Który zespół jest prawdziwy?
TRYBUNA KIBICA - GKS Katowice
Taki mecz - z Zagłębiem Lubin - jaki zafundowali na Nowej Bukowej swym kibicom piłkarze GKS-u Katowice przypomina zderzenie... Doktora Jekylla i Mistera Hyde'a.
W pierwszej połowie zespół GieKSY grał niefrasobliwie w defensywie, co skutkowało tym, że tracił gole tylko i wyłącznie na własne życzenie. Natomiast w drugiej połowie ekipa Rafała Góraka zaprezentowała walkę do końca i determinację, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.
Mają więc kibice GieKSy zagadkę do rozwiązania, a sprowadza się ona do znalezienia odpowiedzi na pytanie, który zespół z Katowic jest tym prawdziwym? Czy ten niemrawy z pierwszej połowy, czy ten z drugich 45 minut?
Nie da się ukryć, że są bolączki w ataku. Kreowany na lidera tej formacji Maciej Rosołek w drugim z rzędu meczu nie znalazł sposobu, by przechytrzyć szyki obronne rywali, a przecież czynił to z powodzeniem w meczach sparingowych.
Również drugi z ofensywnych zawodników GieKSy, Adrian Błąd, ma zero po stronie zdobytych goli.
Na szczęście zadanie zdobywania goli w meczu z Zagłębiem wziął na swe barki Bartosz Nowak. Sztuka ta powiodła się mu dwukrotnie i to w kluczowych momentach. Najpierw, w 54 minucie, zdobył gola na 1-2, podnosząc w ten sposób morale i wiarę swych kolegów z zespołu, a potem w 81 minucie, dając nadzieję sobie i kolegom z drużyny i kibicom GieKSy na wygraną. Aczkolwiek, gdyby Bartosz miał lepiej nastawiony celownik, mógłby ,,ukąsić” lubinian już wcześniej, na przykład poprzez bardziej precyzyjne wykonywanie rzutów wolnych.
Cóż, skończyło się remisem 2:2, co może utwierdzać w przekonaniu, że drugi sezon po awansie do PKO BP Ekstraklasy będzie dla zespołu trenera Rafała Góraka trudniejszy od poprzedniego.
Teraz przed GieKSą wyprawa do Łodzi, gdzie o punkty z Widzewem nie będzie łatwo. Jego potencjał pokazuje chociażby mecz w Białymstoku, gdzie wprawdzie przegrał, ale tracąc dwie bramki w doliczonym czasie.
Marzyciel
