Sport

Miłosna relacja Venus

Była liderka światowego rankingu tenisistek, 45-letnia Venus Williams, wróciła na korty po ponad roku przerwy. W 2. rundzie w Waszyngtonie może zagrać z Magdaleną Fręch!

32. sezon w zawodowym tenisie Venus Williams (z lewej) rozpoczęła zwycięstwem w deblu. Fot. x.com/mubadalacitidc

Nazwisko Venus Williams staje się synonimem niezwykłej sportowej długowieczności. Jej o rok młodsza, bardziej utytułowana siostra, Serena, od 2022 roku figuruje na liście tenisistek emerytowanych (choć oficjalnie nigdy nie ogłosiła rozbratu z kortem). A 45-letnia Venus właśnie wróciła, kontynuując trwającą już ponad 30 lat karierę, jeden z symboli emancypacji i rozwoju kobiecego tenisa, zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i na całym świecie.

Amerykanka razem z rodaczką Hailey Baptiste w 1. rundzie debla turnieju WTA 500 w Waszyngtonie (z pulą nagród 1,28 mln dolarów) pokonała kanadyjsko-amerykańską parę Eugenie Bouchard - Clervie Ngounoue 6:3, 6:1. - Wciąż jestem tą samą zawodniczką: silną zawodniczką. To mój znak rozpoznawczy - tradycyjnie z dużą emfazą opowiadała 5-krotna mistrzyni Wimbledonu (w latach 2000-01, 2005, 2007-08), wcześniej kręcąc charakterystycznego pirueta - jeden ze swoich znaków rozpoznawczych.

Jej 7 tytułów wielkoszlemowych (także 2 razy w US Open) dorównuje łącznemu dorobkowi całej reszty uczestniczek turnieju w stolicy USA, wliczając w to czterokrotną mistrzynię Szlema, Naomi Osakę. A gdy dodać 16 tytułów wielkoszlemowych w deblu i cztery złote medale olimpijskie - reszta stawki może się schować.

Jej pierwszy raz

Ale czas nie stoi w miejscu. Po raz ostatni pełny sezon Venus zaliczyła w 2019 roku (bilans 19 zwycięstw - 15 porażek) w wieku 39 lat. Od tego czasu, w ciągu sześciu lat, rozegrała jedynie 37 meczów (wygrywając tylko 7 z nich), w tym ledwie dwa w 2024 roku. W marcu po porażce w 1. rundzie „tysięcznika” w marcu w Miami z Rosjanką Dianą Sznajder, zniknęła, od czasu do czasu „bawiąc się” w komentatorkę telewizyjną.

Teraz przyjęła dziką kartę od organizatorów 13. edycji WTA 500 Mubadala Citi DC Open, choć według dyrektora turnieju Marka Eina to Williams sama się po nią upomniała. Z kolei Williams przekomarzała się, że to Ein oferował jej ją niemal co roku, odkąd grała dla zespołu Washington Kastles (Ein był jego właścicielem) w rozgrywkach World Team Tennis w latach 2010-19 roku, prowadząc go do pięciu z sześciu tytułów.

- Pamiętam mój pierwszy raz tutaj. Miałam około 13 lat, więc zdecydowanie mam miłosną relację z Waszyngtonem. To dla mnie coś bardzo wyjątkowego, móc tu wrócić i zagrać w tenisa. Myślę, że to niespodzianka, także dla kibiców. Możliwość powrotu, zagrania i - mam nadzieję - czerpania z tego radości, to dla mnie ogromna szansa, za którą jestem bardzo wdzięczna - mówiła Venus podczas konferencji prasowej przed rozpoczęciem turnieju.

Bo dlaczego nie?

Jedno z pierwszych pytań sprowadzało się do jednego słowa: „dlaczego?”. Dlaczego, mając 45 lat, postanowiła wrócić do gry po prawie półtorarocznej przerwie? - Dlaczego nie? - odparła z uśmiechem.

I nie rozwodziła się nad swoją decyzją. Strona WTA napisała, że w czasach przesytu informacyjnego i nieustannego zalewu mediów społecznościowych, Venus Williams jest czymś najrzadszym z możliwych: tajemnicą, zagadką.

- Trzymam karty przy sobie - ujęła to krótko. - Trenowałam, uderzałam piłkę. No i oczywiście kocham tę grę i korty twarde, to moja ulubiona nawierzchnia, czuję się na niej komfortowo. Więc to wszystko razem złożyło się na decyzję - stwierdziła.

Czy kiedykolwiek poważnie myślała o zakończeniu kariery? Nie użyła słowa „emerytura”, ale wspomniała o poważnych problemach w zeszłym roku. - Moja droga zdrowotna była naprawdę przerażająca. Dokładnie rok temu przygotowywałam się do operacji. Nie było żadnej opcji, żebym grała w tenisa czy wystąpiła na US Open. Po prostu próbowałam wrócić do zdrowia - opowiadała.

Czysta radość z gry

Gorące uczucia wzbudziła w Williams tegoroczna towarzyska wizyta w All England Club. - Byłam tam tylko przez jeden dzień, ale było tak pięknie i ekscytująco. Przypomniałam sobie wszystkie te chwile, które tam przeżyłam, no i oczywiście tę adrenalinę. Myślę, że to po prostu czysta radość z gry, radość z wyzwań, z przezwyciężania tak wielu przeszkód: przeciwników, warunków, a bardzo często samego siebie. To wszystko jest naprawdę ekscytujące - opowiadała na konferencji prasowej przed turniejem.

Jak długo planuje jeszcze grać? - Myślę, że wiem, co chcę robić, ale nie zawsze chcę o tym mówić. Na razie jestem tu i teraz, a co potem? Kto wie? Może coś jeszcze przede mną. Trzymam karty przy sobie, ale na ten moment skupiam się tylko na tym - odparła, dając do zrozumienia, że jej powrót nie jest kaprysem.Ale jej definicja sukcesu nie opiera się już na wynikach. Chodzi bardziej o nastawienie, wiarę w siebie i sam powrót na kort. - Moim osobistym celem jest teraz dobrze się bawić i cieszyć chwilą, nie wywierać na sobie zbyt dużej presji. Nie wiem, czy w tym momencie w ogóle w jakikolwiek sposób definiuję sukces poza wiarą w siebie i trzymaniem się swojego procesu. To nie jest łatwe, zwłaszcza po tak długiej przerwie - podkreśliła.

Serena też się szykuje?

Jej powrót od razu wzbudził też pytania o możliwy comeback Sereny, która podsyciła ciekawość publikując niedawno w sieci filmik z treningu. - Nie wiem, co planuje Serena. Nie zadaję takich pytań. Myślę, że zawsze będziemy odbijać piłkę, bo to po prostu my - zawsze gramy. Szczerze mówiąc, to świetne cardio, a tenis daje super nogi i super ramiona, chociaż nie mówi się o tym głośno - stwierdziła nieco żartobliwie, dodając znacząco: - Zawsze wszystko robiłyśmy razem. Oczywiście, że za nią tęsknię. Ale jeśli wróci, jestem pewna, że sama wam o tym powie.

Czy Venus nadal wierzy, że może wygrywać? Krótko - tak. - Zdecydowanie czuję, że zagram dobrze. Wciąż jestem tą samą zawodniczką. Uderzam mocno. To mój styl (śmiech). Chodzi więc o to, żeby uderzać mocno i jednocześnie trafiać w kort. To będzie mój wysiłek: trafiać w kort. To mój główny cel - zapowiedziała.

W nocy z wtorku na środę czasu w Polsce w 1. rundzie singla miała zmierzyć się z 23-letnią rodaczką Peyton Stearns (35. WTA). Zarówno Stearns, jak i Baptiste urodziły się w 2001 roku, więc nie znają świata, w którym Venus Williams - która rozpoczęła zawodową karierę w 1994 roku - nie grała profesjonalnie w tenisa.

Ale byłby mecz!

Jeśli Venus wygra, stanie się najstarszą zwyciężczynią meczu w WTA Tour od 2004 roku, kiedy 47-letnia Martina Navratilova pokonała Catalinę Castaño w 1. rundzie Wimbledonu. Jeśli wygra - już czeka na nią rozstawiona z nr 5 Magdaleną Fręch! Polka (24. WTA) w 1. rundzie rozprawiła się z Ukrainką Julią Starodubcewą (74. WTA) 6:2, 6:4. Dla tenisistki Górnika Bytom mecz z legendą tenisa byłby czymś absolutnie niezwykłym.

W 2. rundzie w Waszyngtonie jest także turniejowa „ósemka” Magda Linette (28. WTA), która w dobrym stylu wyeliminowała Amerykankę Danielle Collins (63. WTA) 7:5, 6:4. Polki mogą spotkać się dopiero w finale.

Tomasz Mucha

11 TYGODNI liderką rankingu WTA była Venus Williams - w 2002 roku.