Sport

Mierzą wysoko

Unia Skierniewice jak dotąd dawała się poznać kibicom głównie za sprawą Pucharu Polski. W nowym sezonie klub z miasta leżącego między Łodzią a Warszawą po raz pierwszy zagra na poziomie II ligi.

Unia Skierniewice świetnie spisywała się w poprzedniej edycji Pucharu Polski. W nadchodzącym sezonie bliżej „przedstawi” się kibicom w II lidze. Fot. Artur Kraszewski/Pressfocus

W Skierniewicach ciekawy projekt budowali od lat. Unia niemalże etatowo wygrywała wojewódzki Puchar Polski, a w poprzednim sezonie o jej potencjale boleśnie przekonał się choćby GKS Katowice, odpadając (1:2) w 1/16 finału rozgrywek. W kolejnej rundzie do Skierniewic pojechał inny przedstawiciel województwa śląskiego - Ruch Chorzów, który ani myślał o zlekceważeniu III-ligowca i awansował dalej po wygranej 2:0.

Awans jest, Pucharu nie ma

W najbliższej edycji Pucharu Polski skierniewiczan jednak zabraknie. W finale wojewódzkim musieli uznać wyższość Lechii Tomaszów Mazowiecki (2:3). - Wielka szkoda, bo faktycznie trochę mieliśmy już patent na ten puchar. Wspomniane mecze to były dla nas wielkie święta przy komplecie trzech tysięcy kibiców na trybunach. Miałem obawy przed tym finałem, bo najważniejszy cel mieliśmy już zrealizowany i pojawiło się pewne rozluźnienie. Lechia bardziej skoncentrowała się na tym meczu i teraz ona będzie dalej promować łódzkie - mówi z lekkim poczuciem niedosytu w głosie wiceprezes Unii Tomasz Gręda.

W Skierniewicach najważniejszy był jednak awans. Ten cel został jasno nakreślony przed sezonem i zrealizowany. Kropka nad „i” została postawiona na dwie kolejki przed końcem rozgrywek efektownym zwycięstwem 4:1 nad Sokołem Aleksandrów Łódzki, ale ligę skierniewiczanie zakończyli dopiero 7 czerwca. - Ten okres przejścia z trzeciej do drugiej ligi jest bardzo krótki, trwa zaledwie miesiąc i nie ma tak naprawdę na nic czasu - mówi wiceprezes Unii.

Ekipa trenera Kamila Sochy intensywnie przygotowuje się do nowego wyzwania. W ostatnim meczu kontrolnym skierniewiczanie wygrali ze Zniczem Pruszków 2:1. - Do tych wyników za bardzo nie ma się co przywiązywać, bo wiadomo, że drużyny grają w różnych składach, ale nasi zawodnicy całkiem pozytywnie się zaprezentowali, szczególnie nowi, których testujemy. Nasi skauci już od dość dawna penetrowali rynek, chcemy być jak najlepszej przygotowani do tej drugiej ligi - tłumaczy nam Gręda.

Prezydent zna się na piłce

Kompleksowa przebudowa obiektu w Skierniewicach kosztowała blisko 50 mln złotych. Miasto może pochwalić się obecnie trzecim stadionem w województwie łódzkim. Zresztą, nie licząc Widzewa i ŁKS-u, są najlepiej rokującym piłkarskim projektem w województwie. - Dzięki Pucharowi Polski kibice już trochę o nas usłyszeli, a teraz będzie miała okazję poznać nas cała Polska. Cel możemy mieć tylko jeden - zadomowić się w drugiej lidze, a potem, kto wie? Pogoń Grodzisk Mazowiecki pokazała, że będąc beniaminkiem z nie najwyższym budżetem można sprawić wielką niespodziankę - mówi wiceprezes Unii.

Czy ekipa ze Skierniewic naprawdę ma szansę pójść szlakiem klubu, który w dwa lata awansował z III do I ligi? - Nie wykluczamy tego. Cały czas się rozwijamy, współpracujemy z miastem, z prezydentem Krzysztofem Jażdżykiem, bez którego nie byłoby tego sukcesu. Prezydent w przeszłości działał w piłce, kiedy ja grałem w Unii, to on był dyrektorem w klubie, dzięki czemu czuje bardzo dobrze to, co robimy. Z prezydentem o piłce można porozmawiać na bardzo wysokim poziomie, o taktyce, zawodnikach, o tym, co można było zrobić lepiej, o tym, jakie błędy popełniliśmy. Prezydent ogląda czasami nawet mecze przeciwnych drużyn i to jest ogromny komfort pracy z kimś takim, bo ja nie muszę przekonywać go do pewnych rozwiązań, on je doskonale rozumie - z nieskrywaną radością mówi Gręda.

- Mam nadzieję, że nie będziemy musieli patrzeć na dolną część tabeli, a bardziej w górę. Troszeczkę już obserwowaliśmy tę ligę. Wiemy, jacy zawodnicy tam grają, mamy bardzo doświadczonego trenera, który wie, czego potrzebujemy, aby sprostać tej lidze. Po cichu liczę, że zrobimy niespodziankę i zajmiemy miejsce w czołowej szóstce - niezwykle ambitnie o planach klubu mówi Gręda.

O ile musi wrosnąć budżet Unii po awansie? - Wyjazdy po całej Polsce, hotele, profesjonalne kontrakty zawodników, tego wszystkiego jest sporo i staramy się to poukładać. Teraz mamy cykl spotkań ze sponsorami, którym dziękujemy za dotychczasową pomoc i rozmawiamy na temat możliwości wyższego finansowania. Myślę, że najbliższy miesiąc, czy dwa, da nam odpowiedź, jakim ostatecznie będziemy dysponowali budżetem. Zrobimy wszystko, żeby on był wystarczający do tego, żeby spokojnie sobie grać w tej drugiej lidze na razie - odpowiada prezes.

Wzmocnienia

Na razie jedynymi ogłoszonymi nowymi zawodnikami są Igor Ławrynowicz oraz Jonatan Straus ze Świtu Szczecin. - Bardzo ważne jest to, że udało nam się zatrzymać wszystkich zawodników, na których nam zależało. Biorąc pod uwagę, jak udany mieli sezon, jest to spory sukces. Jonatan zagrał około dwieście spotkań na poziomie centralnym. Jesteśmy na etapie dogrywania kilku transferów, ale to jest jeszcze w trakcie negocjacji. Myślę, że w przyszłym tygodniu podzielimy się nowymi nazwiskami - zdradza Gręda.

W Skierniewicach nie zagra już za to były reprezentant Armenii Aghwan Papikjan. - Miał swoje osobiste problemy i wspólnie podjęliśmy decyzję, że rozwiążemy kontrakt. Dzięki temu będzie mógł też bardziej skoncentrować się na uporaniu ze swoim problemem i poprawić jakość swojego życia. Była to bardzo trudna decyzja, ponieważ naprawdę był to zawodnik ponadprzeciętny na tę ligę. Cóż, mamy w szatni zasady. Dla nas najważniejsze jest drużyna - wyjaśnia Gręda.

Mariusz Rajek