Lekko nie będzie
Śląsk na dużo pozwalał Wieczystej i w doliczonym czasie Michał Szromnik już go nie uratował, choć był blisko.
Bramkarz Śląska dwoił się i troił. Skapitulował dopiero po karnym w ostatnich minutach. Fot. Paweł Andrachiewicz/PressFocus
Świetne spotkanie na inaugurację sezonu Betclic 1. Ligi. Sporo sytuacji, świetne interwencje bramkarzy i emocje od początku do końca. Wieczysta we Wrocławiu pokazała, że może namieszać.
Pierwszy mecz w historii
Na Tarczyński Arenie stanęli przeciwko sobie zawodnicy klubów z dwóch różnych bajek, które jeszcze ze sobą nie rywalizowały. Broniący wicemistrzostwa Śląsk, mimo regularnie podłączanej finansowej kroplówki z miasta, spadł z ekstraklasy. Rękami i nogami bronił się przed 1. ligą, ale się nie udało i po 17 latach znów musi walczyć na drugim poziomie. O awans nie będzie łatwo, o czym od trzech lat przekonuje się Wisła Kraków. I właśnie drugi zespół ze stolicy Małopolski był jego pierwszym rywalem. Byłoby dla niej wielką obrazą nazwanie Wieczystej sztucznym tworem, bo ma ponad 80 lat historii i kilka ciekawych wątków. Od pół dekady jest jednak pompowana olbrzymimi środkami przez prywatnego przedsiębiorcę Wojciecha Kwietnia. W ciągu pięciu lat wywalczyła cztery awanse, zawsze mając budżet, na widok którego rywalom mogło się zakręcić w głowie.
Gol w debiucie
Ponad 45 procent zawodników z wyjściowych składów debiutowało w drużynach – po pięciu w Śląsku i Wieczystej – a trener gości na swój 141. mecz na zapleczu ekstraklasy czekał niemal 7 lat. Nowi od razu wybili się na pierwszy plan. W pierwszych minutach wrocławianie nerwowo się bronili, a Michał Szromnik dwukrotnie powstrzymywał grającego z gipsem na małym palcu prawej dłoni Carlitosa, który wykonywał rzut wolny i uderzał głową po dośrodkowaniu Kamila Dankowskiego. Z przewagi gości nic nie wniknęło, za to gospodarze wycisnęli maksimum z rzutu wolnego po faulu Kamila Pestki. Piotr Samiec-Talar dorzucił piłkę z prawej strony, a świetnie nabiegający Patryk Sokołowski zmieścił ją w siatce po ręce Dankowskiego. Pomocnik przez rok czekał na gola w poprzednim klubie – Cracovii – a teraz ucieszył kibiców już w pierwszym występie. Jego zespół nadal był niepewny w obronie i odetchnęli z ulgą, gdy Goku zmieścił piłkę w siatce, ale bramka została anulowana, ponieważ Michał Pazdan na pozycji spalonej absorbował bramkarza. Poważnego błędu Dawida Szymonowicza nie wykorzystał Samiec-Talar, który spudłował z kilku metrów, a Mateusz Żukowski nie trafił w bramkę po kontrze, kiedy Wieczysta dała się zaskoczyć po jednym z wielu rzutów rożnych. Przed przerwą przyjezdni zdążyli jeszcze postraszyć. Carlitos nie jest jeszcze w najwyższej formie fizycznej, jednak technikę ma nienaganną i Wojskowi byli w tarapatach po jego zagraniu zewnętrzną częścią stopy w stronę dalszego słupka.
Karny w doliczonym czasie
Na początku drugiej połowy błyszczał Antoni Mikułko, jakby zamienił się rolami ze Szromnikiem. Młodzieżowiec w jednej akcji obronił dwa uderzenia, świetnie skracając dystans do graczy Śląska, a także poradził sobie z „główką”. Śląsk zdominował środek pola, więc jako pierwszy z ławki wszedł Jacek Góralski. Żółto-czarni odżyli, Goku zdecydował się na indywidualną akcję i posłał piłkę sprzed „szesnastki”, a zasłonięty bramkarz znów kapitalnie interweniował.
Ante Simundza nie zdecydował się na wystawienie superduetu sprowadzonego z Łęcznej. Damian Warchoł zagrał od początku, a Przemysław Banaszak, który dołączył do zespołu dużo później, zmienił go w końcówce. Ten pierwszy w dwóch sytuacjach do przerwy nie otrzymał podań, gdy był dobrze ustawiony. Gospodarze żałowali po ostatnim gwizdku niewykorzystanych szans, bo napierająca Wieczysta dopięła swego. Marko Dijaković zagrał ręką, a Goku wykorzystał rzut karny. Szromnik miał piłkę na rękach.
Michał Knura
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐ ⭐
◼ Śląsk Wrocław - Wieczysta Kraków 1:1 (1:0)
1:0 - Sokołowski, 13 min (głową), 1:1 - Goku, 90+4 min (karny)
ŚLĄSK: Szromnik – Gurecio (78. Macenko), Dijaković, Szota, Llinares – Sokołowski, Ortiz (65. Szarabura) – Samiec-Talar, Halimi (65. Dziuba), Żukowski (68. Jezierski)– Warchoł (79. Banaszak). Trener Ante SIMUNDZA.
WIECZYSTA: Mikułko – Dankowski, Szymonowicz, Pazdan, Pestka – Swędrowski (55. Góralski), Trąbka (65. Brlek) – Donkor (65. Semedo), Carlitos (80. Łysiak), Goku – Lopes (80. Chuma). Trener Przemysław CECHERZ.
Sędziował Patryk Gryckiewicz (Toruń). Widzów 19629. Żółte kartki: Ortiz, Jezierski – Swędrowski, Pestka.