Sport

Masters wystartował!

Po pierwszej rundzie pierwszego wielkoszlemowego turnieju sezonu prowadzą Rory McIlroy i Sam Burns.

Fot. PAP/ EPA/ ERIK S. LESSER

W czwartek fani golfa wreszcie doczekali się rozpoczęcia prawdopodobnie najbardziej lubianego turnieju golfowego roku - Masters Tournament. Dwaj rywale z ostatniego Ryder Cup w Nowym Jorku zakończyli pierwszą rundę z wynikiem 5 uderzeń poniżej par. Każdy z nich zrobił to we własnym stylu.

Posiadacz pełnego Wielkiego Szlema, który skompletował właśnie rok temu na polu w Auguście, mimo problemów ze skutecznością na tee, trafiając tylko 5 fairwayów zagrał bardzo efektywnie. Został zaledwie drugim zawodnikiem w ostatnich dziesięciu latach, który osiągnął wynik 67 przy tak małej liczbie trafionych fairwayów.

Rory podkreślał, że presja w tym roku jest mniejsza niż do tej pory: „Zwycięstwo w Masters sprawia, że łatwiej jest wygrać po raz drugi. Łatwiej jest mi wykonywać trudne uderzenia i nie martwić się, gdzie poleci piłka, wiedząc, że na koniec dnia mogę pójść do szatni mistrzów, założyć zieloną marynarkę i napić się Coke Zero”.

„Cudownie jest przechadzać się po polu i nie czuć już tego ciężaru na barkach. To jednak nie sprawia, że jestem mniej zmotywowany, by wyjść tam i spróbować wygrać turniej ponownie” - dodał Irlandczyk z Ulsteru.

Amerykanin Sam Burns z kolei swój wynik zbudował głównie dzięki niesamowitej grze na owianym złą sławą Amen Corner, gdzie zaliczył birdie na dwunastce i trzynastce, a później dołożył kolejne na piętnastce, co pozwoliło mu objąć prowadzenie we wczesnej fazie dnia, łatwiejszej ze względu na mniejszy wiatr.

Trzecim miejscem dzieli się trio zawodników, Australijczyk Jason Day i Amerykanie, Kurt Kitayama oraz Patrick Reed, dość dobrze orientujący się jak wygrywać Masters.

Numer jeden światowego golfa Scottie Scheffler, zajmuje dzieloną szóstą pozycję. Świeżo upieczony tata rozpoczął spektakularnie od eagle'a i birdie na pierwszych trzech dołkach, jednak w dalszej części rundy nieco zwolnił, kończąc z wynikiem -2. Taki sam rezultat zajmują jeszcze Justin Rose, który rok temu pojedynkował się w dogrywce z McIlroyem, jego kolega z europejskiej drużyny Ryder Cup, Shane Lowry i Xander Schauffele, z drużyny amerykańskiej.

„Zawsze powtarzam, że to pole wymaga od ciebie ogromnego szacunku” - relacjonował swój powrót do Augusty Justin Rose. „Możesz czuć się pewnie, a potem jeden podmuch wiatru na dwunastym dołku zmienia wszystko. Dzisiaj kluczem było dla mnie trafianie w odpowiednie części greenu, nawet jeśli oznaczało to rezygnację z ataku na flagę. Musisz grać mądrze, żeby dać sobie szansę w niedzielę”.

Nie popisał się Robert MacIntyre, który otrzymał ustną reprymendę od władz Augusta National za swoje zachowanie podczas pierwszej rundy turnieju. Co prawda nie zostanie ukarany finansowo ani zdyskwalifikowany, lecz oficjalnie przypomniano mu o zasadach etykiety i kodeksie postępowania obowiązującym na polu golfowym. Niezbyt chlubna sytuacja miała miejsce na piętnastym dołku, gdzie szkocki gwiazdor Ryder Cup dwukrotnie posłał piłkę do wody i ostatecznie zanotował tam poczwórnego bogeya i zapewne pod wpływem sporej frustracji pokazał środkowy palec w kierunku greenu, co zostało zarejestrowane przez kamery.

Runda była wyjątkowo trudna dla zawodników saudyjskiej ligi LIV Golf. Jon Rahm - mistrz Masters z 2023 roku, ostatnio skłócony z ligą DP World Tour i stawiający na ostrzu noża swój udział w Ryder Cup w Irlandii, zaliczył fatalny występ bez ani jednego birdie, notując +6, co jest jego najgorszym w karierze rezultatem w Auguście. Inna gwiazda LIV, Bryson DeChambeau zakończyła dzień z wynikiem tylko o dwa uderzenia lepszym. Piątek zapowiada się dla nich raczej jako trudny dzień i walka o przejścia cuta.

W piątek runda druga, podczas której dowiemy się kto pozostanie w dalszej grze, a kto z niej odpadnie. Turniej niestety już drugi rok z rzędu nie jest pokazywany w żadnej polskiej telewizji. Wszystkich, którzy mimo to chcą oglądać Masters odsyłam do wysłuchania najnowszego odcinka Niepoważnego Podcastu Golfowego na Spotify, w którym Jacek Person, na samym początku, informuje dość szczegółowo jak oglądać Masters w kraju nad Wisłą.

Kasia Nieciak



45-letni Justin Rose nie przestaje zachwycać


Turniej pośród ton kwitnących azalii