Sport

„Martinator” znów się ściga

Mistrz świata Moto GP Jorge Martin wrócił do rywalizacji po ponad trzech miesiącach przerwy spowodowanej poważnym wypadkiem w Katarze. W GP Czech w Brnie Hiszpan zajął siódme miejsce.

Jorge Martin potrzebuje jeszcze trochę czasu, zanim znów - jak w ubiegłym roku - będzie wygrywał. Fot. Alessandro La Rocca/LaPresse/SIPA USA/PressFocus

Najważniejszą informacją weekendu w Czechach był powrót do ścigania aktualnego mistrza świata Jorge Martina, który z powodu kontuzji odniesionych w lutym podczas testów przedsezonowych, a następnie podczas weekendu wyścigowego w Katarze w kwietniu opuścił łącznie 11 rund MotoGP, czyli prawie połowę obecnego sezonu.

Wprowadzone w tym sezonie specjalne przepisy pozwoliły odbyć Martinowi (spełnił warunek opuszczenia co najmniej 3 weekendów z powodu odniesionych kontuzji) prywatne testy 9 lipca na torze Misano we Włoszech, podczas, których przejechał 64 okrążenia. Tym samym potwierdził chęć powrotu na 12. rundę motocyklowych mistrzostw świata w Czechach. Ostateczna decyzja należała do lekarzy, którzy dali „zielone światło” do ścigania się zawodnikowi teamu Aprilia.

Dodatkowej pikanterii powrotowi Martina dodawała jego niepewna sytuacja kontraktowa z Aprilią, która rozwiązała się w czwartek podczas specjalnie zwołanej konferencji prasowej przed rozpoczęciem startu w Brnie. Pomimo wcześniejszych deklaracji przedwczesnego zakończenia współpracy, ku zaskoczeniu kibiców i ekspertów, Martin ogłosił, że zostaje w Aprilii na kolejny sezon.

Sentymentalne Brno

Tor Masaryka jest położony niedaleko Brna i ma długość ponad 5 kilometrów i 14 zakrętów, co daje okazje do widowiskowych manewrów wyprzedzania. GP Czech znalazło się ponownie w kalendarzu MotoGP po pięciu latach przerwy. W tym czasie zdecydowano się na wymianę asfaltu na bardziej przyczepny.

Tor w Czechach stanowi dla Jorge wyjątkowe miejsce. To właśnie tutaj w 2016 roku, zajmując 3. miejsce w wyścigu, stanął pierwszy raz na podium w motocyklowych MŚ w kategorii Moto3.

Piątek stał pod znakiem zmiennych warunków pogodowych. W pierwszym, rozgrzewkowym treningu „Martinator” zajął dopiero 17. miejsce, ale podczas drugiej sesji, opóźnionej z powodu intensywnej ulewy, wykręcił piąty najlepszy wynik, czym zapewnił sobie bezpośrednią kwalifikację do sobotniego Q2. Zarówno w pierwszym, jak i w drugim treningu najlepsze czasy uzyskał lider klasyfikacji generalnej Marc Marquez.

Sobotnie kwalifikacje przyniosły niespodziewany triumf Francesco Bagnaii (Ducati Lenovo), który z czasem 1:52:303 s zapewnił sobie pole position do sobotniego sprintu.

Na drugim miejscu zmagania ukończył Marc Marquez (Ducati Lenovo), który podczas ostatniego okrążenia pomiarowego kwalifikacji pewnie zmierzał po zwycięstwo jednak popełnił błąd i upadł w drugiej nitce toru, kończąc zmagania w żwirze. Trzeci wynik sobotniej sesji uzyskał Fabio Quartararo (Monster Yamaha) ze stratą 0.3 s do Włocha. Martin zakończył kwalifikacje na 12. miejscu.

Atak Marqueza

Popołudniowy sobotni sprint obfitował w wiele zaskakujących zwrotów akcji. Już na pierwszym okrążeniu Marc Marquez wyprzedził swojego kolegę z fabrycznego zespołu Ducati Francesco Bagnaię i konsekwentnie budował przewagę nad resztą stawki. Na drugim okrążeniu Pedro Acosta (Red Bull KTM) skutecznie zaatakował Fabio Quartararo (Monster Yamaha) i przesunął się na 3. miejsce.

W połowie wyścigu zajmujący 2. miejsce Bagnaia niespodziewanie zaczął stopniowo zwalniać i zdecydował się przepuścić Acostę. Pecco stopniowo tracił kolejne pozycje na rzecz szybszych zawodników. Przyczyną tego ruchu Włocha były problemy z ciśnieniem w przedniej oponie motocykla.

Dosłownie kilkadziesiąt sekund później z tymi samymi problemami przyszło się zmierzyć liderowi wyścigu, który w trosce o stan przedniego ogumienia przepuścił swojego rodaka Acostę. Tym samym młody Hiszpan stanął przed szansą odniesienia swojego pierwszego zwycięstwa w klasie królewskiej w drugim sezonie startów w MotoGP.

Jednak na dwa okrążenia przed końcem rywalizacji Marquez przypuścił udany atak na Acostę i pewnie dowiózł prowadzenie do mety, zapewniając sobie 11 zwycięstwo w sprincie w tym roku.

Piąty raz z rzędu

Najniższy stopień podium wywalczył Enea Bastianini (Red Bull KTM Tech3), który powrócił do rywalizacji po zapaleniu wyrostka robaczkowego. A Martin ukończył sobotni sprint na 11. miejscu, nie powiększając swojego dorobku punktowego do klasyfikacji generalnej MotoGP.

Niedzielny wyścig rozpoczął się od fenomenalnego startu Marco Bezzechiego (Aprilia Racing), który startując z czwartego pola wysunął się na prowadzenie przed Bagnaią i Marquezem.

Jadący świetny weekend i utrzymujący się na 4. miejscu ze sporymi szansami na podium Enea Bastianini (Red Bull KTM Tech3) zaliczył uślizg i upadł, co przekreśliło jego szanse na podium ostatniego dnia rywalizacji.

W tej sytuacji kolejne zwycięstwo odniósł Marquez (Ducati Lenovo), który przekroczył linię mety z przewagą niemal 1.8 sek. nad Bezzecchim (Aprilia Racing). Hiszpan został pierwszym w historii kierowcą Ducati, który zwyciężył w pięciu wyścigach z rzędu.

Podium uzupełnił Pedro Acosta (Red Bull KTM), dla którego miniony weekend zakończony na 2. i 3. pozycji był najlepszym w obecnym sezonie.

Letnia przerwa

Broniący tytułu Martin dojechał do mety na wysokiej, 7. pozycji. Podczas wyścigu zaliczył kilka wyprzedzań i utrzymał swoją pozycję, co daje nadzieję na kolejne, lepsze starty po przerwie, w której zawodnik będzie miał czas na spokojne przygotowanie się do drugiej części sezonu.

Zakończony weekend wyścigowy w Czechach był ostatnim przed letnią przerwą. Kierowcy powrócą do ścigania od 15 sierpnia podczas rywalizacji w Austrii na torze Red Bull Ring-Spielberg.


Klasyfikacja generalna MotoGP po 12 rundach: 

1. Marc Marquez (Hiszpania, Ducati Lenovo) 381 pkt.   
2. Alex Marquez (Hiszpania, Gresini Ducati) 261 pkt.   
3. Francesco Bagnaia (Włochy, Ducati Lenovo) 213 pkt.

Miłosz Derda