Sport

Mocne wejście nowych

Po wygranej 1:0 z GKS-em Katowice w Rakowie mają więcej powodów do zadowolenia niż zmartwień, a drużynę czekają jeszcze wzmocnienia.

Oskar Repka zagrał przeciwko byłym kolegom z Katowic. Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus

Sześciu Polaków w podstawowym składzie, w tym dwóch, którzy do drużyny dołączyli latem - to spore zmiany w drużynie dowodzonej przez Marka Papszuna. Kibice ciekawi byli przede wszystkim, jak w środku pola spiszą się nowi - Oskar Repka oraz Karol Struski. Obaj dali radę, a ten pierwszy zaprezentował formę, która daje nadzieję, że w Częstochowie po odejściu Gustava Berggrena długo płakać nie będą.

Nasze odczucia po meczu potwierdził szkoleniowiec. - Zagrali bardzo dobrze, szczególnie Oskar. Karol musiał być ostrożniejszy, jego dość wczesna zmiana była podyktowana żółtą kartką. Nie mógł przez to być tak pewny siebie. Oskar natomiast, jeśli nie był najlepszym zawodnikiem na boisku, to jednym z najlepszych. To bardzo budujące, bo wymieniliśmy cały środek pola i nie jest tak łatwo wejść do tej drużyny - chwalił nowych podopiecznych Papszun.

Rozpracował byłych kolegów

Dla Repki był to pierwszy mecz przeciwko byłej drużynie. - Na pewno są dodatkowe emocje, bo jeszcze niecały miesiąc temu razem z chłopakami z GieKSy trenowałem, przygotowywaliśmy się wspólnie do sezonu. Każdego tu dobrze znam, wiem jakie kto ma mocne czy słabsze strony. Jest to coś wyjątkowego, bo jednak cztery lata tu spędziłem, można powiedzieć, że znam każdy zakątek Katowic - odpowiedział nam po meczu na pytanie, czy gra przeciwko byłemu klubowi już w inauguracyjnej kolejce była dla niego czymś wyjątkowym.

Pomocnikowi urodzonemu w Bydgoszczy z pewnością było o tyle łatwiej, że trener Rafał Górak wymagał od niego zbliżonych zadań. - Raków i GKS mają podobny styl grania i to na pewno ułatwiło mi wejście do zespołu. Wiem, jakie tu są założenia, czego trener ode mnie oczekuje, aklimatyzacja przebiegła bardzo sprawnie. Czy zagrałem dobrze? Obejrzę powtórkę i zobaczę jak było. Najważniejsza jest wygrana drużyny - mówi Repka.

Jest na czym budować

Biorąc pod uwagę, że było to pierwsze spotkanie o stawkę, nad wyraz dobrze wyglądała współpraca pomiędzy nabytkami częstochowian. - Z Oskarem od pierwszego dnia załapaliśmy dobry kontakt, zarówno na boisku, jak i poza nim. Mam nadzieję, że im dłużej w sezon, ta współpraca będzie wyglądała jeszcze lepiej. To początek sezonu i najważniejsze było wyjechanie z Katowic z trzema punktami, nieważne w jaki sposób - przyznał nam Struski. 

- Faktycznie, z Karolem dobrze się dogadujemy. Na pewno to był ciężki mecz, ale wiedzieliśmy jakie warunki postawi GieKSa, jakim gra systemem. Na szczegółową analizę przyjdzie czas, bo już w czwartek czeka nas kolejny mecz. Czuję, że w Rakowie mogę zanotować progres, dlatego nie pozostaje mi nic innego jak tylko z tego czerpać i się rozwijać. Nie chcę wysiadać z tego pociągu, tylko jechać dalej. Piłka mnie szukała i szkoda, że nie udało się w którejś sytuacji trafić do bramki. Będę na pewno próbował w kolejnych meczach - dodał były piłkarz katowiczan.

Struski ma świadomość, że zarówno on, jak i drużyna ma jeszcze spore rezerwy. - Okres przygotowawczy był bardzo udany w naszym wykonaniu. Wiadomo, że kilku ważnych zawodników zmaga się z kontuzjami, ale jestem zbudowany naszą postawą i determinacją - stwierdził były gracz Arisu Limassol. 

- Karol dołączył do nas szybko, ale musiał zaadoptować się do ligi, do intensywności, która moim zdaniem jest wyższa niż na Cyprze. Współpraca między nim a Oskarem stała na dobrym poziomie. Pracujemy codziennie, aby im pomóc i to w każdym obszarze. Cieszę się, że już w pierwszym meczu zagrali na poziomie, który pomógł nam wygrać. Musimy sobie radzić, bo wiadomo, ile Gustav Berggren i Władysław Koczergin znaczyli dla tej drużyny - podsumował szkoleniowiec częstochowian. Jedno jest pewne - to będzie zdecydowanie bardziej polski Raków niż w ostatnich sezonach. W wyjściowej jedenastce - oprócz Repki i Struskiego - znaleźli się: Kacper Trelowski, Ariel Mosór, Michael Ameyaw iPatryk Makuch.

Mariusz Rajek