzy opublikowali oświadczenie. Wynika z niego, że powodem wyjazdu napastnika ze zgrupowania miały być problemy zdrowotne spowodowane m.in. wyczerpaniem i stresem emocjonalnym. „Assad opuścił obóz treningowy z powodu nagłego wystąpienia objawów fizycznych spowodowanych stresem emocjonalnym, w tym silnego bólu głowy, bólu brzucha oraz całkowitego wyczerpania psychicznego i fizycznego. Piłkarz doświadczył epizodu lęku i czuł się tak przytłoczony emocjonalnie, że obawiał się, iż w gniewie powie lub zrobi coś, czego później mógłby żałować. Z tego powodu wycofał się i odizolował. Następnego dnia Assad poinformował nas o swoim stanie, a my zdaliśmy sobie sprawę z powagi jego stanu psychicznego. Zdajemy sobie sprawę, że brak natychmiastowej komunikacji mógł spowodować nieporozumienia i w pełni rozumiemy, jak mogło to wyglądać zarówno z zewnątrz, jak i od wewnątrz. Nie ma jednak wątpliwości, że rozmowy ze Śląskiem były konstruktywne, pełne szacunku i ukierunkowane na znalezienie rozwiązania. Odbyliśmy otwartą rozmowę, podczas której jasno wyraziliśmy nasze zrozumienie sytuacji i podzieliliśmy się naszym głównym zmartwieniem, aby Assad jak najszybciej odzyskał zdrowie i dobre samopoczucie”.

Bez taryfy ulgowej

Śląsk zapowiedział wyciągnięcie konsekwencji wobec piłkarza i obecnie dział prawny analizuje, jakie kroki może podjąć klub. Fakty są takie, że w Śląsku nikt nie wyobraża sobie powrotu Al-Hamlawiego do pierwszego zespołu czy sprzedaży go za „drobne”, byle tylko opuścił klub. – Wydaje się, że dla dobra wszystkich stron byłoby najlepiej, żeby klub, który jest zainteresowany Assadem, wpłacił kwotę, która będzie dla nas satysfakcjonująca i po prostu, żebyśmy się pożegnali – dodał prezes Śląska. – Nie mogliśmy pozostawić tej sytuacji bez reakcji, ponieważ tak się nie robi. Myślę, że każdy, kto stąpa twardo po ziemi, wie, co oznacza podpis pod dokumentem, dzielenie szatni z kolegami, współpraca z trenerem i dyrektorem sportowym. Jeżeli po Palestyńczyka nie zgłosi się żaden z klub ze satysfakcjonującą ofertą, Śląsk będzie dalej respektować zapisy kontraktu.

Puste deklaracje

Po dobrym półroczu Al-Hamlawi miał szansę ściągnąć na siebie uwagę innych klubów, ale wrocławianie przygotowali się na taką ewentualność, zapisując w jego kontrakcie klauzulę w wysokości miliona euro. Smutne jest to, że Palestyńczyk co innego mówił, a co innego robił. – Nie mam nic przeciwko temu, by zostać we Wrocławiu – powiedział po ostatnim meczu ligowym z Puszczą Niepołomice. – Klub, fani i środowisko wokół niego jest naprawdę dobre. Mamy fajnych trenerów i kibiców, są szaleni i kocham to – deklarował.

Bogdan Nather