Sport

Najważniejsza chwila dnia

MÓJ SPORT

Grzegorz Kaczmarzyk

Miałem siedem lat, kiedy wiosną 1981 roku Polska Antoniego Piechniczka pokonała 1:0 na Stadionie Śląskim NRD, robiąc wielki krok w stronę hiszpańskiego mundialu. To pierwszy mecz, jaki pamiętam. Obejrzałem go w telewizji. Mnie też udzielił się ten entuzjazm. Okazało się, że to moja sportowa inicjacja.

Niedługo potem zauważyłem, że na ostatnich stronach dzienników, które do domu przynosili rodzice, można poczytać o tym, co mnie najbardziej interesowało. Wkrótce z wielką radością odkryłem, że istnieje gazeta, która pisze tylko i wyłącznie o tym – był to „Sport”. Na początku kupowała mi go mama. Jako dzieciak z wielką niecierpliwością czekałem na jej powrót z pracy, to była wtedy najważniejsza chwila dnia. Choć nie było to łatwe, to zwykle udawało się jej go zdobyć, czym mnie uszczęśliwiała.

Nieco ponad rok temu z wiernego czytelnika stałem się współautorem tego dziennika. Spełniłem marzenie, mam pracę życia, do tego wrócił mój ukochany papier. Chwilo, trwaj!

Grzegorz Kaczmarzyk