Sport

Lechia na krawędzi

Przed ostatnią kolejką gdańszczanie nie są już suwerenem swego losu, a utrzymanie nie zależy tylko od ich meczu w Niecieczy....

Lechia Gdańsk - Legia Warszawa 1:2 (0:1)

0:1 – Nsame, 11 min (głową, asysta Chodyna), 1:1 – Bobcek, 63 min (głową, Mena), 1:2 – Colak, 90+4. (głową, bez asysty)

LECHIA: Paulsen – Wójtowicz, Pllana, Rodin, Vojtko – Kapić, Żelizko – Mena, Sezonienko (88. Diaczuk), Neugebauer (61. Carenko) – Bobcek. Trener: Lino CERVAR.

Rezerwowi: Sarnavskij, Weirauch, Kłudka, Głogowski, Kałahur, Sinkiewicz.

LEGIA: Hindrich - Piątkowski, Augustyniak, Leszczyński – Chodyna, Elitim, Kapustka (81. Szymański), Vinagre (61. Kovacik) – Krasniqi (61. Adamski), Nsame (72. Colak), Żewłakow (61. W. Urbański). Trener: Marek PAPSZUN.

Rezerwowi: Tobiasz, Arreiol, Jędrzejczyk, K. Urbański.

Sędziował: Damian Sylwestrzak (Wrocław). Asystenci: Marek Arys (Szczecin) i Sebastian Mucha (Kraków). Widzów: 35000. Czas gry – 96 min (46+50). Żółte kartki: Żelizko (44. faul i 87. faul), Bobcek (73. faul), Rodin (90. nieportowe zachow.)Chodyna (32. faul), Augustyniak (88. faul), Leszczyński (90. nieportowe zachow.). Czerwona kartka: Żelizko (87. po drugiej żółtej).

Niedzielne spotkanie rozpoczęło się od zimnego prysznica, jakim legioniści „poczęstowali” walczących o życie Lechistów. Już pierwsza dobra akcja przyniosła gościom prowadzenie. Trzecią bramkę w sezonie zdobył kontrującą główką Jean Pierre Nsane, po świetnej wrzutce z prawej strony Kacpra Chodyny. - Nie zablokowaliśmy dośrodkowania, zgubiliśmy krycie i straciliśmy głupią bramkę – skomentował wydarzenia z 11 minuty Kacper Sazonienko.

Na kolejną godną odnotowania sytuację czekaliśmy do 32 minuty. To wówczas mający do tego meczu 47 minut w ekstraklasie 19-letni Jan Leszczyński mógł zdobyć dziewiczą bramkę w lidze, lecz jego dobra główka pechowo zatrzymała się na słupku. Z kolei marzenia miejscowych kibiców mógł spełnić Bujar Pllana, ale jego główkę przeniósł nad poprzeczkę Hindrich. - Przed meczem trener Papszun powiedział nam żebyśmy się dziś dobrze bawili. „Cieszcie i grajcie bo nie zawsze na trybunach jest 35 tysięcy widzów”, więc próbujemy to robić – zdradził z uśmiechem „asystent” Francuza urodzonego w Kamerunie, jedynego skutecznego do przerwy zawodnika na gdańskiej Polsat Plus Arenie.

Po przerwie Piątkowski omalże nie wpakował piłki do własnej bramki – uratował go słupek, a po uderzeniu Pllany piłka o cenytmetry minęła słupek. Lechia naciskała, poprawiała statystyki, wreszcie dopięła swego. W 63 minucie Mena świetnie obsłużył Tomasa Bobcka, a najskuteczniejszy piłkarz Biało-zielonych głową zdobył swoją 18 bramkę w sezonie. Lechia atakowała, znakomitych okazji nie wykorzystali Sezonienko, Bobcek, ale jej starania nie przyniosły już efektu. Za ten brak skuteczności w doliczonym czasie meczu spotkała ją katastrofa, gdy w zamieszaniu podbramkowym Colak głową ustalił wynik meczu.

Zbigniew Cieńciała