Sport

Mocna konkurencja

Polki wracają z Belgradu z kompletem zwycięstw. - Mamy elementy do poprawy, ale idziemy w dobrym kierunku – zapewnia libero Justyna Łysiak.

Agnieszka Korneluk na środku siatki nie ma konkurencji. Fot. volleyballworld.com

REPREZENTACJA KOBIET

Stefano Lavarini, trener kadry, po rozegraniu dwóch turniejów Ligi Narodów może być zadowolony ze swoich podopiecznych. Te bowiem, mimo zmian w składzie, testowania różnych wariantów, wygrywają. Po ośmiu meczach LN z bilansem siedmiu zwycięstw – przegrały jedynie z Turcją 2:3 – zajmują drugie miejsce w tabeli. Pokazem ich siły był ostatni turniej w Belgradzie. Pokonały kolejno Holandię 3:2, USA 3:1, Niemcy 3:0 i Serbię 3:1, pokazując, że potrafią wyjść z kryzysów. Większość tych spotkań zaczynały bowiem źle, ale przezwyciężały swoje słabości i w kolejnych setach dominowały.

- Zaczęliśmy z niższego poziomu niż się spodziewaliśmy, ale poprawialiśmy się z meczu na mecz. W ostatnim spotkaniu z Serbią było przed nami wiele wyzwań i jestem naprawdę zadowolony, w jaki sposób dziewczyny wspólnie sobie z tymi wyzwaniami poradziły – mówił Stefano Lavarini. – Mam nadzieję, że w kolejnych meczach mój zespół będzie grał jeszcze lepiej - dodał.

W Belgradzie Włoch w każdym meczu posyłał w bój inną szóstkę, ale wydaje się, że szkielet drużyny już jest. Pokazało to starcie z Niemkami. Na rozegraniu Katarzyna Wenerska, duet przyjmujących stanowiły Martyna Łukasik i Martyna Czyrniańska, środkowe to Agnieszka Korneluk i Magdalena Jurczyk, w ataku Magdalena Stysiak i libero Aleksandra Szczygłowska. Tak zestawiona szóstka rozbiła Niemki.

W pozostałych meczach Lavarini eksperymentował. Najwięcej zmian dokonywał na przyjęciu i na środku siatki. Szansę pokazania się dostały przyjmujące Julita Piasecka i Paulina Damaske oraz środkowe Aleksandra Gryka i Weronika Centka-Tietianiec. Piasecka miała problemy. O ile w ofensywie radziła sobie przyzwoicie, to w przyjęciu nie wytrzymała presji, zwłaszcza z Serbią. Po serii niedokładnych przyjęć już w pierwszym secie opuściła parkiet.

Co innego Damaske, która ją zastąpiła. 24-latka dała kapitalną zmianę. Odmieniła mecz. Była jedną z najlepszych na parkiecie. Starcie zakończyła z 60-procentowym pozytywnym przyjęciem. Zdobyła też 12 punktów. – Zobaczyłam statystyki i muszę przyznać, że jestem z siebie zadowolona. Chciałam wnieść dobrą energię, bo dziewczyny tego potrzebowały. Nie sądziłam jednak, że tak długo będę na parkiecie, wiec cieszę się, że pokazałam się z dobrej strony – mówiła Paulina Damaske.

Drugą zawodniczką, która zasługuje na wyróżnienie, jest Gryka. 20 pkt i 9 punktowych bloków z Serbią robi ogromne wrażenie. To jak na środkową rzadko spotykane statystyki. Wraz z niepodważalną nr 1 na środku, Agnieszką Korneluk, mogą stworzyć duet marzeń.

- Na każdej pozycji trener ma zawodniczki, które trzymają jakość. Pozwala mu to na rotacje w składzie i nieobniżanie poziomu gry. Cieszy to, że niezależnie w jakim składzie gramy, wygrywamy – oceniła Justyna Łysiak.

Polki po powrocie do kraju dostały kilka dni wolnego. Do treningów wrócą w środę. Ich bazą jest Szczyrk. - Będziemy się przygotowywać do Ligi Narodów w Japonii. Mieliśmy niecałe trzy dni wolnego. To nawet więcej niż potrzeba. Pierwsze turnieje graliśmy niemalże jeden po drugim. Przed trzecim, a po nim także przed finałami Ligi Narodów, będziemy mieć trochę więcej czasu. To oczywiste, że nie możemy się rozdzielać na wiele dni, ale trzy dni w sytuacji, gdy po nich nastąpi dłuższy okres przygotowań do konkretnego turnieju, są całkowicie ok. Mam nadzieję, że dziewczyny będą się cieszyć wolnymi dniami, bo szczerze mówiąc - gdy pracujemy, proszę je o wiele. Nie tylko z punktu widzenia wysiłku fizycznego, dotyczy to również strony mentalnej – powiedział Lavarini.

Kolejny turniej w Japonii (Chiba) rozegrany zostanie w dniach 9-13 lipca. Biało-czerwone zagrają z Koreą, Brazylią, Japonią i Bułgarią.

(mic)