Młodzieżowe dylematy
Jakub Sobeczko i Nikodem Leśniak-Paduch wyrośli na podstawowych młodzieżowców Niebieskich.
Jakub Sobeczko (w środku) grał z Puszczą 75 minut. Fot. Krzysztof Porębski / Press Focus
RUCH CHORZÓW
Do tematu młodzieżowca chorzowianie podchodzili spokojnie. Nie decydowali się na szybki transfer polskiego zawodnika urodzonego nie wcześniej niż w 2005 roku, preferując sprawdzenie swojego narybku. Jedynym z zewnątrz, który przybył do klubu, był Nikodem Leśniak-Paduch, najpierw testowany, potem zakontraktowany. Stoper urodzony w 2006 roku grał w drugoligowej Skrze Częstochowa, więc Ruch to dla niego wyraźny awans.
Zero podań
Od początku okresu przygotowawczego na młodzieżowca numer jeden był szykowany skrzydłowy Jakub Sobeczko. Po drodze przytrafił mu się drobny uraz, ale nie wpłynął na jego pozycję. W Niepołomicach wybiegł w pierwszym składzie, ale sił starczyło mu na 75 minut. Co pokazał w swoim pierwszym prawdziwym egzaminie dojrzałości? Nie za wiele... Według danych Sofascore Ruch wykonał 363 podania, z czego... pięć było autorstwa Sobeczki, a tylko trzy trafiły do adresata. To bardzo słaby wynik, ale wcale nie najgorszy, bo osamotniony na szpicy, między twardymi stoperami Puszczy, Tomasz Bała wykonał podań... okrągłe zero. Kontakty z piłką? Siedem, ale strzału żadnego. Sobeczkę zastąpił na ostatni kwadrans Leśniak-Paduch i przez ten czas podał siedem razy, z czego sześć razy celnie. Szału nie było, ale trener Dawid Szulczek nie skreślił młodzieżowców, szczególnie że ten drugi – choć stoper – nie grał na swojej naturalnej pozycji.
Jak Janusz Niedźwiedź
– Mam pozytywne odczucia co do Jakuba Sobeczki. Uważam też, że Nikodem Leśniak-Paduch, wchodząc w tak trudnym momencie, także dał radę. Samo to, że przesunęliśmy go na „dziewiątkę”, też było dla niego nowe, ale powalczył i się spisał. Musieliśmy zrobić taki manewr, bo chciałem, aby każdy grał na swojej pozycji. Niko jako jedyny został wrzucony na „dziewiątkę”, ma bardzo dobre pojedynki główkowe i na treningach wygrywa większość, strzela dużo goli po stałych fragmentach gry. Chcieliśmy wykorzystać ten atut – powiedział szkoleniowiec i aż przypomniał się jego poprzednik Janusz Niedźwiedź, który w trudnych chwilach wpuszczał na boisko stopera Przemysława Szura, ustawiając go w roli wysuniętego napastnika. Co może w pewnym stopniu obronić Sobeczkę (oprócz braku prawie jakiegokolwiek doświadczenia), to próba wchodzenia w pojedynki z rywalami. Chorzowianie takich prób mieli 81, z czego 28 udanych. Skrzydłowy próbował 11 razy, udało mu się trzykrotnie. Dwa razy był faulowany.
Potrzebna rywalizacja
Temat młodzieżowca nie jest jeszcze w Ruchu zamknięty. W najbliższym spotkaniu z Górnikiem Łęczna Sobeczko zapewne dostanie szansę, bo jedna jaskółka wiosny nie czyni, a poza tym gra na pozycji obarczonej znacznie mniejszym ryzykiem niż stoper Leśniak-Paduch. Niebiescy jednak rozglądają się jeszcze za młodzieżowcem i nie można wykluczyć, że przy Cichej pojawi się ktoś wypożyczony z ekstraklasy.
O planach transferowych trener Szulczek powiedział tak: – Chcielibyśmy jeszcze jednego zawodnika, który umie trzymać piłkę i pchnąć ją piętro wyżej, do przodu. Mamy też świadomość, że potrzebna jest rywalizacja na pozycjach młodzieżowców. Mamy fajnych chłopaków z rocznika 2008, który znaleźli się w kadrze meczowej na Puszczę. Kilku zostało jeszcze w Chorzowie. Myślę, że przed nimi może być ciekawa droga w Ruchu, ale potrzebują chwilę z nami potrenować. W naszej drużynie zafunkcjonowali dopiero w trakcie okresu przygotowawczego, a wcześniej Mateusz Rosół czy Kacper Dyduch mieli tylko pojedyncze treningi, na których się pokazali. Uważam, że ta dwójka dostanie swoją szansę, nawet jeszcze w tej rundzie. Nie ma co ukrywać, że z racji na specyfikę Puszczy potrzebowaliśmy zawodników mocno przygotowanych fizycznie. Kuba Sobeczko i Niko Leśniak-Paduch z racji wieku i tężyzny na taki mecz bardziej pasowali – wyjaśnił podejście szkoleniowiec.
Piotr Tubacki