Najlepszy tydzień w historii
Z DRUGIEJ STRONY - Michał Zichlarz
Nieodległy to czas, kiedy ekstraklasa była w klubowym rankingu UEFA na 29. miejscu – było to 2020 roku. Polskie kluby odpadały w rekordowym tempie i puchary mieliśmy szybko z głowy. Na przykład w połowie sierpnia 2018 sprawiły to porażki Legii, Lecha oraz Jagiellonii. Polskie kluby odpadały wtedy w rywalizacji ze Spartakiem Trnava, Genkiem i Gentem. W tamtym roku nasze kluby nie zagrały w czwartej rundzie europejskiej pucharowej rywalizacji po raz pierwszy od 2009.
Teraz awansujemy w klubowym rankingu UEFA, ale spadamy w reprezentacyjnym (FIFA). Przypomnijmy - w tym drugim jesteśmy na pozycji nr 37, tuż za Egiptem czy Algierią. Na początku 2018 byliśmy w pierwszej ósemce i z pierwszego koszyka byliśmy losowani na rosyjskim mundialu (co w sumie niewiele dało).
Ale zostawmy na razie kadrę, która oby pod okiem nowego selekcjonera Jana Urbana zaczęła się piąć i „rozkoszujmy” się rankingiem UEFA. W mediach prawdziwy szał, bo Polska razem z Azerbejdżanem zgromadziła w tym tygodniu najwięcej punktów. Jak czytamy na licznych portalach, to jest pięknie. „Polska tylko w tym tygodniu dopisała aż 0,875 pkt do swojego rankingu UEFA. To nasz najlepszy tydzień w historii. Wygraliśmy trzy mecze, zremisowaliśmy jeden (bramki 14-4). Tak samo zapunktował jedynie Azerbejdżan, ale on nie liczy się w walce o TOP 10”.
Łącznie w klubowym rankingu europejskiej rywalizacji mamy za te rozgrywki – bo trzeba pamiętać o dwóch wygranych Legii z kazachskim Aktobe, które w czwartek pokonało u siebie silną przecież Spartę Praga 2:1 w Lidze Konferencji – 1,375 pkt. Jesteśmy „już” na miejscu 13. To ważna pozycja, ale o tym za moment. Dzięki dobrej grze w poprzednich rozgrywkach i awansie do ćwierćfinału Ligi Konferencji Legii i Jagiellonii, mamy od przyszłego roku 2 zespoły w eliminacjach Ligi Mistrzów, 1 w Lidze Europy i 2 w Lidze Konferencji. Pozycja nr 12, począwszy od miejsca 7., to jeszcze lepsze rozstawienie, bo tak: 2 zespoły w Lidze Mistrzów, 2 w Lidze Europy i 1 w Lidze Konferencji. Gonimy Norwegów, do których strata nie jest duża, przed nami jeszcze Grecja i Czechy. Szanse na awans są, bo Skandynawom za ostatni liczony obecnie sezon 2021/22 (w rankingu liczy się pięć ostatnich rozgrywek) będzie odpadała wysoka średnia za tamten rok – 7,625, a nam nasza najsłabsza w ostatnich pięciu latach – 4,625 pkt. Tutaj dodajmy, że za rozgrywki 2024/25 ekstraklasa zarobiła rekordowe 11,750 pkt, ale Norwegowie – głównie dzięki półfinaliście LE Bodo/Glimt – jeszcze więcej, bo 11,812. Ale już będący przed nami Turcy (9) i Czesi (10) punktowali gorzej, bo odpowiednio 10,300 i 10,550. Liczy się każda wygrana, każdy awans, a tutaj są olbrzymie możliwości, patrząc na wyniki kwartetu polskich drużyn w tym tygodniu. Lech jedną nogą jest już w III rundzie eliminacji LM, gdzie zagra najpewniej z Crveną Zvezdą. Ta pokonała w pierwszym meczu na wyjeździe mistrza Gibraltaru Lincoln Red Imps 1:0.
Swoje zrobiły w czwartek Jagiellonii i Lech. Legia? Byłem na meczu w Ostrawie, choć warszawski klub odmówił Sportowi akredytacji na ten mecz, ale to inny temat (akredytację przyznał śląski Banik). To było znakomite spotkanie i widowisko z obu stron! Tempo, poziom, dramaturgia, atmosfera, bo stadion w Vitkovicach był wypełniony. Patrząc na to człowiek żałował tylko, że jedna z tych drużyn w czwartek pożegna się z rozgrywkami Ligi Europy. Na takie pucharowe granie chce się jeździć i oglądać! Oby wszystko w przypadku naszych drużyn trwało jak najdłużej i w wyglądało jak w Ostrawie.