Sport

Mecz symboliczny

Z DRUGIEJ STRONY - Michał Zichlarz

Pamiętam jeszcze wiele z pożegnania Włodzimierza Lubańskiego. Mecz na Stadionie Śląskim w środowe popołudnie 24 września 1980 roku transmitowała TVP. Były kwiaty, gratulacje, a w pamięć wryły się liczby 80 i 50. W meczu z Czechosłowacją Lubański grał po raz 80., a bramka z karnego miała być jego 50. w narodowych barwach, w których debiutował jeszcze w innej futbolowej epoce, bo w 1963 roku. Potem te liczby, o czym pisaliśmy w ostatnich dniach, spadły do odpowiednio 75 meczów i 48 bramek. Tak też czasami bywa, wszystko zależy, jak kto liczy…

W dzisiejszym wydaniu przypominamy sylwetki znakomitych polskich piłkarzy, którzy przekroczyli magiczną liczbę 100 meczów. Przeważają w niej zawodnicy z obecnych czasów, gdzie gra się częściej, znacznie częściej, żeby nie napisać cały czas, codziennie. Liczba meczów w nowo tworzonych rozgrywkach, w czym przoduje żądna kasy FIFA i jej szef Gianni Infantino, zatrważa. Za chwilę dojdziemy do momentu, a może już w nim jesteśmy, że w żaden sposób nie będziemy w stanie ogarnąć tego, co się dzieje na boisku. Ale to inna historia...

Na razie skupmy się na wielkich polskich piłkarzach. W piątek wieczorem pożegnamy w reprezentacji Kamila Grosickiego. Ile wspaniałych chwili dostarczył nam, kibicom, popularny „Grosik”! Znakomite akcje, szybkie rajdy, efektowne dryblingi, no i asysty. O tym może mówimy mniej, ale popatrzmy na liczbę asyst w jego wykonaniu – w 94 grach zgromadził ich aż 24! Nasz od lat najlepszy rozgrywający, Piotr Zieliński, ma ich 16, Robert Lewandowski więcej, bo 35, a Grzegorz Krychowiak – ostatni, który dołączył do Klubu 100 w reprezentacji – 6. Może trochę przypadkowo, ale dobrze, że „Grosik”, jak kiedyśLubański, pożegna się z kadrą na Stadionie Śląskim, z którego ma zresztą bardzo dobre wspomnienia, o czym mówił „Sportowi” w niedawnym wywiadzie.

Żegnamy Kamila Grosickiego, który w niedzielę kończy 37 lat, a jednocześnie myślimy też o Piotrze Zielińskim, który z Mołdawią w narodowych barwach zagra po raz setny. Jaka w tym wszystkim symbolika! 31-letni dzisiaj „Zielu” debiutował w koszulce z orłem w meczu pożegnalnym Jerzego Dudka, 4 czerwca 2013 roku w Krakowie w rywalizacji z Liechtensteinem, a na boisku zastąpił w 46 minucie… „Grosika”. Teraz – jak poinformował selekcjoner Michał Probierz – Grosicki zacznie spotkanie z Mołdawią jako kapitan i przekaże później opaskę Zielińskiemu.   

W materiale o zawodnikach reprezentacji, którzy rozegrali w niej sto czy więcej meczów, chciałem napisać, że Piotr Zieliński będzie zawodnikiem numer 8 w tym ekskluzywnym gronie. Faktycznie będzie siódmy.

Kiedy jeden z najlepszych w historii polskich piłkarzy, Kazimierz Deyna, rozgrywał jeden ze swoich ostatnich meczów w kadrze, a było to w walce o medale na XI Mistrzostwach Świata w Argentynie, to w starciu z gospodarzami, Albiceleste, miał grać po raz setny. Tak podawano w mediach nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Potem po zweryfikowaniu okazało się, że jak i w przypadku Włodzimierza Lubańskiego, meczów Deyny jest mniej, bo nie 102, a ledwie 97… Piotr Zieliński jest w takim wieku, w takiej formie, że pewnie Roberta Lewandowskiego (158) nie przebije, ale już drugiego w tym zestawieniu Jakuba Błaszczykowskiego (109) jak najbardziej. Czekamy na mecz z Mołdawią i na wielkie gratulacje dla „Grosika” i „Ziela”!