Michał Willmann chce do Łodzi
ŁKS od kilku dni składa propozycje pozyskania 21-letniego pomocnika, ale Górale nie zaakceptowali żadnej z nich.
Dobre występy w minionym sezonie sprawiły, że Michał Willmann (z lewej) stał się łakomym kąskiem dla wyżej notowanych klubów. Fot. Krzysztof Dzierżawa / Press Focus
PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA
Wszystko rozbija się o detale. Pierwszoligowiec oferuje 350 tysięcy złotych z bonusami, ale jednorazowo jest gotowy zapłacić nie więcej niż 200 tysięcy. Resztę sumy chce płacić w ratach albo uzależnia wypłatę dodatkowych bonusów od osiągnięcia celów, takich jak awans do ekstraklasy czy rozegranie przez piłkarza co najmniej 60 procent łącznego czasu gry. Na takie warunki nie chce się zgodzić bielski klub, choć zdeterminowany do odejścia jest sam piłkarz, którego kontrakt z Góralami wygasa po najbliższym sezonie. We wtorek rano agent piłkarza długo rozmawiał o sytuacji Willmanna z prezesem klubu Krzysztofem Sałajczykiem i trenerem Krzysztofem Brede. Porozumienia dotychczas nie osiągnięto.
Zawada za płotem
Tymczasem w poniedziałek bielszczanie rozpoczęli przygotowania do sezonu. Najpierw były badania i testy medyczne, a wieczorem trening w Dankowicach. Na zajęciach pojawiło się 25 zawodników. Obecni byli wychowankowie klubu: powracający z wypożyczenia do Skawiny bramkarz Szymon Brańczyk, który w kadrze drugoligowca najpewniej zajmie miejsce Maksymiliana Manikowskiego, a także dwaj piłkarze rezerw, Maksymilian Świta i Grzegorz Janusz. Nie trenował obrońca Kacper Gach, rehabilitujący się po zabiegu przepukliny. Nieobecny był także skrzydłowy Maksymilian Sitek, wracający po wypożyczeniu do ŁKS-u Łódź. Z zespołem nie będą trenować napastnik Paweł Tomczyk oraz pomocnik Marcel Misztal, którzy wiosną byli wypożyczeni odpowiednio do Resovii oraz Kluczborka i zostali przesunięci do zespołu rezerw, a po wygaśnięciu umowy z klubem pożegna się Szymon Gołuch. Zza płotu poniedziałkowemu treningowi przyglądał się Oskar Zawada, którego kontrakt został zaakceptowany przez radę nadzorczą spółki, ale jego transferu Podbeskidzie nadal nie ogłosiło. Przypuszczać można, że 19-letni skrzydłowy nie ma jeszcze zgody dotychczasowego pracodawcy na rozpoczęcie treningów pod Klimczokiem. Nowy kontrakt ma natomiast podpisać 32-letni Kornel Osyra, który stracił końcówkę rundy z powodu kontuzji kości piszczelowej i nie zdołał wypełnić limitu minut, który automatycznie przedłużyłby jego kontrakt.
„Kaczka” z Bilińskim
Do sztabu szkoleniowego dołączył Dawid Plizga. To były zawodnik, który na szczeblu ekstraklasy (GKS Katowice, Zagłębie Lubin, Jagiellonia Białystok, Górnik Zabrze, Bruk-Bet Termalica Nieciecza) rozegrał 223 mecze i strzelił 37 goli. 40-latek ma doświadczenie w prowadzeniu zespołu, bo w przeszłości był grającym trenerem czwartoligowej wówczas Unii Racibórz, gdy przez kilka miesięcy na jej czele stał wspomniany Sałajczyk. Plizga w sztabie szkoleniowym zastąpił Dariusza Kołodzieja (poświeci się pracy w akademii) i będzie odpowiadał m.in. za stałe fragmenty gry. W mediach pojawiły się informacje, że Górale prowadzą rozmowy z Kamilem Bilińskim. Byłby to kolejny piłkarz, który w Bielsku-Białej pracował z trenerem Brede. 37-letni napastnik niedawno rozstał się z Zagłębiem Sosnowiec, gdzie trafił... z Podbeskidzia. W minionym sezonie Biliński zagrał w 33 drugoligowych spotkaniach i zdobył 13 bramek. W rozmowie ze „Sportem” negocjacje z doświadczonym piłkarzem zdementował prezes Krzysztof Sałajczyk, nazywając je „kaczką dziennikarską”.
(gru)