Sport

My jesteśmy normalni

Po zamkniętych sparingach GKS-u Tychy na tydzień przed inauguracją sezonu nic nie można powiedzieć o formie drużyny Artura Skowronka

Trener tyszan Artur Skowronek konsekwentnie stosuje „zasłonę dymną”. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus

GKS TYCHY

Sięgnąłem do archiwum i wyciągnąłem zapis rozmowy z trenerem Arturem Skowronkiem z 13 lutego tego roku. Zapytałem wtedy dlaczego szkoleniowiec GKS-u Tychy nie szanuje kibiców swojego klubu. Chodziło o to, że ostatni sparing zimowego okresu przygotowawczego, z ŁKS-em, został „utajniony”. Nie tylko nie było z niego relacji, ale nawet skład żadnej z drużyn nie został ujawniony. - Inicjatywa nie była ze strony tyszan. Zgodziliśmy się na prośbę ŁKS-u, żeby tak to wyglądało – stwierdził wtedy szkoleniowiec GKS-u – Szanuję kibiców, dla nich się gra. My jesteśmy normalni, a tym razem po prostu zaakceptowałem prośbę trenera Jakuba Dziółki.

5 miesięcy później…

Minęło niecałe pół roku i nagle wszystko się zmieniło. Na sobotę GKS Tychy zaplanował dwa sparingi – przed południem z izraelskim ekstraklasowiczem Ironi Tyberiada, a po południu z II-ligowym GKS-em Jastrzębie. - Oba spotkania odbędą się bez udziału publiczności i mediów. Nie będzie również prowadzona transmisja – zakomunikowała oficjalna strona klub. – Końcowy wynik oraz nazwiska ewentualnych strzelców bramek opublikujemy na naszych oficjalnych kanałach w mediach społecznościowych.

Słowa dotrzymano

I trzeba przyznać, że słowa dotrzymano. Tydzień po oglądanej przez kibiców kompromitacji, bo tak trzeba nazwać porażkę 2:8 na głównej płycie Stadionu Miejskiego z czeskim II-ligowcem Zbrojovką Brno zespół Artura Skowronka przegrał 1:2 z Ironi i zremisował 2:2 z jastrzębianami. W pierwszym spotkaniu, rozegranym w Ustroniu, gola dla tyszan strzelił Noel Niemann, a w drugim w Tychach trafili: Marcin Szpakowski w 56 min  z rzutu karnego i Tobiasz Kubik, który w 66 min podwyższył na 2:0.

Nic nie wiadomo

Wiadomo więc, że w ostatnich 20 minutach tego drugiego spotkania II-ligowcy naszpikowani testowanymi zawodnikami odrobili straty. Nic nie wiadomo jednak na temat formy tyskich zawodników, ani przymiarki do składu na mecz z Miedzią Legnica 19 lipca o 19.35.

Nie wiadomo też o co chodzi z podpisaniem przez GKS Tychy nowego kontraktu z Yannickiem Woudstrą. 13 sierpnia ubiegłego roku sfinalizowanego jego transfer na rok z opcją przedłużenia na 2 lata, a 3 dni później ogłoszono, że zerwał więzadło krzyżowe przednie i ta kontuzja wyeliminowała go z gry. Minął rok. Holender z niemieckimi korzeniami, choć nie uczestniczył w sparingach nagle „wypłynął” i 11 lipca podpisał kontrakt na rok z opcją przedłużenia. O co w tym chodzi? Zespół pozbawiony latem czterech najlepszych strzelców z poprzedniego sezonu wykonał „napastniczy ruch pozorowany”, bo do niestrzelających Maksymiliana Stangreta (15 występów i ani jednej bramki wiosną w I lidze) oraz sprowadzonego z Motoru Lublin Kacpra Wełniaka (11 występów i 1 gol w całym poprzednim sezonie w ekstraklasie) dołączył zawodnik niegrający od 25 maja 2024. Wtedy zagrał ostatni mecz – dokładniej rzecz ujmując 7 minut – w 2. lidze austriackiej, a ostatniego gola strzelił 27 października 2023 . Z takimi „snajperami” (koniecznie w cudzysłowie) tyszanie z ukrycia wchodzą w sezon.

Jerzy Dusik