Na półmetku PGA Championship
Po dwóch dniach drugiego turnieju wielkoszlemowego roku mamy dwóch liderów. Z turniejem pożegnała się cała plejada gwiazd.
Maverick McNealy, nowa twarz na szczycie tabeli wyników PGA Championship. Zdjęcia Facebook PGA Championship
Tym razem na prowadzeniu w Aronimink Golf Club zameldowali się: Maverick McNealy, który w piątek zaatakował z dwóch uderzeń straty do prowadzenia po pierwszym dniu i jeden z siedmiu liderów po czwartkowej rundzie - Alex Smalley. Obaj Amerykanie ukończyli dzień na pierwszej pozycji z wynikiem 4 poniżej para, co daje im minimalną przewagę nad gęstą grupą pościgową. Piątek upłynął pod znakiem kapryśnej pogody, silnego wiatru oraz wyjątkowo wymagających pozycji dołków, które mocno dały się we znaki światowej czołówce.
McNealy, były reprezentant Uniwersytetu Stanforda wyszedł w pewnym momencie nawet na samodzielne prowadzenie z -5, jednak potknięcia w końcówce dnia zepchnęły go do poziomu -4, po zagraniu świetnej rundy 67.
Alex Smalley pomimo presji i gry w błysku jupiterów, zdołał obronić pozycję lidera rundą 69. Otwarcie przyznał w wywiadach, że wciąż uczy się radzić sobie ze stresem towarzyszącym turniejom wielkoszlemowym. „Zaczynam radzić sobie z tym coraz lepiej. Ale podczas moich pierwszych dwóch lat na PGA Tour naprawdę mocno się z tym zmagałem. To zupełnie inne uczucie, gdy nagle patrzą na ciebie setki lub tysiące par oczu jednocześnie. To potrafi być nieco przytłaczające. Wiem, że jestem dobrym zawodnikiem, który potrafi rywalizować tutaj, w PGA Tour. Jednak to wysokie pozycje i dobre wyniki, które udało mi się dowieźć w ciągu ostatnich dwóch, trzech tygodni, pozwoliły mi w końcu zdać sobie sprawę z jednej rzeczy: 'Och, ok, nie mam tutaj tylko bezimiennie rywalizować, mogę realnie walczyć o tytuły'”.
Najlepszym wynikiem dnia, ognistymi 65 uderzeniami popisał się Chris Gotterup, który dzięki trzem birdie z rzędu na sam koniec dnia wskoczył na dzielone trzecie miejsce z łącznym wynikiem -3. Obok niego na trzeciej lokacie znajduje się jeszcze pięciu rywali: mistrz Masters z 2021 roku - Hideki Matsuyama, Min Woo Lee, Stephan Jäger, Aldrich Potgieter oraz Max Greyserman.
Tuż za nimi na pozycji dziewiątej czai się kolejna duża, bo aż siedmioosobowa grupa zawodników, w tym: broniący tytułu Scottie Scheffler, Justin Thomas, Ludvig Aberg, czy Cameron Young.
Trudne warunki na polu Aronimink zebrały potężne żniwo, sprawiając, że granica odcięcia zatrzymała się ostatecznie na poziomie +4. Z turniejem pożegnały się wielkie nazwiska, w tym: Bryson DeChambeau, który finiszował z dość nieciekawym rezultatem +7, Tommy Fleetwood, Viktor Hovland, Wyndham Clark, Max Homa, Tyrrell Hatton, Robert MacIntyre, Adam Scott, Gary Woodland, J.J. Spaun, zwycięzca Rosa Challenge Tour 2024- Angel Ayora oraz kapitan amerykańskiej drużyny Ryder Cup z Nowego Jorku - Keegan Bradley.
Justin Rose zapewnił kibicom niezwykle elektryzujący finisz piątkowej rundy, trafiając do dołka z ponad dwudziestu metrów wprost z roughu na eagle'a na swoim ostatnim greenie, co rzutem na taśmę pozwoliło mu pozostać w grze!
W sobotę w jednej grupie zagrają dwaj giganci golfa - Rory McIlroy i Brooks Koepka.
„Czuję się dobrze. W zasadzie mam wrażenie, że w każdej z tych rund wyciągam absolutnie najgorszy możliwy wynik, jaki mogłem ugrać przy tak dobrej grze” - komentował swoje poczynania… Brooksie. „Moje uderzenia są absolutnie genialne, fenomenalne – pod tym względem to dla mnie świetny rok. Ale to, co dzieje się na greenach, to, jak fatalnie operuję putterem, to jakaś totalna porażka. Ciągle pudłuję i trudno budować pewność siebie, kiedy patrzysz, jak dobre strzały się marnują. Ale spójrzcie na tablicę wyników, tracę tylko pięć uderzeń. Na takim polu jak Aronimink to jest nic. Jeden zawodnik zagra jutro 64 czy 65 i cała narracja turnieju natychmiast się zmieni”.
Sobotnia transmisja w Polsacie Sport Extra 3 rozpocznie się o godzinie 19.00.
Kasia Nieciak
Jeden z kibiców w Aronimink Golf Club
