Musi być pasja
Gliwiczanie pierwszą kolejkę ekstraklasy... oglądali w telewizji. W sobotę czekają ich derby z Górnikiem.
Czy nowy trener i nowi piłkarze odmienią styl Piasta? Z lewej Quentin Boisgard. Fot. Norbert Barczyk / Press Focus
PIAST GLIWICE
Nowy trener i część asystentów, kilkanaście odejść, siedem transferów do klubu. Tak wygląda w pigułce podsumowanie najważniejszych zmian w Piaście przed tym sezonem. Nic dziwnego, że niektórzy uważają, iż przy Okrzei bliżej do rewolucji niż ewolucji.
Jak było?
Tak czy owak, w obecnych rozgrywkach fani powinni zobaczyć nowego Piasta. Jakiego? O tym przed sezonem starał się mówić szwedzki trener Max Molder. Tyle że słowa a rzeczywistość to często dwie różne rzeczy. W sobotnie popołudnie przekonamy się, czy choć część z tych planów zostanie zaprezentowana i zrealizowana na murawie podczas górnośląskich derbów.
Za czasów Aleksandara Vukovicia Piasta prezentował dość charakterystyczny futbol, choć serbski szkoleniowiec obejmował drużynę po trenerze Waldemarze Fornaliku. „Vuko”, tak jak jego poprzednik, skupił się na defensywie, która w najlepszych sezonach była znakiem rozpoznawczym gliwiczan. Świetny bramkarz plus żelazna obrona, która była w stanie uprzykrzać życie najlepszym napastnikom ligi. Do momentu, gdy w zespole grał Ariel Mosór, wychodziło to niemal bezbłędnie. Gdy w zespole występował też Michael Ameyaw, ofensywa opierała się o dynamiczne akcje skrzydłami. Gdy go zabrakło po sprzedaży do Rakowa, gliwicki zespół musiał przejść przemianę. Trener Vuković wraz ze sztabem skupił się na poprawie gry z kontry oraz na stałych fragmentach. I one właśnie stały się kolejnym znakiem rozpoznawczym Piasta. W końcowym okresie przed zmianami gliwiczanie nie byli zespołem forsującym tempo. Często oddawali inicjatywę rywalowi, by w niektórych momentach ją przejąć i strzelić gola. Końcówki meczów były często pokazem głębokiej defensywny.
Jak ma być?
Wraz z pojawieniem się w Gliwicach trenera Moldera styl gry ma się w dłuższej perspektywie zmienić. Dyrektor sportowy Piasta, Łukasz Piworowicz, nie ukrywał, że na kilkudziesięciu kandydatów do objęcia funkcji szkoleniowca… nałożył filtry, które wskazały właśnie Szweda. Inny styl gry był jednym z takich filtrów. Trener Molder szybko zaczął opowiadać o swojej wizji futbolu. – Mentalność, wybieganie i pasja to są cechy, które ma prezentować moja drużyna na boisku. Nie wystarczy, aby zespół tylko dobrze grał, w tej grze musi być pasja – podkreślał trener na swoim pierwszym spotkaniu. Szwedzki szkoleniowiec chce zobaczyć aktywną drużynę, która zabiega o piłkę, a nie czeka na nią. – Będziemy chcieli dominować, mieć kontrolę nad meczem, częściej przebywać na połowie przeciwnika. Chciałbym też, aby zawodnicy zmienili swoje myślenie, częściej podejmowali samodzielne decyzje. Nie możemy zapomnieć o obronie, ale też, jak będzie taka konieczność, szybko przechodzić do kontrataku – wymieniał na konferencjach podczas letnich przygotowań.
Jak jest?
Nowy szkoleniowiec jest jednak realistą i wie, że tak krawiec kraje, jaki materiał dostaje. Zmiany nie będą też widoczne w stu procentach od samego początku, bo w futbolu proces i cierpliwość z nim związana to ważne kwestie. Zwłaszcza jeśli zespół ma zostać zmieniony i odmłodzony. – To nie nastąpi za sześć miesięcy czy nawet rok. To jest proces, który musi być rozłożony w czasie – powtarzał Molder, który po sparingach chwalił, ale też nie owijał w bawełnę, jeśli coś mu się nie podobało. Tak było choćby po ostatniej grze z Podbeskidziem Bialsko-Biała (1:1). – Po meczu powiedziałem zawodnikom, że, biorąc pod uwagę to, co już wiem o zespole i na ile go poznałem, to pierwszy raz nieco zaskoczyło mnie to, jak wyglądaliśmy w pierwszej połowie. Myśleliśmy, że zwycięstwo przyjdzie do nas samo. Przegrywaliśmy prawie wszystkie pojedynki, bo nie byliśmy na nie mentalnie przygotowani. To było dla mnie zaskoczenie, ponieważ ten zespół nigdy dotąd nie pokazał mi się z takiej strony – kręcił głową szwedzki trener, który oczekuje zupełnie innej postawy w derbach z Górnikiem. – Jako były zawodnik wiem, że nastawienie w głowach jest nieco inne w sparingach, a inne w meczach ligowych. Chcę, żebyśmy zawsze byli profesjonalni. Niezależnie od tego z kim gramy, musimy wykonywać dobrze naszą pracę – zaznaczał nowy trener Piasta, który chrzest bojowy przejdzie w najbliższą sobotę przy Okrzei.
(KRIS)