Najważniejszy!
Sobota, godzina 17.00, kort centralny w Wimbledonie - to czas i miejsce najważniejszego wydarzenia w polskim sporcie w 2025 roku!
Finałowa rywalka Polki Amanda Anisimova będzie twardym orzechem do zgryzienia. Fot. PAP/EPA
Oczywiście można z tezą postawioną powyżej polemizować, ale argumenty za nią są nie do zbicia - tenis jest jedną z najbardziej popularnych dyscyplin na świecie, uprawiają go miliony ludzi, a najlepsi w tej rywalizacji to gwiazdy globalne, rozpoznawalne pod każdą szerokością geograficzną. Taką marką - obok Novaka Djokovicia, Jannika Sinnera, Carlosa Alcaraza, a wcześniej Rogera Federera, Rafaela Nadala czy Sereny Williams - jest niewątpliwie od kilku lat Iga Świątek. Na dodatek w sobotę Polka - dopiero po raz trzeci w historii - zagra w finale najbardziej prestiżowego turnieju tenisowego na świecie! Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości w temacie rangi czekającego nas wydarzenia, wimbledońskiego finału Iga Świątek - Amanda Anisimova?
Sezon na kortach trawiastych jest krótki i intensywny – a przez to niezwykle nieprzewidywalny. I faktycznie; para finałowa jest zaskakująca. Wczesne rundy turniejów wielkoszlemowych pełne są pojedynków debiutanckich, ale to dopiero trzeci finał Wimbledonu w Erze Open (od 1968 roku), w którym spotykają się zawodniczki, które nigdy wcześniej nie grały ze sobą w WTA Tour - i właśnie to czyni ten finał tak fascynującym.
Polka, rozstawiona z nr 8, nie wygrała żadnego turnieju od czasu zdobycia swojego czwartego tytułu na Roland Garros zeszłej wiosny. Ale notuje najlepszy sezon na trawie w karierze – wygrała 9 z dziesięciu meczów, a ostatni pojedynek zakończyła imponującym zwycięstwem 6:2, 6:0 nad Belindą Bencic.
Świątek wygrywa 78 procent punktów po swoim 1. serwisie - to najlepszy wynik spośród wszystkich zawodniczek, które przeszły pierwszą rundę. Dorzucenie „bajgla” (6:0) w półfinale to pokaz siły i wyraźny sygnał, jaką pewność siebie prezentuje w tym momencie.
Jedna z krążących teorii wydaje się mieć sens. Ponieważ Polka była tak pochłonięta zdobywaniem czterech tytułów w ciągu pięciu lat na Roland Garros (i wszystkimi zobowiązaniami, które się z tym wiążą), wchodziła w sezon na trawie wyczerpana. W tym roku zrobiła sobie kilka tygodni przerwy, trenowała na Majorce i przyjechała na Wimbledon wypoczęta i zmotywowana.
Ale wszystko wskazuje na to, że Anisimova będzie godną przeciwniczką - jak mógłby nie być nim ktoś, kto poradził sobie wcześniej z jęczącymi pociskami Aryny Sabalenki? I nie pozwoliła Białorusince odwrócić wyniku, choć wcześniej Aryna wygrała 11 z 13 meczów po przegraniu pierwszego seta.
Anisimova, cudowne dziecko rosyjskich emigrantów, jako 17-latka dotarła do półfinału Roland Garros, ale w połowie sezonu 2023 wycofała się z tenisa, nie radząc sobie z presją i oczekiwaniami. Wróciła po 9 miesiącach. - Kiedy zrobiłam sobie przerwę, wiele osób mówiło mi, że jeśli zbyt długo będę poza grą, to już nigdy nie wrócę na szczyt. Trudno było to przełknąć, bo ja naprawdę chciałam wrócić, jeszcze coś osiągnąć i pewnego dnia wygrać turniej wielkoszlemowy - zwierzała się niedawno. Wróciła zadziwiająco odporna i silna. „Gra teraz z radością i odwagą tamtej 17-latki, która dziś wie to, czego wtedy jeszcze nie rozumiała” - napisano na stronie WTA.
Ale jednak - to Świątek powinna wygrać. Dlaczego? Bo mając 24 lata i 40 dni, jest najmłodszą tenisistką, która osiągnęła:
- swój szósty finał turnieju wielkoszlemowego od czasów Justine Henin w 2006 roku;
- finał na wszystkich trzech nawierzchniach w Wielkim Szlemie od czasów Henin (2003);
- finał Wielkiego Szlema przez cztery kolejne lata, od czasów Naomi Osaki (2018-21);
- w drodze do finału straciła tylko jednego seta i 35 gemów, a na korcie spędziła 7 godzin i 55 minut. Jej rywalka grała łącznie prawie 3 godziny dłużej, o 26 gemów więcej i ma za sobą trzy trzysetówki.
24-letnia tenisistka z Raszyna ma już na swoim koncie 5 tytułów wielkoszlemowych, zdobytych na mączce Paryża i betonie Nowego Jorku, ale dopiero ten londyński będzie oznaczał ostateczną nobilitację, będzie oznaką tenisowego szlachectwa. Świątek wygrała wszystkie pięć finałów, w których grała. Zwycięstwo w szóstym oznaczałoby jej setne zwycięstwo meczowe w turniejach Wielkiego Szlema - idealny kamień milowy na nawierzchni, co do której przez lata miała wątpliwości, czy kiedykolwiek ją opanuje. A jednak, doczekaliśmy tego szybciej niż mogło się wydawać.
Tomasz Mucha
FINAŁ SINGLA KOBIET
Londyn, sobota 12 lipca, 17.00
|
Iga ŚWIĄTEK |
Amanda ANISIMOVA |
Kraj |
Polska |
USA |
Wiek |
24 |
23 |
Urodzona |
31.05.2001 |
31.08.2001 |
Wzrost (cm) |
176 |
180 |
Miejsce urodzenia |
Warszawa |
Freehold (New Jersey) |
Ranking WTA |
4 |
12 |
Najwyższy ranking |
1 |
12 |
Tytuły w singlu |
22 |
3 |
Zarobki na korcie (w mln dolarów) |
36,5 |
6,5 |
Drogi do finału
1. runda |
Polina Kudiermietowa (64 WTA, Rosja) 7:5, 6:1 |
Julia Putincewa (33, Kazachstan) 6:0, 6:0 |
2. runda |
Caty McNally (208, USA) 5:7, 6:2, 6:1 |
Renata Zarazua (71, Meksyk) 6:4, 6:3 |
3. runda |
Danielle Collins (54, USA) 6:2, 6:3 |
Dalma Galfi (110, Węgry) 6:3, 5:7, 6:3 |
1/8 finału |
Clara Tauson (22, Dania) 6:4, 6:1 |
Linda Noskova (27, Czechy) 6:2, 5:7, 6:4 |
Ćwierćfinał |
Ludmiła Samsonowa (19, Rosja) 6:2, 7:5 |
Anastazja Pawluczenkowa (50, Rosja) 6:1, 7:6 (11-9) |
Półfinał |
Belinda Bencic (35, Szwajcaria) 6:2, 6:0 |
Aryna Sabalenka (1, Białoruś) 6:4, 4:6, 6:4 |
Łączny czas na korcie |
7 godzin 55 minut |
10 godzin 52 minuty |