Kto ukradnie ten klejnot?
O najmłodszego z Miliciciów - 18-letniego Teo - zabiegają trzy federacje: polska, chorwacka i... niemiecka.
Przed Teo Miliciciem trudna decyzja. Musi wybrać seniorską reprezentację, w której zagra. Fot. Facebook Ratiopharm Ulm.
Igor Milicić jest selekcjonerem naszej reprezentacji, a jedną z jej kluczowych postaci stał się jego syn, Igor junior, który rewelacyjnie zaprezentował się w ostatnich meczach z Izraelem i Niemcami. Na tym jednak nie koniec. Niedawno w dorosłej kadrze zadebiutował drugi z braci, Zoran. On również regularnie gra w biało-czerwonych barwach – latem był jednym z liderów naszej kadry podczas mistrzostw Europy U20 (Dywizja A), zdobywając średnio 12,6 punktu oraz 4,6 asysty i pomagając zespołowi utrzymać się w europejskiej elicie. Świetna postawa zaowocowała powołaniem od ojca na zgrupowanie pierwszej reprezentacji przed kwalifikacjami do mistrzostw świata 2027 i występami w meczach towarzyskich z Bułgarią, Bośnią oraz Grecją.
Igor Milicić ma jednak jeszcze trzeciego syna. Najmłodszy z rodzeństwa, 18-letni Teo (rocznik 2008), przez wielu ekspertów uważany jest za... najbardziej utalentowanego z całej trójki. Fachowcy określają go mianem gracza wyjątkowego, chwaląc jego nieprzeciętną inteligencję boiskową, przegląd pola oraz dojrzałość na pozycji rozgrywającego.
W minionym sezonie Teo reprezentował barwy niemieckiego Ratiopharm Ulm. Rozegrał kilkanaście spotkań w Bundeslidze oraz na parkietach EuroCupu, a równolegle odgrywał wiodącą rolę w trzecioligowych rezerwach (średnio 13 punktów w 24 minuty gry).
Po osiągnięciu pełnoletniości nastolatek stanął przed kluczowym wyborem – może reprezentować aż trzy kraje: Polskę, Chorwację lub Niemcy. Jego mama jest Polką, ojciec Chorwatem, z kolei w Niemczech mieszka i wychowywał się koszykarsko. Tamtejsza federacja (DBB) bardzo mocno zabiega o nastolatka, oferując mu przyspieszoną procedurę na mocy przepisów o rezydenturze dla sportowców.
Ojciec Igor wielokrotnie powtarzał, że nie wywiera presji i chce, aby syn podjął decyzję samodzielnie. W podobnym tonie wypowiada się Igor jr., podkreślając, że nikt z rodziny nie zamierza ingerować w wybór brata.
Sprawa nabrała jednak wielkiego rozgłosu na Bałkanach. „Chorwacja musi ukraść ten klejnot!” – zaapelował w mocnym tekście prestiżowy dziennik Sportske novosti. Chorwaci od lat cierpią na brak klasycznego rozgrywającego i widzą w Teo reżysera gry na długie lata.
„To, co on robi już teraz, to cud” – zachwycają się publicyści z Zagrzebia, nazywając go prototypem nowoczesnej „jedynki”. Widząc, że dwaj starsi bracia wybrali Polskę, traktują Teo jako ostatnią szansę. „Trzeba zareagować natychmiast, bo zaraz stracimy też trzeciego Milicicia” – ostrzega autor tekstu.
Ostateczną decyzję Teo podejmie zapewne w najbliższych miesiącach. W Polsce oczekuje się jej ze spokojem i nadzieją, że najmłodszy z braci pójdzie śladem rodziny i również wybierze orzełka na piersi.
(pp)
