Sport

Młodzi gniewni

Są zdolni, ambitni i twardo walczą o swoje. Dotychczasowe turnieje Ligi Narodów pokazały, że o przyszłość polskiej kadry nie musimy się martwić.

Maksymilian Granieczny szybko pokazał swoją wartość. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

REPREZENTACJA POLSKI MĘŻCZYZN

Biało-czerwoni w rozgrywkach Ligi Narodów prezentują się bardzo dobrze. Po dwóch turniejach – osiem meczów – zajmują w tabeli drugą pozycję, tuż za Brazylią. Wygrali sześć spotkań i zgromadzili 18 punktów. Są prawie pewni udziału w turnieju finałowym, który odbędzie się na przełomie lipca i sierpnia w chińskim Ningbo.

Postawa Polaków jest miłym zaskoczeniem, bowiem trener Nikola Grbić po ubiegłorocznych igrzyskach olimpijskich odmłodził reprezentację. Z powodów zdrowotnych w tym roku zrezygnowali z gry w niej m.in. Paweł Zatorski, Mateusz Bieniek, Marcin Janusz, Grzegorz Łomacz i Łukasz Kaczmarek. Z kontuzją długo zmagał się też Norbert Huber, który w lecie przeszedł zabieg i nie wiadomo, czy będzie w odpowiedniej formie na wrześniowe mistrzostwa świata.

Naprawdę dobrzy

Nowi w kadrze spisali się znakomicie. „Wejście smoka” zaliczyli zwłaszcza Maksymilian Graniczny i Jakub Nowak. W zgodniej opinii kibiców i ekspertów, obaj są największymi odkryciami i wygranymi początku sezonu reprezentacyjnego. Już okrzyknięto ich przyszłymi gwiazdami światowej siatkówki. Pod wrażeniem ich gry był sam Nikola Grbić. - Dwóch najmłodszych chłopaków było naprawdę dobrych – przyznał Serb już po pierwszym występie obu zawodników w kadrze.

Obaj mają dopiero po 20 lat i byli zaskoczeni powołaniem. - Było mi bardzo miło. Trudno mi było w ogóle w to uwierzyć. To marzenie każdego. Wiem, że rywalizacja w Polsce jest bardzo zacięta – opowiadał dziennikarzom Maksymilian Granieczny, który występuje na pozycji libero. Nowak z kolei, zanim zorientował się, że dzwoni do niego szkoleniowiec reprezentacji Polski… dwukrotnie odrzucił połączenie, bo myślał, że dzwoni do niego jakaś nieznajoma o imieniu Nikola. - Aż przeszedł mnie dreszcz. Byłem bardzo zaskoczony, ale też dumny z siebie. Czułem, że spełnia się moje dziecięce marzenie - przyznał.

Gimnastyk na parkiecie

Granieczny jest wychowankiem Akademii Talentów Jastrzębskiego Węgla, której adeptem jest też Jakub Popiwczak. Już od dłuższego czasu uchodził za wielki talent. W wieku zaledwie 15 lat w barwach Jastrzębskiego Węgla zadebiutował w Lidze Mistrzów, zastępując kontuzjowanego Popiwczaka. W ostatnim sezonie na dobre natomiast zadomowił się w PlusLidze, będąc podstawowym libero Cuprum Stilon Gorzów. W nowym zagra jednak znów na „starych śmiechach”, czyli w JSW Jastrzębskim Węglu. - Cieszę się bardzo, że mogę z powrotem dołączyć  do Jastrzębskiego Węgla. Jest to drużyna, która zawsze będzie bliska mojemu sercu, mam świetne wspomnienia związane z tym właśnie miejscem. Dam z siebie wszystko na treningach, jak i na meczach, aby z Jastrzębskim Węglem dojść jak najdalej – powiedział młody siatkarz.

20-latek wcale jednak nie musiał zostać siatkarzem. - Maks zaczynał od gimnastyki sportowej. Chodził kilka lat na treningi w klubie Ludwika Blanika, który jest ojcem mistrza olimpijskiego Leszka Blanika. W międzyczasie pojawiła się również piłka nożna. Ostatecznie padło jednak na siatkówkę. Nie mógł się doczekać aż skończy sezon gimnastyczny, podczas którego przygotowywał się do mistrzostw Polski. Chciał jak najszybciej skupić się tylko na siatkówce – wyznała kilka lat temu w rozmowie z TVPSport.pl Alicja Granieczna, mama Maksymiliana.

Debiut w kadrze zaliczył w meczu towarzyskim z Bułgarią. – Każdy mecz wiąże się z dodatkowymi emocjami. Stres się pojawia. Ale nie uważam, by to było coś złego. To normalne. Do każdego meczu staram się podejść tak samo - czy to sparing, mecz ligowy czy kadrowy. I po prostu robić swoje. To pomaga: niezależnie od stawki przygotować się do spotkania tak samo i robić swoje – mówił po debiucie. - Ogromnie się cieszę, że mogę tu być, że jestem w tym miejscu. Jeszcze parę lat temu marzyłem, by być z tymi ludźmi. Moje marzenia z dziecięcych lat się spełniają. Wierzę, że w kolejnych dniach, tygodniach, latach dalej to będzie szło do przodu, żebym mógł realizować kolejne cele – dodał.

Granieczny w każdym meczu, w którym występował wypadł świetnie. Z Włochami, bądź co bądź mistrzami świata, grał jak rutyniarz. Zaskakiwał dojrzałością, gibkością, szybkością i dokładnością. Ma problemy w przyjęciu, a w obronie wyprawia cuda. Wykazuje się wielkim wyczuciem i umiejętnością czytania gry. Jeśli nadal będzie się prezentował tak, jak w dotychczasowych meczach, niewykluczone, że pojedzie na mistrzostwa świata. Wprawdzie do kadry wraca Popiwczak, są też w niej niewiele starszy Jakub Hawryluk i Przemysław Czunkiewicz, ale 20-latek wcale nie jest bez szans. Swoją grą już pokazał, że dojrzał do gry na najwyższym poziomie.

Odrzucone połączenie

Nowak z kolei już przeszedł do historii polskiej siatkówki. Jako pierwszy zadebiutował w reprezentacji Polski, choć nawet nie liznął PlusLigi. Do tej pory występował w pierwszoligowej Lechii Tomaszów Mazowiecki, której jest wychowankiem. Dopiero w nowym sezonie zadebiutuje w elicie, bo podpisał kontrakt z Norwidem Częstochowa. - Nie wiem, czy w ogóle był kiedyś taki przypadek. Chyba nie. Może nie wydawało mi się to niemożliwe, ale bardzo mało prawdopodobne. Cieszę się, że tę barierę przełamałem, bo na niższych poziomach też są dobrzy zawodnicy. Cieszę się, że trener spojrzał na niższy szczebel i moje nazwisko mogło się pojawić na liście – tłumaczył Jakub Nowak.

Środkowy zawojował Ligę Narodów. Zachwyca się nim cały świat. Branżowy profil R&V na portalu X po spotkaniu z Brazylią napisał o młodym środkowym z Polski: „Uwaga: Nowak jeszcze nie grał w polskiej najwyższej lidze. Został odkryty w niższej klasie rozgrywek i dziś dał niezapomniany występ”.

Mecz z Brazylią faktycznie był jego popisem. Nie wyszedł w podstawowym zestawieniu, ale był na parkiecie w kluczowych momentach. Zdobył 12 punktów, z czego aż osiem blokiem. Po jednym z nich Grbić aż poderwał się ze swojego miejsca i bił brawo swojemu podopiecznemu.

Podobnie jak Granieczny, Nowak także zaczynał od innej dyscypliny. Trenował piłkę nożną, ale szybko rósł. Na treningi siatkówki trafił za namową mamy i była to trafna decyzja.

Nowak i Granieczny przebojem wdarli się do seniorskiej siatkówki, ale to niejedyni utalentowani gracze, którzy czekają na swój moment. W kadrze są przecież niewiele starsi: Jakub Hawryluk, Michał Gierżot, Aleksiej Nasewicz, Jordan Zaleszczyk czy Bartosz Gomułka. Czas pokaże, kto z nich wykorzysta szansę i powalczy o medale igrzysk olimpijskich czy mistrzostw świata.

(mic)

Jakub Nowak już zapisał się w historii polskiej siatkówki. Fot. volleyballworld.com