Lider skuteczny do bólu
Po inauguracji sezonu tabelę Betclic 2. Ligi otwiera Hutnik Kraków, ale... tego można się było spodziewać.
Patryk Kieliś i jego krakowscy koledzy efektownie rozpoczęli rozgrywki. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus
Kadra jest po dużej przebudowie, zespół musi dostać czas, by trochę okrzepnąć. O celu będziemy mówić po pierwszej rundzie. Na tę chwilę chcemy walczyć o jak najwyższą liczbę punktów - mówił na naszych łamach prezes klubu z Nowej Huty, Artur Trębacz. Ta nieco asekuracyjna wypowiedź nijak się jednak miała do tego, co krakowianie zaprezentowali na stracie rozgrywek.
Mocno spięci
Rezerwom ŁKS-u wizyta na Suchych Stawach nie uszła na sucho, a porażka 1:4 mówi sama za siebie. Co prawda trener łodzian próbował usprawiedliwiać swój młody, mocno spięty i stremowany zespół, ale poza rozłożeniem przebiegu gry na czynniki pierwsze, nie miał wiele do powiedzenia. - Po niewymuszonych stratach szybko straciliśmy bramki i już po pierwszej połowie mecz był rozstrzygnięty. Przegrywaliśmy 0:3 i nadzieje na dobry wynik szybko zostały nam zabrane. Niedokładność, złe przyjęcia napędzały rywali, którzy sprawnie przechodzili do ataku szybkiego. Druga połowa w naszym wykonaniu była już lepsza. Próbowaliśmy konstruować akcje, jedną z nich udało nam się wykończyć, ale kolejny moment niefrasobliwości i brak zdecydowania w obronie sprawiły, że dostaliśmy czwartego gola - powiedział Konrad Gerega, wyrażając nadzieję, że z każdym tygodniem jego podopieczni będą nabierali większej pewności siebie, przestaną być infantylni i zaczną znacznie lepiej funkcjonować jako zespół.
Praca i pokora
Trener łódzkich rezerw z zazdrością mógł patrzeć, jak funkcjonują rywale, wśród których również nie brakuje młodych zawodników. Prowadzi ich Krzysztof Świątek i widać, że ma na nich pomysł. - Kadra jest zamknięta. Do pozyskanych latem piłkarzy doszła grupa zawodników z drużyn młodzieżowych. Od dawna mówimy, że chcemy dawać im szansę, by odgrywali jak największe role w pierwszym zespole. Przynajmniej część z nich prezentuje już taki poziom, że powinni sobie poradzić - podkreślał prezes Trębacz. Potwierdzeniem tej tezy był wspominany mecz. - Na pewno możemy być zadowoleni z tak efektownego rozpoczęcia sezonu. Założenia przedmeczowe zrealizowaliśmy w 60 procentach. Nie ukrywam, że trochę inaczej chcieliśmy rozegrać to spotkanie, ale nie mam zamiaru narzekać, bo moi zawodnicy byli bardzo dobrze zorganizowani, bardzo mądrze zarządzali meczem, a przede wszystkim wynikiem. Bardzo dobrze otworzyliśmy rozgrywki, ale czeka nas jeszcze sporo pracy. Mamy młody i rozwojowy zespół, który potrzebuje również pokory - powiedział trener Świątek, żywa legenda krakowskiego klubu; w 472 występach strzelił 167 goli.
Myśleć o sobie
Wielu podopiecznych 38-latka marzy o takich liczbach. Jest wśród nich Patryk Kieliś, autor dwóch bramek i pierwszy samodzielny lider klasyfikacji strzelców. - Cieszy wysoka wygrana na początek sezonu, cieszy wysoka skuteczność, bo praktycznie każdą wypracowaną sytuację zamieniliśmy na gola. Nie mieliśmy pełnej kontroli nad tym meczem, rywale nam się odgryzali, ale to my mamy 3 punkty. W naszej drużynie co pół roku dochodzi do zmian, ale nie należy się tym przejmować, tylko robić swoje, myśląc zarówno o dobru zespołu, jak i dobru indywidualnym - podkreślił pomocnik Hutnika, uśmiechając się na pytanie o okoliczności postawienia pieczęci na wygranej. Po wyjściu do podania z głębi pola 25-latek chciał uderzyć prawą nogą, ale piłka mu podskoczyła i dobiła się do lewej stopy, a następnie wtoczyła do siatki. - Jutro i tak nikt nie będzie pamiętał, w jaki sposób zdobyłem bramkę - zakończył bohater spotkania, który już myśli o kolejnych występach. W sobotę formę lidera sprawdzą we Wrocławiu rezerwy Śląska.
(mha)