Liverpool zapłaci... za monachijskie?
Hugo Ekitike znalazł się w centrum wielkiego trójkąta transferowego między mistrzami Anglii i Niemiec oraz Eintrachtem. A w tle jest jeszcze kilka innych grubych tematów...
Mierzący 190 cm Ekitike strzelił w poprzednim sezonie 22 gole i zanotował 12 asyst we wszystkich rozgrywkach. Fot. Imago/Press Focus
ANGLIA/NIEMCY
Transferowa karuzela kręci się coraz szybciej. Wszystko należy zacząć od Bayernu, który szuka wzmocnienia ofensywy. To przydałoby się już w zeszłym sezonie, ale teraz, po odejściu Leroya Sane do Galatasaray, jest już obligatoryjne. Dodatkowo wielomiesięcznej kontuzji nabawił się Jamal Musiala i choć ten aspekt zdaniem działaczy nie ma wpływu na wykonywane ruchy i uzupełnienia kadry, to jednak nie da się ukryć, że „siedzi” z tyłu głowy.
Agent krytykuje klub
Monachijczycy nie poddają się w walce o gwiazdę Stuttgartu i młodzieżowej reprezentacji Niemiec, Nicka Woltemade. Wysoki napastnik jest chętny, by przeprowadzić się do Bawarii, ale chętny do sprzedaży nie jest jego klub. A przynajmniej nie jest chętny, by robić to na warunkach Bayernu. Gigant na razie składa śmiesznie niskie ze szwabskiego punktu widzenia oferty, 50 mln euro plus 5 w bonusach, choć agent piłkarza... skrytykował Stuttgart za takie podejście. – Jeśli rekordowy mistrz oferuje 55 mln euro i to nie wystarczy, by spotkać się twarzą w twarz i porozmawiać, to naprawdę trzeba się zastanowić, co tak właściwie Stuttgart uznaje za „nadzwyczajną ofertę”. Tego nie da się przewidzieć – powiedział Danny Bachmann, menedżer Woltemade. Ile chce VfB, żeby w ogóle odebrać telefon (a nie zawsze odbierają, serio)... Początkowo mówiło się o100 mln, ale kwota potem spadała – najpierw do 80 mln, a teraz podobno Stuttgart jest w stanie zasiąść (tylko zasiąść) do rozmów, gdy pojawi się propozycja warta 65 mln. Klub nie jest pod presją. Jako akcjonariusz z kwotą 100 mln ma się w nim pojawić Porsche, są jeszcze pieniądze z ubiegłorocznego występu w Lidze Mistrzów, a to wszystko oznacza stabilizację finansową. Nie ma musu, by sprzedawać. To nie jest dobra wiadomość dla Bayernu, który jednocześnie pracuje nad jeszcze jedną opcją – Luisa Diaza z Liverpoolu.
To wina Niemców!
Mistrzowie Anglii początkowo definitywnie odrzucali zaloty mistrzów Niemiec, twierdząc, że Kolumbijczyk jest „not for sale”. Z czasem jednak zaczęli mięknąć, tym bardziej że Diaz wyraził gotowość do odejścia, a chęć jego ściągnięcia wykazuje także Barcelona. Na razie Bayern zaproponował Anglikom 67,5 mln euro, ale to za mało. The Reds oczekują, że Bawarczycy przyjdą z lepszą ofertą i wtedy będą bardziej chętni do jej rozważenia. Pieniądze się im przydadzą, bo jak na razie ich letnie saldo transferowe wynosi ok. 150 mln euro pod kreską. Zresztą... swój udział mają w tym Niemcy, bo przecież jakieś 165 mln euro poszło do Bayeru Leverkusen za zakupy Floriana Wirtza i Jeremiego Frimponga (47 mln kosztował lewy obrońca Milos Kerkez z Bournemouth, a na sprzedażach udało się na razie zarobić ponad 60 mln). Nie można wykluczyć, że z Liverpoolu odejdzie też stoper Ibrahima Konate, którego kontrakt wygasa za rok, a który odrzucił dotychczasową propozycję przedłużenia. Zerka na niego Real Madryt, lecz bez żadnej presji, stąd w eterze pojawia się oferta... za 25 mln euro. Konate jest wyceniany ponad dwa razy wyżej, a klub musiałby znaleźć kogoś w jego miejsce. Natomiast nie jego nazwisko jest obecnie najgorętsze na Anfield.
Czy 28-letni Luis Diaz przeniesie się do Bawarii? Fot. Imago/Press Focus
Nowy napastnik
Angielskie i niemieckie media rozpisują się bowiem o tym, że The Reds uzgodnili już warunki kontraktowe z Hugo Ekitike z Eintrachtu Frankfurt. W zeszłym sezonie Francuz tworzył znakomity duet z Omarem Marmoushem. Egipcjanin świecił jednak jaśniej, stąd już zimą za 75 mln euro trafił do Manchesteru City. Ekitike też może trafić do Premier League, ale właśnie do Liverpoolu. 23-latka chciało też Newcastle United, by stworzył tam duet z Alexandrem Isakiem, ale 70 mln euro nie przekonało frankfurtczyków. Ci oczekują 80-100 mln euro i The Reds prawdopodobnie prędzej czy później trafią w ten przedział (z boku sytuację obserwuje też Manchester United, ale na obserwacji się raczej skończy). Na Anfield latem chcą ściągnąć nowego napastnika po tym, jak już definitywnie dali sobie spokój z Darwinem Nunezem (chcą go sprzedać za 50 mln euro, chętne są Milan i kluby saudyjskie). Co ciekawe, początkowo brali się za... Isaka z Newcastle, ale w jego przypadku musieliby wyraźnie przekroczyć 100 mln. Stąd ruszyli po Ekitike, jednocześnie... wchodząc w paradę Newcastle.
Kuźnia napastników
Co jest w tym wszystkim najzabawniejsze? Że Liverpool w praktyce może zapłacić za Ekitike pieniędzmi, jakie otrzyma od Bayernu za Diaza. The Reds mogą więc przelać Bundeslidze tego lata ok. ćwierć miliarda euro! A co na to Eintracht, który w przeciągu kilku miesięcy straci swój gwiazdorski duet? Cóż, będzie wycierał łzy banknotami. Zresztą za 21 mln euro ściągnął już ocierającego się o reprezentację Niemiec Jonathana Burkardta z Mainz, jest inny utalentowany Francuz Elye Wahi czy doświadczony 55-letni reprezentant Belgii Michy Batshuayi. Frankfurt jest zresztą kuźnią napastników. Marmoush przyszedł za darmo, Ekitike kosztował 16,5 mln euro. Obecny reprezentant Francji Randal Kolo Muani też przybył za darmo, a dwa lata temu odszedł za prawie 100 mln do PSG. Orły zarobiły też 63 mln na Luce Joviciu i 50 mln na Sebastienie Hallerze, sprzedały za 23 mln Andre Silvę i wypromowały, choć oddały za grosze (niecałe 7 mln) Ante Rebicia. To wszystko maksymalnie 6 lat wstecz! Kto będzie następny?
Piotr Tubacki