Najpiękniejsze zwycięstwo
Jeżeli Kamil Majchrzak ochłonie z euforii po wygranej z rozstawionym Matteo Berrettinim, ma dużą szansę nie zatrzymać się na drugiej rundzie.
Kamil Majchrzak zagra dziś o trzecią rundę Wimbledonu. Fot. PAP / EPA
To najpiękniejsze zwycięstwo w moim życiu! - nie krył wzruszenia tenisista z Piotrkowa Trybunalskiego. Został autorem jednej z większych niespodzianek pierwszego dnia Wimbledonu, bo za taką trzeba uznać wyeliminowanie przez 109. w rankingu Kamila Majchrzaka numeru 32 w rywalizacji singlistów.
Polak pokonał wszak nie byle kogo - Matteo Berrettini cztery lata temu został pierwszym Włochem w finale Wimbledonu, był pierwszym tenisistą z Italii, który osiągnął ćwierćfinały wszystkich czterech Wielkich Szlemów, zdobył 10 tytułów w cyklu ATP Tour, z czego 4 na kortach trawiastych, a na początku 2022 roku był szóstym tenisistą świata. Nigdy wcześniej w Londynie nie odpadł w pierwszej rundzie. To on był włoskim skarbem narodowym, zanim „wystrzelił” dzisiejszy lider rankingu Jannik Sinner.
Uwierzył w szansę
Czy można więc dziwić się szczęściu Majchrzaka - skoro do poniedziałku nie cieszył się choćby z jednego zwycięstwa w Wimbledonie, nie wspominając, że nie ma na koncie żadnego tytułu ATP Tour? A jednak to on był górą w pięciu setach 4:6, 6:2, 6:4, 5:7, 6:3.
Trenowali ze sobą w ubiegłym tygodniu, nie wiedząc jeszcze, że czeka ich mecz. Obaj 29-letni - są sportowo w wieku dojrzałym, obaj w swoich karierach wpadali w wiraże, ale latem 2025 lepiej wychodzi z nich Polak.
- Wiedziałem, że będzie to trudne spotkanie. Berrettini na trawie jest jednym z czołowych zawodników na świecie. Wygrywał z najlepszymi, tu grał w finale. Móc zagrać z takim zawodnikiem to już było dla mnie fajne doświadczenie - podkreślał Majchrzak. - Chciałem być zdyscyplinowany w swojej grze. Na początku brakowało mi zdecydowania, większej inicjatywy. Od drugiego seta udało mi się to zmienić i zacząłem prezentować dobry tenis. Wraz z przebiegiem meczu uczyłem się jego gry i to wykorzystywałem. Trzeci set był najbardziej kluczowy. Uwierzyłem, że faktycznie jest szansa na zwycięstwo. Widziałem też, że rywal „siadał” fizycznie i mentalnie - ocenił po meczu Polak.
Bardziej celebryta
Kariera Berrettiniego zaczęła się chwiać, gdy był na topie - w marcu 2022 musiał poddać się operacji prawej, grającej ręki. Do tego doszły zawirowania w życiu osobistym. Rozstał się z eprezentującą Australię urodzoną w Chorwacji Ajlą Tomljanović (ich związek jest jednym z wątków serialu dokumentalnego Netfliksa „Break Point”) i związał z o 10 lat starszą modelką i prezenterką telewizyjną Melissą Sattą, która wcześniej zasłynęła stwierdzeniem, że jej mąż dlatego tak często łapie kontuzje, bo uprawiają seks 7-10 razy w tygodniu. Tym mężem - ówczesnym - był znany niemiecki piłkarz Kevin-Prince Boateng. Ze świetnego sportowca Berrettini przeistoczył się w celebrytę świecącego ze stron włoskich brukowców.
Na korcie rywalizował w kratkę, wycofywał się z kolejnych turniejów, aż na początku 2024 roku wypadł z Top 100. Wrócił do niej, ale porażka z Majchrzakiem będzie go kosztować spadek poza „40”. Po meczu komplementował Polaka. - Grał dobrze, bardzo solidnie. Gratulacje dla niego. Zagrał naprawdę dobry mecz - powiedział Włoch, który fizycznie nie wytrzymał pięciosetówki z Polakiem i wciąż nie może wyjść na sportową prostą.
Stracił wszystko
Majchrzak też ma za sobą nielichy zakręt. Wrócił na korty All England Club po trzech latach przerwy. Wcześniej grał na trawie w Londynie w 2019 i 2022 roku, w obu przypadkach zakończył zmagania na 1. rundzie. Do drugiej rundy Wielkiego Szlema awansował natomiast po raz pierwszy od stycznia 2022 roku, gdy na tym etapie pożegnał się z Australian Open. Był wówczas 75. na świecie.
Później nadszedł najczarniejszy okres w jego karierze. Kilka badań przeprowadzonych w 2022 roku wykazało obecność w organizmie substancji zabronionych. Międzynarodowa Agencja ds. Uczciwości w Tenisie (ITIA) zgodziła się z tym, że Majchrzak nie spożył ich świadomie ani celowo (środek nie był oznaczony w składzie zażywanych suplementów diety). Mimo to Polak został zdyskwalifikowany na 13 miesięcy. W efekcie stracił wszystkie rankingowe punkty i od stycznia 2024 roku mozolnie piął się na liście ATP - aż wiosną wrócił do Top 100. Wypadł z niej ponownie po serii porażek w maju i czerwcu.
- Ostatnie tygodnie ponownie były dla mnie dość trudne, ale tylko tenisowo. Przyjechałem tu z serią chyba siedmiu porażek. To zwycięstwo smakuje naprawdę dobrze. To chyba najwyżej notowany rywal, którego pokonałem, rozstawiony na Wimbledonie. Nie mogę tego nie docenić. Bez względu na to, co stanie się dalej, jest to dla mnie piękna historia - podkreślił.
Zachować zimną krew
Jeżeli jednak Majchrzak nie spocznie na laurach i szybko ochłoniema dużą szansę w drugiej rundzie. Jego kolejnym rywalem będzie w środę notowany na 89. miejscu w rankingu Ethan Quinn. 21-latek z Florydy robi zawrotną karierę w tym roku. Mistrz NCAA w barwach Uniwersytetu Georgia (2023) zaczynał go na pozycji 202., a w czerwcu, po osiągnięciu trzeciej rundy Rolanda Garrosa jako kwalifikant, już był w Top 100. Zasłynął tym, że w 2. rundzie w pięciosetowym boju z Aleksandrem Szewczenką z Kazachstanu odpalił aż 92 winnery.
W 1. rundzie w Londynie Quinn nie miał trudnego zadania, bo pokonał 421. w rankingu Brytyjczyka z „dziką kartą” Henry'ego Searle’a, ale potrzebował do tego czterech setów.
- Ma dobry sezon, na pewno będzie to trudne spotkanie. Obejrzę jego mecz z pierwszej rundy i na tej podstawie będę mógł wyciągnąć wiele informacji. Jeśli zachowam spokój i zimną krew, to postaram się mój niezły analityczny umysł wykorzystać też w trakcie spotkania - zapowiedział Kamil Majchrzak.
Tomasz Mucha, PAP