Liderka z... Mauritiusu
Kim Le Court dwa razy finiszowała na podium i prowadzi po bretońskim otwarciu Tour de France. Nas cieszy świetna postawa Katarzyny Niewiadomej, która broni tytułu.
Demi Vollering i Katarzyna Niewiadoma, dwie największe faworytki Wielkiej Pętli. Na razie obie uśmiechnięte. Fot. Category Cafe
Chętnie przejadę całą imprezę do ostatniego etapu w koszulce mistrzyni Polski, żeby dopiero wtedy zamienić ją na żółtą. Jestem dumna, nosząc barwy mojego kraju – podkreślała przed startem Niewiadoma. Zawodniczka grupy CANYON-SRAM zondacrypto trzyma się tego planu. Na dwóch pierwszych pagórkowatych etapach w Bretanii jechała aktywnie i mocno, finiszując na czołowych pozycjach. Na razie zajmuje czwarte miejsce.
Pierwszego dnia zawodniczki trzykrotnie wspinały się na Cote de Cadoudal (154 m n.p.m, 1,8 km podjazdu o średnim nachyleniu 6 proc.) w Plumelec, gdzie znajdowała się meta. Świetnie taktycznie rozegrała ten krótki, bo liczący niecałe 80 km odcinek grupa Visma-Lease a Bike. Szybko kasowała ona wszystkie odjazdy – w tym także Dominiki Włodarczyk (UAE Team ADQ), jednej z pięciu jadących w TdF Polek, żeby doprowadzić do finiszu z wyselekcjonowanej grupy. Na ponad pół kilometra przed metą rozpoczęła go Pauline Ferrand-Prevot. W samej końcówce francuskiej mistrzyni olimpijskiej w kolarstwie... górskim zabrakło jednak sił (przyjechała trzecia), miała je natomiast jej koleżanka z drużyny utytułowana Holenderka Marianne Vos, która wyprzedziła reprezentującą... Mauritius Kim Le Court (AG Insurance-Soudal). – Mam trochę mieszane uczucia, ale cieszę się, że jako zespół dałyśmy radę – przyznała pierwsza liderka. Jako czwarta, w czasie zwyciężczyni, finiszowała Niewiadoma, która już w sobotę zyskała trzy sekundy nad największą faworytką imprezy, Holenderką Demi Vollering (FDJ-SUEZ), która przyjechała piąta.
Niedzielny, znacznie dłuższy i trudniejszy odcinek nie był już tak łatwy do kontroli. Swoich sił spróbowała także Niewiadoma, z którą w ucieczkę zabrała się Ferrand-Prevot. Polki i Francuzki peleton nie odpuścił, ale kiedy niedaleko przed metą zaatakowała Mavi Garcia (Liv AlUla Jayco), długo pogoń nie była już tak zawzięta. Wynikało to także z faktu, że Hiszpanka dzień wcześniej poniosła duże straty i nie zagrażała faworytkom. Te jednak się przeliczyły, mimo że w końcówce grupę mocno naciągnęły Vollering i niezwykle aktywna Niewiadoma. Jako pierwsza do mety w Quimper, do której prowadził niewielki podjazd, dotarła Garcia. – Dawno nie czułam się tak wspaniale – cieszyła się z największego z sukcesu w karierze waleczna 41-latka, która niedawno rozważała przejście na emeryturę. Trzy sekundy za nią małą grupę przyprowadziła mistrzyni sprintu Holenderka Lorena Wiebes (SD Worx-Protime). Trzecie miejsce zajęła Le Court, która dzięki temu została nową liderką. Ta dotychczasowa, Vos, była piąta, zaraz za nią finiszowały Niewiadoma i Vollering.
29-letnia Le Court, która urodziła się na Mauritiusie, to córka obywatela tej położonej na Oceanie Indyjskim wyspy i Szkotki. Większość roku spędza w Europie na treningach i wyścigach, w których spisuje się coraz lepiej. W tamtym sezonie wygrała etap Giro d'Italia, a w tym słynny klasyk Liege-Bastogne-Liege.
Teraz przed zawodniczkami dwa płaskie odcinki, które powinny należeć do sprinterek. Zakończenie dziewięcioetapowej imprezy w niedzielę w Alpach.
(gak)