Najlepszy mecz inauguracji
Jestem trenerem ofensywnym – stwierdził Artur Skowronek po inauguracji sezonu, w którym jego zespół czterokrotnie wychodził na prowadzenie.
Kasjan Lipkowski próbujący zatrzymać Marcela Mansfelda. Fot. Łukasz Sobala/Press Focus
GKS TYCHY
To był bez wątpienia najlepszy mecz I kolejki na zapleczu ekstraklasy. W spotkaniu GKS-u z Miedzią Legnica kibice zobaczyli 7 goli. Zawodnicy oddali w sumie 36 strzałów, z których 15 było celnych. W dodatku emocje towarzyszyły widzom do samego końca, bo bramka Kacpra Wełniaka, decydująca o zwycięstwie tyszan 4:3, padła w 58 sekundzie doliczonego czasu.
W najtrudniejszym momencie
– Zwariowany mecz – stwierdził na konferencji prasowej trener zwycięzców Artur Skowronek. – Myślę, że to była bardzo dobra reklama I ligi. Bardzo się cieszę, że zakończyliśmy go zwycięsko. Wiemy, że budowanie mentalu poprzez wygraną inaugurację jest bardzo ważne. Mamy to! W 92 minucie drużyna otrzymała dodatkową motywację. Było widać, że zespół na pewno wierzył w sukces, bo pracował bardzo intensywnie, żeby tego czwartego gola strzelić – analizował trener.
Nie znaczy to jednak, że blask sukcesu w pierwszym meczu sezonu oślepił sztab szkoleniowy GKS-u. Artur Skowronek trzeźwo patrzył na to, co działo się na murawie i na gorąco potrafił wytknąć niedociągnięcia. – Na pewno nie wyszliśmy w ten mecz tak, jak byśmy chcieli – zauważył. – Miedź miała piłkę w naszym polu karnym. Wykonywała też trochę stałych fragmentów gry, które były groźne, ale wybroniliśmy się w najtrudniejszym momencie. Z biegiem czasu drużyna łapała rytm, którego od siebie oczekujemy. Napędzaliśmy ataki, ale w pierwszej połowie z naszych 60 procent posiadania piłki nie mieliśmy konkretów.
Bomba Keiblingera
Dodajmy, że w pierwszej połowie Trójkolorowi oddali 8 strzałów, z których 3 były celne, a największe wrażenie na widzach zrobiła bomba Juliana Keiblingera w 18 minucie. Bramkarz Miedzi musiał się wykazać paradą najwyższej klasy, żeby zapobiec utracie gola. Natomiast goście strzelali 6-krotnie, ale ani razu celnie, nawet w sytuacji sam na sam w 7 minucie, dzięki czemu Leon Oumar Wechsel schodził na przerwę z czystym kontem.
– Od początku drugiej połowy mieliśmy sporo strzałów – dodał opiekun GKS-u Tychy. – Próbowaliśmy kilkanaście razy, a 8 było celnych. Mieliśmy też sporo stałych fragmentów gry i to mnie cieszy. Jestem trenerem ofensywnym. Bardziej cieszy mnie zwycięstwo 4:3 niż 1:0, ale na pewno lepiej musimy kontrolować i zarządzać momentami po strzeleniu gola. Za szybko oddawaliśmy prowadzenie, więc na pewno są tutaj spore rezerwy, jak i zresztąw kilku innych rzeczach.
W połowie nowa drużyna
Na szczęście Damian Kądzior, Maksymilian Stangret oraz Jakub Bieroński mieli dobrze nastawione celowniki, a akcja zmienników Mamina Sanyanga i Kacpra Wełniaka zapewniła sukces.
– Bardzo się cieszę, że ta w połowie nowa drużyna trzyma nasze DNA. Kocham takie nastawienie, czyli wiarę w to, że wciśniemy kolejny raz piłkę do siatki rywali i do końca będziemy walczyć o pełną pulę. Widzieliśmy taką grę na inaugurację i wiem, że to jest kluczowe, że to jest bazowe. A przede wszystkim uważam, że jak na pierwszy mecz sezonu naprawdę nieźle wyglądaliśmy piłkarsko na tle bardzo silnej ekipy, która z pewnością ma jeden cel: awans do ekstraklasy – zakończył Artur Skowronek.
Jerzy Dusik