Lwy pokazały pazury
Synowie Albionu w znakomitym stylu weszli w mistrzostwa świata.
Fot. PAP/EPA Jude Bellingam ustala wynik meczu.
Spotkanie zaczęło się sensacyjnie. Kapitan Chorwatów, Luka Modrić, przy próbie wybicia piłki po rzucie rożnym Declana Rice'a kopie Noniego Madueke i arbiter nie miał wątpliwości – jedenastka. Do piłki podszedł Hary Kane, uderzył w prawy róg, Dominik Livaković wyczuł intencje strzelającego, ale radość Hrvatskiej nie trwała długo, ponieważ analiza VAR wykazała, iż szczęśliwy bramkarz opuścił linię bramkową. Powtórka! Tym razem Kane silnym uderzeniem wyprowadził w pole rzucającego się w drugą stronę Livakovicia. Anglicy cieszyli się z prezentu dostali od jednego z najbardziej utytułowanych zawodników świata, który chyba nigdy w karierze nie popełnił tak banalnego błędu.
Dublet Kane'a
Chorwaci wrócili do równowagi po przerwie na „nawodnienie”. Ostro natarli i w 36 minucie po pięknym uderzeniu w samo okienko Martina Baturina wyrównali. Ale to nie był koniec emocji, gdyż „biali” po kolejnym perfekcyjnym kornerze Rice'a zapomnieli o angielskiej „dziewiątce”, która główką po raz drugi wyprowadziła ich na prowadzenie. Tym samym napastnik Bayernu Monachium zdobył swoją 10 bramkę w mistrzostwach świata, ale z boiska schodził niedowierzając w to, co się stało w doliczonym czasie pierwszej połowy, gdyż gola do szatni wpakował Petar Musa, po zgraniu głową piłki przez Ivana Perisicia.
Rozjuszone końcówką pierwszej połowy „Trzy Lwy” natychmiast po przerwie ruszyły na łowy i już w 90 sekundzie prowadziły po raz trzeci. Jude Bellingham przejął podanie Alliota Andersona, wjechał w pole karne i posłał piłkę obok bramkarza. Zamroczeni Vatreni długo nie potrafili podnieść się z kolan, a gdyby nie fenomenalne interwencje Livakovicia po bombardowaniu Wyspiarzy przegrywaliby po godzinie kilkoma trafieniami.
Rezerwowi zamykają mecz
Z opresji piłkarzy z Bałkanów uratowała kolejna przerwa na uzupełnienie płynów, wlała w nich w nowe siły. Ale na chłopaków szalejącego przy linii zmian Tomasa Tuchela nie było tego dnia mocnych. Kropkę nad „i” postawili zmiennicy. Strzelał Marcus Rashford, asystował Bukayo Saka i Anglicy zaksięgowali na starcie cenne trzy punkty. Niewykluczone, że wygrali mecz rozstrzygający o pierwszym miejscu w grupie.
Zbigniew Cieńciała
OCENA MECZU ****
Anglia – Chorwacja 4:2 (2:2)
1:0 – Kane, 12 min (karny), 1:1 – Baturin, 36 min (asysta Sucić), 2:1 – Kane, 42 min (głową, asysta Rice), 2:2 – Musa, 45+5 min (asysta Perisić), 3:2 – Bellingham, 47 min (asysta Anderson), 4:2 – Rashford, 86 min (asysta Saka).
ANGLIA: Pickford – Konsa, O'Reilly, Stones (87. Guehi), James – Rice (72. Rogers), Anderson, Bellingham (80. Spence) – Kane, Gordon (72. Rashford), Madueke (72. Saka). Trener: Tomas TUCHEL.
CHORWACJA: Livaković – Stanisić, Gvardiol, Sutalo, Vusković (66. Pasalić) – Modrić (58. Kovacić), Mario Pasalić (78. Kramarić), Baturina (78. Vlasić), Sucić – Perisić, Musa (66. Matanović). Trener: Zlatko DALIĆ.
Sędziował: Clement Turpin (Francja). Widzów: 70 389. Żółte kartki: - . Piłkarz meczu – Harry KANE.
