Lubię tu wracać
Arkadiusz Piech zagrał dla Ruchu 102 razy, choć można odnieść wrażenie, że tych meczów było co najmniej dwa razy tyle. Napastnik wspomina pobyt w Chorzowie z wielkim sentymentem.
Mimo upływu lat Piechowi werwy nie brakuje! Fot. Marcin Bulanda / Press Focus
RUCH CHORZÓW
Piech to jeden z najbardziej rozpoznawalnych piłkarzy Niebieskich w ostatnich kilkunastu latach. W sezonie 2011/12 zdobył z nimi wicemistrzostwo Polski, dotarł też do finału Pucharu Polski (przegrana 0:3 z Legią), a co może i najważniejsze – został najlepszym piłkarzem ekstraklasy. Razem z Maciejem Jankowskim tworzył znakomity duet napastników, którzy zostali połączeni przez trenera Waldemara Fornalika.
Coś pięknego
Zresztą to właśnie „King”, co by nie mówić, „wynalazł” Arkadiusza Piecha. Miał go wypożyczonego podczas pracy w Widzewie Łódź, a gdy trafił do Chorzowa, na początku 2010 roku ściągnął z Polonii-Stal Świdnica blisko 25-letniego snajpera. Najmłodszy już nie był, ale to właśnie dopiero wtedy jego kariera tak naprawdę wystartowała. – Zawsze lubię tu wracać. Mam piękne wspomnienia związane ze starym stadionem, z tym miejscem, z tymi ludźmi. Spędziłem tu tylko trzy lata, ale to trwało jak wieczność. Wiele się działo. Gdy wracałem tu z innymi klubami i zdobywałem bramki, to... przechodziły mnie ciary. Sentyment zawsze wracał. Coś pięknego. Tutaj zacząłem swoją piłkarską karierę – mówił nam ostatnio Piech przy okazji Meczu Gwiazd na pożegnanie stadionu przy Cichej, w którym wziął udział.
Na ligę z nim!
Zresztą Piech – dziś 40-letni – był wyróżniającą się postacią, zdobył dwie bramki. Wielu kibiców z utęsknieniem czeka, aż w Ruchu pojawi się jego „reinkarnacja” (choć pod pewnymi względami można tak określić Daniela Szczepana). Nie brakowało zresztą głosów, że w takiej formie, w jakiej był Piech w Meczu Gwiazd, spokojnie mógłby stanowić uzupełnienie pierwszoligowej kadry. – Minęło kilkanaście lat, odkąd mnie tu nie ma, a mimo tego, czy to ja spotkam kibiców, czy oni mnie w innym mieście, to wszyscy miło wspominają. To coś pięknego, że nie zapomnieli – mówił lekko wzruszony. Piech zresztą nie zawiesił butów na kołku, bo ostatnio występował w Piaście Nowa Ruda, w IV lidze dolnośląskiej, rywalizując w niej z m.in. Polonią-Stal, Lechią Dzierżoniów, Piastem Żmigród czy Błyskawicą Gać. – Mieliśmy kiepski sezon, bo utrzymaliśmy się dopiero po barażach. A teraz... czas na urlop – mówił nam Piech.
Za mało jakości
W Ruchu występował przez wspomniane trzy lata rozłożone na cztery sezony. Można jednak odnieść wrażenie, jakby spędził tam znacznie więcej czasu. Przy Cichej szło mu najlepiej, choć potem miał też dobre epizody w Zagłębiu Lubin, GKS-ie Bełchatów czy Śląsku Wrocław. Miał też te mniej dobre – w Turcji czy na Cyprze, ale też w Legii Warszawa. Słynął z walki i charakteru, którego nauczyło go życie. Pamięta dziewięć miesięcy spędzonych w więzieniu jako 18-latek za napaść ze sztachetą w ręku, które na zawsze go odmieniły. O tym jednak nie chce rozmawiać. Woli za to mówić o Ruchu, z którego wynikami jest na bieżąco. – Wiecie, jaka jest I liga – zagaił. – Najłatwiej jest spaść z ekstraklasy, gorzej jest awansować, co widać po Wiśle Kraków. Jest ciężko. Trzeba mieć ustabilizowaną kadrę i trochę jakości. Wydaje mi się, że w poprzednim sezonie było jej w Chorzowie trochę za mało. Brakowało też odrobinę szczęścia. Niektóre mecze oglądałem w telewizji, na niektóre przyjechałem. Miejmy nadzieję, że w tym roku się to zmieni i będą bliżej, aby wejść do baraży albo powalczyć o awans bezpośredni – powiedział Arkadiusz Piech.
Piotr Tubacki
4 MECZE w reprezentacji Polski rozegrał Arkadiusz Piech w latach 2011-12. Były to spotkania towarzyskie z Bośnią i Hercegowiną (1:0), Estonią (0:1), RPA (1:0) i Macedonią jeszcze nie Północną (4:1). Nie strzelił w nich żadnego gola.
Juniorzy podpisali
Ruch podpisał kontrakty z trójką juniorów, których zabrał na obóz do Buska-Zdroju. To Kacper Dyduch, Kajetan Klaja i Maciej Krzempek. Wszyscy parafowali umowy do 2027 z opcją przedłużenia o rok. Dyduch i Klaja urodzili się w 2008, a Krzempek w 2007 roku. Jeśli chodzi o pozycje, to kolejno: napastnik, lewy lub środkowy obrońca, prawy lub środkowy obrońca.